Matrix jest niegłupi, że wymyślił telefony z przednimi kamerkami. I  w ogóle intensywnie skupił się na ulepszaniu aparatów fotograficznych właśnie w telefonach. Tak, że dzięki najnowszemu ajfonowi czy szajsungowi każdy z nas może powiedzieć:

„Jestęfotografę”.

I tym psuedozawodowym „jestęfotografę” pochwalić się na fejsie i instagramie swoim życiem.

Biedny człek nie ma pojęcia w co się pakuje…

 

Wiemy, że zmienia się wymiar i gęstość Ziemi. Gaja się przebiegunowuje, rośnie, wzrasta, podwyższa swoje ambicje bycia lepszą, dojrzalszą, mądrzejszą. My razem z nią też rośniemy przechodząc na różne duchowości, zmieniając jedzenia na weganizmy, sokowizmy i powietrzowizmy. 

A, że na Ziemi istnieje dualność, biegunowość, która jest bardzo potrzeba do doświadczania, to po drugiej stronie mamy niefajnego egotycznego matrixa. I matrix, by nas dogonić też musi sam rosnąć. I dostosowuje się poprzez wymyślanie coraz to chytrzejszych sztuczek, robiąc z nich niezbędniki w codziennym życiu.

 

Wiecie, na czym polega voodoo?

 

Tak, brzydki szaman trzyma laleczkę z jakimś przedmiotem lub zdjęciem należącym do Ciebie. Mamrocząc podejrzane zaklęcia nakłuwa tę laleczkę igłami lub szpilkami w odpowiednie miejsca. Ty odczuwasz ból w tych miejscach. Polega to na tym, że szaman zakłóca Twoją energię, Twoje biopole, przebija się przez to wszystko z niezłą łatwością, a dalej to już prosta droga do robienia z Tobą wszystkich możliwych rzeczy.

I teraz wyobraź sobie, że w dzisiejszych czasach laleczka już nie jest potrzebna.

Bo wystarczy Twoje zdjęcie profilowe na fejsie.

Taki szaman, rodem z czwartego, matrixowego wymiaru może sobie z tym zdjęciem zrobić WSZYSTKO.

A bo, żeby tylko taki profesjonalny szaman był… On „działa” na dorosłych ludzi, z energiami już wypracowanymi, wyrobionymi, ustabilizowanymi. Spokojnie sobie z nimi poradzi. 

Teściowa czy zazdrosna koleżanka juz takiej „mocy” na Ciebie nie będzie miała, klnąc i wyzywając od wszystkich diabłów, blokując Ciebie na fejsie lub wysyłając toksyczne wiadomości.

Ale będzie miała już „moc” na słabsze energie.

Którą mają dzieci. Niemowlaki. Nienarodzone słoneczka na USG.

Z takimi można wszystko zrobić

 

A Wy ich całą niewinność ujawniacie światu w albumach pod tytułem:

 

Dopiero co wyszła z brzucha!!”,

„Pierwszy uśmiech, kocham!”,

„On chodzi!!”,

„Patrzcie, jak się kąpie!!”,

„Najcudowniejsza żabka pod słońcem skończyła właśnie trzy latka”,

„Dumni rodzice z dumnej pociechy – Komunia!„. 

 

 

Dygresja maleńka – nie zapominajcie, że facebook i inne social media mają w doopie politykę prywatności, nawet jeśli tę politykę udostępnicie na głównej ścianie, NIC TO NIE DA. Każde zdjęcie wstawione na fejsa i inne social media AUTOMATYCZNIE należy już do internetów. KAŻDY może je sobie skopiować, schować do pedofilskiego folderka, powiększyć, wydrukować, oprawić w ramki, zrobić ołtarzyk, powahadełkować, zapalić kadzidełka i powkłuwać igiełki. KAŻDY. I tu już antyklątwowe czerwone wstążeczki przy dziecięcych wózkach  nie pomogą. No, chyba, że „zawiesisz” taką przy każdym zdjęciu słoneczka na fejsie lub instagramie. 

 

 

Wracamy.

 

Jako, że Gaja zmienia wymiar, na planie ziemskim pojawiają się gwiezdne dzieci. Z niesamowitymi zdolnościami. Większość z nich nieźle operuje energiami, które będą czymś normalnym w ciagu kilku następnych pokoleń. Te gwiazdki, umiejące komunikować się telepatycznie, kwantowo w lot „czytają” ludzi. Tych na żywo, rzeczywistych, osobiście i tych ze zdjęcia, obrazu. Niektórzy z nich odczytają aury, styl życia, choroby, wzajemne relacje, jeśli to zdjęcie grupowe, ich poprzednie inkarnacje, ich przyszłość, ich myśli.

