UWAGA !!

Jeśli jesteś chrześcijaninem lub uważasz się za bardzo tolerancyjnego i cenisz sobie prywatny szacunek wobec innych – odpuść sobie czytanie poniższej notki. Zamiast tego poczytaj sobie O mnie i sam zdecyduj czy chcesz tu wracać i rozwalać sobie spokojny, bezpieczny świat. 

 

Siedzi sobie Anetka w wieczorną sobotę na sofie i przegląda fejsa. Mr A. robi kolację i przysyła zapachy. I widzi Anetka na tym fejsie, że znajoma strona wstawiła jakiś trajler do jakiegoś filmu. Anetka tego trajlera nie oglądnęła, ale od razu kliknęła na wujka gugla i wyguglała cały film z napisami. W międzyczasie zdążyła poczytać opinie tych, którzy już ten film oglądnęli. I jeszcze bardziej chciała go zobaczyć, bo opinie były bardzo, bardzo, jakby to powiedzieć delikatnie, nader ciekawe.

Jeden opiniowicz sklasyfikował film jako horror, a, że Anetka horrorów nie lubi, temu zawczasu zaopatrzyła się w najnowszą książkę Zafona, która ma prawie 900 stron. (i tak tej książki nie tknęła).

I tak, wspólnie z Mr A., jedząc kolację, zaczęliśmy wciągać się w film. Po drodze dodając swoje komentarze.

I film się skończył.

I rzekłam:

„Bardzo, bardzo, bardzo, bardzo dobry film !! Majstersztyk !!”

 

Recenzje filmu z internetów są bardzo różne, bardzo skrajne – od wzburzenia i oburzenia, poprzez zniesmaczenie i chaotyczną mieszankę uczuciową aż do podziwu i czystego zachwytu. Ktoś tam zauważył, że film ten będzie arcydziełem za dwadzieścia lat, przytakuję mu gorąco. Ludzie nie są jeszcze gotowi na spojrzenie z dystansu na kwestie, które są im znane i wpajane przez społeczeństwo. Nie, że boją się, ino zwyczajnie nie rozumieją.

 

Holyłud jest iluminackie i kręci całkiem niegłupie filmy, które wybiegają daleko w przyszłość. I nie chodzi mu o przyszłość technologiczną, ale o przyszłość umysłową, mentalną i duchową.

 

Ile to filmów obejrzałam, by w trakcie oglądania wykrzyknąć do monitora:

Ej, ej, ej, ja byłam pierwsza z tym!”

 

  • Znacie film “Psi żywot”/”Był sobie pies”? Pięknie opowiada wędrówkę dusz – począwszy od młodziutkiej, niedoświadczonej duszyńki, poprzez obserwację, naukę, doświadczanie, aż do osiągnięcia dojrzałości. Kolejne narodziny pieska to kolejne inkarnacje tej samej duszy. Aż na końcu, jako stara i mądra dusza, wiedząca gdzie znajdzie szczęście – znajduje drogę do domu – do Źródła. Czyli tam, skąd przybyła – pokazuje to w filmie początek wędrówki u boku małego chłopca (właściciela psa) a zakończenie u tego samego chłopca, już starszego mężczyzny. Na początku byłam nieco wzburzona, że ten film nie powinien być puszczany dla dzieci, ale później się zreflektowałam – bajki zawsze przekazują podprogowo. Dzieci oglądają nieświadomie, ale ich podświadomość to koduje, zapamiętuje. Ta wiedza przyda się w kolejnych latach.

 

  • Kwestię reinkarnacji porusza też film “I, origin”/”Początek”. Pokazuje, że nasze dusze mają swoje wspomnienia, które wydają się dla nas irracjonalne i niezrozumiałe. I często są nazywane jako traumy, urazy, niewytłumaczalne uczucia nienawiści, miłości wobec konkretnych osób, rzeczy i miejsc.

