Co tu życzyć? 2020 zmienił dużo na całym świecie, wywrócił do góry nogami wszelkie wartości, cele i plany. Rozstroił harmonię ziemską w brutalny sposób. Ludzie poznali na własnej skórze smak człowieczeństwa – smak tego, co w życiu jest najważniejsze.

Drugi człowiek.

 

Dlatego – czego życzyć na kolejny rok? Czy będzie on lepszy?

Niestety nie będzie lepszy. Będzie więcej frustracji, więcej walk we własnym wnętrzu jak i wokół nas, będzie więcej depresji i poświęceń. Będzie więcej pracy. 

Walka o balans na Ziemi istniała od zawsze, bieguny dobra i zła równoważyły się. W 2020 roku ta walka wkroczyła na poziom dużo wyższy – doszedł poziom ezoteryczno-duchowy, astralny, dlatego wydawać się może, że jest „gorzej”, „mocniej” i łatwo jest się poddać, ale równie łatwo jest walczyć.

Ludzkie ego w dobie konsumpcjonizmu (zakupy online) i pseudointrowertyzmu (Zoom, Skype, itd) zaciera ręce z uciechy. Ego lubi się bać, lubi cierpieć, marudzić, narzekać i załamywać ręce. Chce być w tym najlepsze. Ale ego lubi też pomagać na siłę, nawracać, udowadniać, że to Twoja prawda jest najprawdziwsza, że to jego światło jest najcieplejsze i najjaśniejsze. I chce być w tym również najlepsze. 

Kilka lat temu pisałam życzenia na blogu, życzyłam Wam dużo kopów w dupę od życia. Post wywołał mnóstwo oburzenia i gorącą dyskusję. Mało kto rozumiał, że kopy w dupę są potrzebne w życiu, są drugim biegunem, tak potrzebnym do równowagi. Bez nich bylibyśmy ciepłymi kluskami.

 

Bylibyśmy niezahartowanymi niewolnikami iluzji szczęścia i pozytywnych afirmacji.

 

Wiecie kiedy jest równowaga? Kiedy jesteś pośrodku – kiedy nie przyciągasz ani dobrego ani złego. Kiedy przechylasz się na nadmiar dobra, to co leży na drugiej szali – leci z hukiem na Ciebie. I odwrotnie – kiedy przechylasz się na nadmiar nieszczęść, negatywizmu – to co po drugiej stronie – leci na Ciebie. Ale kto to zrozumie? Że szczęście odnajdujemy w nieszczęściu? I nie ma tego złego, co wyjdzie na dobre? 

 

Tegoroczne święta są inne. Większość z nas jest rozdzielona, zdana na siebie, pozostawiona w samotności, z dala od rodziny, bliskich i dalszych znajomych. Nie ma gdzie uciec, nie ma gdzie się schować. Nie ma azylu.

Niektórym to na rękę, nie muszą wysłuchiwać toksycznych życzeń od rodziny – kiedy dziecko, kiedy mąż, kiedy schudniesz, kiedy drugie dziecko, kiedy rodzinę założysz, kiedy dasz mi wnuki, kiedy się uśmiechniesz? #nigdyniewiesz co kryje w sobie drugi człowiek, nie oceniaj. 

Mało kto ma taką rodzinę jak moja, gdzie podczas dzielenia się opłatkiem nie było miejsca na „Nawzajem”. Rodzina szybko zrozumiała, że najważniejsze jest własne szczęście i zdrowie, bo „z resztą sobie poradzimy”. Każdego roku tego dowodzą. 

2020 jest pierwszym rokiem, kiedy nie odwiedziłam rodziny w Polsce. I jest mi z tym dziwnie i smutno. Wcześniej też dbaliśmy o swój kontakt, jak nie ja to moja siostra, wypełniałyśmy życie i energię na przemian. Teraz moja Mama i Ciocia nie mogą nawet odwiedzić własnej Mamy (mojej Babci), która siedzi zamknięta w domu opieki społecznej. 

W pracy również podnieśli restrykcje, wielu głuchych klientów nie odwiedzi swoich rodzin a my w efekcie też mamy anulowane urlopy, bo tylko my im zostaliśmy. Ja mam urlop, ale pojadę z innymi, z żarciem, posiedzę, pomigam. 

Przymusili nas do samotności. Odebrali to co najważniejsze – drugiego człowieka. Odebrali nam wybór i wolność.

 

Wiecie, tu nawet wysoka świadomość duchowa nie pomoże, by to wszystko wytłumaczyć. 2020 rok ściągnął nas brutalnie na ziemię, na kolana. Nasi dziadkowie mieli wojnę z karabinami, mieli głód i ubóstwo. Nasi rodzice walczyli o niepodległe państwo, z komunizmem. My mamy nową wojnę, wojnę psychologiczną. Nie ma karabinów i głodu. Jest wygodnie, bezpiecznie, w tej wojnie jest tylko internet, jest słowo i manipulacja informacją. I wszyscy, chcąc nie chcąc – uczestniczymy w tym na różnych poziomach, z różnych perspektyw. Duchowość pomoże?

Tak, pomoże odzyskać równowagę, pomoże przechylić szalę, kiedy jest za bardzo na jednym biegunie. W jakim sensie pomoże? Przez medytacje? Od Was zależy. Mamy różne środki, narzędzia, książki, „influencerów” tych duchowych i tych ziemskich. 

Bierzcie wszystko z czym rezonujecie. Walczcie, odpuszczajcie, machajcie ręką, zakasajcie rękawy, zajmijcie się światem, zajmijcie się sobą. Róbcie to co do tej pory robiliście.

Ale poziom wyżej. 

Kolejne pokolenie będzie miało kolejną „równowagę”, poziom wyższy niż nasza, poziom energetyczny, kwantowy. My już ich do tego przygotowujemy.

To jest właśnie ewolucja – świadomości, Ziemi, człowieka. 

 

Miniony rok pokazał jak bardzo potrzebujemy drugiego człowieka. Jak bardzo potrzebujemy wykorzystywać nasze zmysły w kontakcie z drugim człowiekiem. Jak bardzo potrzebujemy tymi zmysłami widzieć, czuć, dotykać, smakować, słyszeć innych. 

Jak bardzo potrzebujemy drugiego człowieka by się rozwijać, by iść do przodu, by widzieć siebie w nim. Jak bardzo potrzebujemy doświadczać drugiego człowieka by wypełniać siebie, by kochać siebie. 

Niech 2021 rok wyzwoli w nas wszystkich niespotykaną siłę i wytrzymałość. Nie taką fizyczną jaką mieli nasi dziadkowie, nie taką psychiczną jak mieli nasi rodzice, ale wytrzymałość energetyczną. Która chroni, buduje, umacnia i balansuje.

 

Równowagi nam wszystkim, moi drodzy!