 

A jak widzisz fotkę rodzinną, grupową przyjaciół znajomych, również i na niej możesz wyczytać ich wzajemne relacje – poza dziecka wobec rodziców, mowa ciała poszczególnych osób, spojrzenia, ukryte gesty. Nawet na przestrzeni lat można wywnioskować delikatne zmiany w relacjach rodzinnych, przyjacielskich.

 

Ja sama tak potrafię „czytać” ze zdjęć. Dlatego ostatnimi czasy przestałam zajmować się fotografią ludzi.

 

Podczas fotografowania nawiązuje się niewidzialna nić pomiędzy fotografem a obiektem. Energia jest wtedy maksymalnie intensywna. 

 

I jeszcze na chwilkę zboczę z tematu, by później ładnie to wszystko połączyć.

 

Dzieci, te do 3-5 roku życia mają jeszcze tę niewinną, czystą, kosmiczną, nieskażoną matrixem energię, biopole. Z czasem, jak bardziej wchodzą w społeczeństwo, przyjmują jego postawy, zachowania, reakcje. Dają się urabiać. Ale do tego czasu reagują odruchowo.

 

I kiedy ja z aparatem fotograficznym jeździłam dawno temu po koleżankach,  i robiłam zdjęcia ich skarbeńkom… Początkowo byłam zdziwiona odruchami dzieci:

 

„Proszę nie robić mi zdjęć!!” i w ryk…

„Mamo, ta ciocia robi mi zdjęcia… Nieee…

„Nie rób mi zdjęć, nie rób mi zdjęć, nie rób mi zdjęć…”

 

Wszystkie się zasłaniały.

Szybko podjęłam inną taktykę. W myślach im mówiłam:

„Nie bój się, Twoje zdjęcia będą bezpieczne, nigdzie w świat nie pójdą, nie opublikują się nigdzie, tylko Twoi rodzice je zobaczą, nie ma co się bać.”

 

Dzieci łagodniały a fotografie wychodziły, co tu ukrywać, naprawdę dobre…

 

Żadnej matce a koleżance nie mówiłam, żeby nie udostępniały, nie publikowały moich zdjęć w social mediach. Nie robiły tego, nie wiem czemu, ale nie robiły tego. Moje zdjęcia stoją w ramkach w ich domowych zaciszach. 

 

Kiedy robiłam zdjęcia portretowe znajomych, spoglądając przez obiektyw, intensywnie wchodziłam w ich oczy, w duszę, czytałam jak na dłoni ich życia. Było to dla mnie cholernie fascynujące. A zarazem przerażające.

 

Bo co by było, gdybym była „zła”?

 

Co mogłabym zrobić i do czego się przyczynić operując w ten sposób naszymi, połączonymi wówczas, energiami?

Co mogłabym zrobić „zła” JA, widząc zdjęcie chłopaka, któregoś kiedyś kochałam, a który mnie bezczelnie zostawił dla innej?

Co mogłabym zrobić „zła” JA, zazdrośnie komentując zdjęcie dziewczyny, kiedyś dobrej przyjaciółki, a która teraz wydaje książki i „pracuje” na hawajach?

 

Gwiazdki to muszą uważać na siebie, na swoje emocje, na swoje ego, na swoje reakcje, na swoje, nieuświadomione, jeszcze śpiące, moce.

 

Takie cywilizowane, cybernetyczne voodoo.

 

Ja wiem, że fotografia dzieci jest trudna, i zdjęciarze radzą sobie poprzez urozmaicanie sprzętu przyjaznymi kolorowymi ozdobami i warunkami. Ale tylko na sesji się kończy. Zawodowy fotograf już nie ma wpływu na dalsze decyzje rodziców. Płacą mu za zrobienie zdjęć. Taka praca. A w ogóle, kto wierzy w jakieś energie? Co się może stać mnie i mojemu dziecku? Bzdury…

 

Znane osoby, celebryci, gwiazdy niegłupio robią chroniąc twarze swoich dzieci przed paparazzi lub zwyczajnie zasłaniają je kiedy robią wspólne zdjęcia na social media. Albo sami ukrywają się za ciemnymi okularami. Tak, kochani moi, oczka. W oczkach tkwi siła duszy też. 