 

  • Kojarzycie film ”Mr.Nobody”? Film nakręcony tak, że można się pogubić. Mr A. sam przyznał, że oglądał go kilka razy. Ja zrozumiałam już na początku i byłam tym filmem zafascynowana. W pełni utożsamiałam się z głównym bohaterem. Myślałam, że scenarzysta normalnie ubiegł mnie w pisaniu mojej książki, ale, cóż, moja książka przynajmniej jest na faktach. Film pokazuje istnienie światów równoległych, w nieskończonych możliwych wersjach. Pokazuje iluzoryczność czasu ziemskiego – czas w Kosmosie nie istnieje, wszystko dzieje się jednocześnie i jest uzależnione do wyborów każdej naszej wersji w każdym wymiarze. Pisałam o tym szerzej, jeszcze przed oglądnięciem filmu, oczywiście –> Światy równoległe czyli milion wersji Ciebie tu i teraz

 

  • A istnym klasykiem, arcydziełem na wszystkich polach jest film, który magicznie i muzycznie łączy obie kwestie – reinkarnację i światy równoległe: “ATLAS CHMUR”/”Cloud Atlas”.

 

  • A “Trzynaste piętro”? To taka mieszanka “Incepcji” (wielowarstwowość światów plus złożoność własnej świadomości) z “Matrixem”. Żyjemy na Ziemi, na której jest utworzony program – wielka, potężnie rozbudowana gra, a my sami jesteśmy w tej grze Simsami. Który Sims chce być kierowany przez cośkolwiek wyższego? Który Sims chce być niewolnikiem strachu, kasy, władzy i seksu? Oczywiście, cały schemat przedstawiłam w tej notce –> Co to jest matrix czyli co łączy simsy, ufo i Miłość?

 

  • A ufo? Istnieje, ale ma bardzo przeinaczony “wygląd”. Filmy “Nowy początek”/”Arrival” oraz “Przyciąganie”/”Attraction” przygotowują ludzi do przyswojenia nowego “wyglądu” ufo, aczkolwiek jeszcze nie rzeczywistego. Powoli, powoli. Jednak przesłanie nie mija się z celem – chodzi o nowy rodzaj komunikacji, który już ma zastosowanie u codziennych ludzi – telepatia, energetyczne przesyłanie myślokształtów i swoisty język na bazie Źródła/Miłości.

 

 

 

I jeszcze wiele, wiele innych filmów.

Ludzie. To się wszystko dzieje naprawdę !! Nie ma czego się bać, nie ma czego się burzyć i obrażać. To są właśnie zmiany, które wchodzą w skład przebiegunowania wymiarowego Gai.

 

Wracamy do kolacji.

I filmu ”Mother!”. Z gwiazdorską obsadą. Nie wszyscy ten film zrozumieli dosadnie “co reżyser miał na myśli”, dlatego będę tu spojlerować na całego.

 

Jest mężczyzna i jest kobieta. Mężczyzna jest Bogiem, Kreatorem, Twórcą. Kobieta jest Matką, Naturą. Bóg stworzył planetę Ziemię – plan = dom, który buduje, remontuje i pielęgnuje Natura. Ale Bozi się nudzi, brak mu weny. W końcu w ich idyllicznym, nieskażonym niczym domu, pojawia się mężczyzna – Adam, tak, ten biblijny Adam. Bóg lubi z nim rozmawiać, nowy człowiek go fascynuje i popycha do tworzenia (w Biblii w Starym Testamencie jest o tym wspomniane, jak cała reszta późniejszych wydarzeń też). Kobieta Natura zaczyna być zazdrosna i zaczyna mieć obawy, halucynacje, sięga po żółty proszek (nie wiem co on znaczy, na necie są różne opcje), by te obawy uśpić. Ona jest też mimowolnym świadkiem wypadku Adama – Bóg przykłada rękę do okolic brzucha Adama – motyw żebra. Następnego dnia w domu pojawia się kobieta – Ewa. Oboje z Adamem uosabiają ludzkie potrzeby i popędy (seks, alkoholizm).

Ewę kusi gabinet Boga, do którego wstęp jest zabroniony. Chwilę później oboje z Adamem rozbijają kryształ w tym gabinecie. Bóg się bardzo wkurza i zabija deskami drzwi do swojego gabinetu – kryształ w gabinecie jest alegorią do drzewa poznania Dobra i Złego w rajskim Edenie.

Ewa pyta Naturę dlaczego nie chce mieć dzieci na swoim łonie. Natura w środku podejrzewa, że skoro ta dwójka (Adam i Ewa) wprowadzili tyle zamętu do jej sielankowego życia to co dopiero jej własne dzieci? Jej obawy się sprawdzają, kiedy w kolejnym dniu w domu pojawia się dwóch mężczyzn – Kain i Abel. Jeden zabija drugiego. Natura odkrywa usterki w swoim domu – krwawiące deski, dojście do sekretnych drzwi i odnalezienie beczki ze smołą/ropą – jej najczarniejsze myśli, jej wybuchowy środek, jądro.

Później akcja toczy się coraz szybciej. Pogrzeb zamordowanego Abla oraz zaginionego Kaina, przybycie nieznanych ludzi, grzebiących bez ceregieli po domu, nachalnych i nieposłusznych – jest motyw siedzącej dwójki na zlewie i mimo upomnień Natury, zlew w końcu pęka – biblijny potop, który finalnie wykurza obcych z domu.

Natura prosi Boga o zrobienie porządku z tymi ludźmi, którzy mają wolną wolę i robią co chcą w jej domu. Bóg ją rozumie, kocha ją, ale nie potrafi pozbyć się ludzi, których przecież sam stworzył.

Nie przewidział tylko skutków swojej kreacji. Nie przewidział konsekwencji wolnej woli u ludzi.

Natura odkrywa, że jest w ciąży – promienie słońca, które ją budzą są analogią do Zwiastowania Maryjnego. Opróżnia buteleczkę z żółtym proszkiem do ubikacji (ten proszek nie jest podpisany, ma pochodzenie naturalne i tak dalej nie wiem co on znaczy).

Bóg zostaje w końcu natchniony i tworzy dzieło, które porusza i jego samego i Naturę. Czy to jest Stary Testament, Biblia? Wydawca zgadza się wydać jego książkę.

Deski krwawią, serce Natury zaczyna czernieć.

Natura kończy remontować dom, rozwiązanie już blisko, pokój dziecięcy już gotowy, zakrywa naprawione deski dywanikiem (wybacza, a jakże) i wyprawia uroczystą kolację z okazji premiery książki Boga.

I od tego momentu zaczyna się akcja, która trzyma w napięciu i stawia odbiorcę w wielkich zonkach, jeden po drugim.

Wpada fan, jeden drugi, trzeci, cały tłum. Wszyscy są urzeczeni słowami z książki Boga. Biblia zmieniła ich życie. Pada tu z ust Boga ważne zdanie, że każdy fan interpretuje tę Biblię po swojemu – dlatego mamy różne odłamy chrześcijaństwa. Sytuacja wymyka się spod kontroli, Natura traci rozeznanie, wpada w przerażenie i usilnie prosi Boga, by wyrzucił ludzi z ich domu. Tłum zaczyna żyć swoim życiem – okradają dom, zabierają rzeczy należące do Boga (Bóg kazał się dzielić, to się dzielą), tworzą się zadymy, burdy. Nie pomaga telefon na 911, Natura nie ma połączenia z Wyższymi Siłami. Wydawca książki (prawdziwy klon Dżenifer Aniston dla przypomnienia) przy przywitaniu się z Bogiem całuje go w policzek, później podczas zadymy strzela wybranym ludziom w głowę – leżało na podłodze sześciu, w kolejce czekała kolejna szóstka – nawiązanie do Judasza i apostołów.