 

Jako, że energia kwantowa staje się coraz bardziej realna, również w sensie mierzalności (oo… w końcu będę mogła udowodnić swoje zdolności!) powstają w różnych częściach świata różne maszynki.

 

I powstała też maszynka do czytania energii ciała, tzw. fotografia kirlianowska. Szeroko stosowana jest w medycynie alternatywnej: “Ludzie którzy są zdrowi, a ich biopola i czakry są w równowadze przedstawiają na zdjęciach PIP obraz w żywych kolorach, przeważnie żółtych, niebieskich, zielonych czy indygo. Osoby które mają różne zaburzenia, w tym emocjonalne, stresy, a także rozwijające się choroby przedstawiają również zaburzony obraz na fotografii kirlianowskiej. Zdjęcie będzie rozproszone, rozmazane, zabłocone wręcz lub będzie wydawało się spalone i utrzymane w kolorach matowych. Ponadto kolor czarny lub czerwony pojawi się w miejscach, gdzie energia w ciele jest skumulowana i nie ma odpowiedniego przepływu”. tako rzeczy Harry Oldfield.*

 

I dalej.

 

Zmarli ludzie.

Wstawiając ich zdjęcia na fejsy, instagramy jesteście bardzo, bardzo egoistyczni. Trzymając ich cały czas przy sobie, nie pozwalacie im odejść. Macie nadzieję, że im lepiej, że są w spokojniejszym miejscu, i w ogóle, a tymczasem poprzez wspomnienia, tęsknoty, łzy, cóż, znowu zmarłych „ściągacie” do siebie. „Ściągacie” ich energie. Uwzględniając reinkarnację – ich już dawno nie ma w tej postaci, którą znaliście, już dawno bujają się w innych ciałach, innych wymiarach. Wasze wspomnienia i rocznice są dla nich „deja vu”  lub snami w innych życiach. My też tego doświadczamy w swoich snach. Ja też, widując się ze zmarłymi dziadkami i przodkami, ale w innych postaciach, jednak ich energie to są.

 

Wszyscy są na swoich miejscach, wszyscy są tam gdzie mają być. Nie utrudniajmy im tego, nie utrudniajmy im żyć po swojemu. Nie pozwalajmy, by matrix i jakiś brzydki szaman grzebał w ich energiach, sprowadzał na nich paskudne klątwy i zakłócał ich wibracje. Po co?

 

A, nie umieszcza się zdjęć zmarłych osób obok wciąż żyjących, a już na pewno nie wystawia się na parapety czy kominki w domach. Tak ku wspomnieniom, tak se. Energie krążą. Bo co, jeśli zmarła osoba popełniła samobójstwo, została zamordowana lub umarła na ciężką chorobę? Bo co jeśli nie zdążyłeś się pożegnać? To są Twoje oczekiwania, Twoje egoistyczne pobudki, bo ta osoba, której nagle Ci zabrakło, spełniała Twoje potrzeby. A to już nie są zdrowe, obiektywne energie. Nie pomogą rozwijać ciepła domowego, spokojnego ogniska. A raczej go pogorszą. A tego nie chcecie, prawda?

 

Równie niekorzystne są selfie dziewczyn, które szukają akceptacji i szacunku w społeczeństwie, próbują się wybić, udowodnić swoją wartość. One, tak samo jak dzieci, są też słabe energetycznie. Dlatego selfie nie każdy z nas może tak naprawdę robić. Nie każdy z nas jest na tyle silny, nawet nieświadomie, by móc przyjąć obce, negatywne, szkodliwe energie, klątwy od zazdrosnych, zawistnych osób. 

 

Co robić zatem?

 

  • nie szarżować ślepo z selfiami, nie publikować ich zilion razy dziennie na wszelkich social mediach, a już na pewno nie publikować ich wtedy, kiedy jesteś w stanie rozstrojenia nerwowego – wpadka, oblany egzamin, ojciec wywalił z domu, straciłaś nogi po wypadku, pryszcz Ci wyskoczył, ABS nie chce Ci się zrobić, babcia Ci umarła, dwumiesięczna córka Ci umarła na białaczkę, brońciewszystkiebozieświata, byś ich nieżywych ciał nie publikował !!!! 