Budują się ołtarze, sekty. Każdy bezczelnie rządzi się swoimi potrzebami i zachciankami, nie patrząc na to, kto jest gospodarzem domu, nie mając za grosz szacunku dla tego gospodarza – Natura jest kopana, bita, poniewierana. Ucieka i szuka Boga.

Udaje im się uciec do pokoju, zapomnianego gabinetu Boga, ostatniej oazie w ich domu. Kobieta rodzi chłopca – Jezusa. Ludzie za drzwiami czekają, przynoszą dary. Ale od tego momentu Natura przestaje ufać Bogu. Nie pozwala sobie zasnąć, nie pozwala zabrać sobie dziecka. Ale to się staje i chwilę później widzi jak Bóg wznosi swojego syna – Jezusa i objawia go swoim fanom.

Akcja toczy się jeszcze szybciej. Jezus jest noszony na rękach, od religii do religii, od sekty do sekty. Na końcu jest zabijany a jego ciało jest dzielone między ludzi. Brzmi jak chrześcijańskie “Bierzcie i jedzcie ciało moje”, prawda?

Natura nie ma nic do powiedzenia w tej kwestii, jej dom nie jest już jej domem. Rządzą tutaj ludzie z wolą wolą, jej udręka i poniżanie nie ma końca. Jej wściekłość sięga apogeum (zresztą swoją wściekłość pokazuje trzęsieniami domu – Ziemi) i resztkami sił ucieka do piwnicy, po drodze chwytając zapalniczkę. Zapalniczka ma wygrawerowany motyw ryb a ryby to symbol chrześcijaństwa.

Zapalniczką zapala ropę/smołę i wszystko wybucha. Dosłownie pokazuje, że chrześcijaństwo, zresztą nie ma znaczenia jaka religia, samo doprowadzi siebie do zagłady ludzkości. Natura tylko w tym pomoże.

W dalszych scenach Bóg niesie Naturę na rękach i ujawnia swoje prawdziwe, samolubne oblicze. Wyrywa jej spopielone, spalone z braku nadziei serce, odrywa kryształ. Kryształ w Kosmosie jest symbolem oddzielnej świadomości, energii, jest cząstką Boga. Stawia go w swoim gabinecie.

Odbudowuje dom, okolice, nową kobietę w łóżku.

 

Tworzy nowy plan do kolejnego swojego tworzenia. Jest Kreatorem i jego tworzenie nie ma końca.

 

Wyglądać może to tak, że Bóg jest samolubnym egoistą i ma za nic swoje dzieła, swoje dzieci, nie odpowiada za nic, nie ponosi konsekwencji, sam ustala sobie reguły a jednocześnie pozostaje takim biernym obserwatorem. Kocha wszystko to, co stworzył, ale ta jego miłość zaślepia obiektywny osąd rzeczywistości.

To wcale nie znaczy, że Bóg taki NAPRAWDĘ JEST. Boga przecież jeszcze nikt nie poznał, można się tylko domyślać, jaki on może być – właśnie na podstawie aktualnych wydarzeń na Ziemi.

 

Bo gdzie jest Bóg skoro na Ziemi tyle zła?

 

Śmieje się i czeka aż Gaja wpadnie w furię i wybuchnie? I wtedy stworzy sobie kolejny plan, kolejny program, kolejne iluzje?

 

Film może też być zwyczajnym ostrzeżeniem przed samozagładą – religijną, ekologiczną, polityczną, medyczną. Wszak w wielu wersjach światów równoległych do tej zagłady ziemskiej już dawno doszło. Ale wciąż to są tylko wersje i wcale nie znaczy, że one mogą się zrealizować i w naszym wcieleniu, w naszym wymiarze.

Wciąż mamy szansę uratować Gaję i przyszłe pokolenia.