 

  • nie drzeć zdjęć, nie wycinać, nie palić, nie jeść – każdej energii należy się szacunek, bo co ta energia Ci winna? podziękuj za lekcję, za doświadczenia, za piękne wspomnienia, zrób namaste, ucałuj, ukochaj, schowaj do pudełka, zamknij na klucz, zjedz klucz i zapomnij, nie wracaj do tego, nie wyłamuj pudełka, zostaw w spokoju.

 

  • nie ekscytować się, bo ekscytacja to matrix, to strach, to ślepe emocje, a więc nie ekscytować się, nie jarać się nadmiernym szczęściem swoich słoneczków na fejsach, instagramach i innych social mediach. Dziel się szczęściem tylko z tymi, którym ufasz. A jeśli chcesz się upublicznić, chociaż zakryj częściowo buzie skarbenków, już nie wspomnę, że nie ważne, jak cudne ma oczka i długie rzęski. Każde dziecko jest dla swojego rodzica najpięknięjsze, najjedyniejsze, najcudowniejsze. Postaw na jakość, a nie na ilość. Dziecko w przyszłości Ci za to podziękuje – nie wyrośnie na miernotę i chorowitego straceńca zagapionego w tiwi i ajpady, ale będzie tryskało oryginalnym, kosmicznym szczęściem.

 

  • nie robić i nie powtarzać corocznie teatrów greckich oraz scen dramatu i tragedii żadnych osób zmarłych. Najlepszym szacunkiem dla nich i objawem miłości z naszej strony będzie danie im świętego spokoju. W każdej dziedzinie, również internetowej. Dziękowanie i spokojne, świadome rozmowy całkowicie wystarczą. Po co inni mają to wiedzieć? Każdy z nas kogoś stracił, kogo mocno kochał. Nie jesteś wyjątkowy w swoim bólu. Uszanuj to. 

 

USZANUJ SWOJĄ I INNYCH PRYWATNOŚĆ !!

 

  • jeśli jesteś za obiektywem (najlepsze odczucia przy lustrzance, z okiem przy wizjerze) i robisz komuś zdjęcie i nagle uświadomisz sobie, że coś czujesz, że coś poczułeś, że coś tyknęło, cyknęło – przystań na chwilę, zatrzymaj się, delektuj się tą chwilą, wczuj się w nią, nie pozwól, by jakiekolwiek emocje wtedy Tobą zawładnęły, żadne złości, żadne lęki, żadne uprzedzenia, po prostu trwaj, pozwól energii działać, a kiedy usłyszysz migawkę, że kadr złapany – podziękuj. Taka chwila uczy niesamowitej pokory wobec nieznanego. I budzi Ciebie, podwyższa Ci wibracje. 

 

  • Jeśli jesteś przed obiektywem, ktoś robi Ci profesjonalną sesję w studio lub spontaniczne selfie w parku, a masz świadomość działania energii fotograficznej możesz sobie wspomóc poprzez wizualizację kokonu – włazisz do niego, otaczasz się nim, chowasz się, kokon jest szklany, pancerny, gruby na trzydzieści cztery centymetry, antyszamański, antyteściowy, antymatrixowy, normalnie energoproof. Wyślij ten kokon do każdego kadru, do każdego spustu migawki. W ten sposób „chronisz” swoje zdjęcia, które potem ruszą (lub nie), w świat.

 

 

Rzecz się nie tyczy tylko cyfrowych zdjęć, również tych schowanych w albumach. Bo te najłatwiej podrzeć, namoczyć łzami, przeciąć nożyczkami, spalić. Możesz potem tego żałować, nigdy nie wiesz.

Rzecz nie tyczy się tylko osób. Tyczy się również miejsc, obiektów, które są silnie związane z nami, z naszymi wspomnieniami, z pewnymi osobami. 

 

Wszystko ma swoją, unikalną energię.

Bo w Kosmosie nic nie ginie. Kosmos pamięta.

A, że Ty sam jesteś Kosmosem – każda Twoja komórka pamięta, każda nić Twojego DNA pamięta.

A, że Twoja dusza żyje jednocześnie w nieskończonych wersjach siebie – pomyśl tylko, spróbuj ogarnąć, jak Ty sam wpływasz na swoje i innych życie. 

 

Wszędzie.

W całym Kosmosie.

 

żródła:

Fotografia i jej wpływ na człowieka

*Fotografia kilrianowska

fotografia energetyczna

Miej wiedzę i patrz świadomie w obiektyw!