Jeszcze styczeń się nie skończył a już taka przehipermegaarcywspaniała wiadomość!! Nawet tam nie wchodziłam, na zajrzałam, nie patrzyłam, bo po co? Znam te rankingi od lat, znam Tomka, w życiu bym nie pomyślała, że się tam znajdę. Psiapsióła mnie pogoniła, pogratulowała, wycałowała z tym całym swoim

 

A nie mówiłam?!„…

 

Tak, śledził mnie. 

 

A potem wkleił moją osobę w swojej galerii wschodzących gwiazd w rankingu najbardziej wpływowych blogerów w Polsce roku 2018.

 

 

Aktualny ranking to jedenasta edycja najważniejszego i najbardziej popularnego rankingu prowadzonego od 2009 roku. A kim jest Jason Hunt (Tomek) to chyba (nie) trzeba nikomu przedstawiać. Pisałam o nim w tej notce – „Twoje życie jest inspiracją” – czyli Jason Hunt spotyka się z niesłyszącymi 

 

Co z tego, że mam mało obserwujących na instagramie oraz mało polubień swojej strony na facebooku? Najwidoczniej to nie ma żadnego wpływu na zauważenie u kogoś potencjału. Bo ja wiem, że mam potencjał, ja wiem, że dopiero się budzę i rozkwitam i uczę się jaśnieć. Ja wiem, że dam radę. 

 

Już zresztą daję. 

 

Mogę wydawać się niektórym zbyt leniwa, przecież ile razy już Wam obwieszczałam wystawienie swoich ebooków na stronie? Ile razy zapowiadałam Wam zmiany u siebie? I nic z tego się nie sprawdzało? Projekt „Wspólna książka” okazał się niewypałem, ale sprawdziłam odbiór czytelników, ich potrzeby i swoje możliwości, swoje odczucia, czy dobrze się w tym czuję. To się nazywa „sprawdzanie rynku”, a to w moim przypadku trwa znacznie dłużej, jako, że temat całego bloga mam dosyć niszowy.

 

Nie spodziewam się nagłego wzrostu popularności po tym rankingu. Będę dalej robić to co robię, w swoim tempie, nie patrząc na nikogo, by nie zatracić swojej „autentyczności”. Mam fajne realne życie i nie waham się go używać, ono zawsze będzie na moim pierwszym miejscu. 

 

Lecimy.

 

Po tym tytule są slajdy złotej, srebrnej i brązowej dziesiątki. Zasłużyli. Obserwowałam, to wiem. 

 

Ja nie chcę (przechodzę fazę zaprzeczania, także olejcie to) nawet tam się znaleźć za rok, za dwa lata, w ogóle. Nie chcę siebie łączyć z social mediami, wsiąknąć w nie, nie chcę, by one warunkowały moje życie, nie chcę je traktować jako przymus, „ciężką pracę”. Chcę, by one były tylko dodatkiem, stanowiły maksymalnie 20-30% mojej codzienności. Wiem, że to promocja swojego wizerunku, reklamowanie swoich produktów, ale znajdę kompromis, znajdę sposób, by umieć piec wszystkie pieczenie na moich warunkach. Kolejny rok pokaże czy mi się to uda, zwłaszcza, że przez ostatnią noc obmyśliłam sobie całkiem nowe strategie na social mediach.

A nawet jeśli się tam znajdę jakimś cudem – to fajnie !! 🙂 Ale bądźmy realni, to nie powinno być moim celem. 

 

I dalej, Jason pokazał galerię ludzi z potencjałem. I ja się tam znalazłam…

 

Ja, głucha, biedna, głupia, z instaobserwującymi około 300, polubień na fejsie też tyle, z tendencją spadkową równoznaczną ze wzrostem ilości moich kontrowersyjnych wpisów. 

 

Ale do czasu. Do czasu…

 

Wracając.

 

Blogerskie guru uwierzyło we mnie!

(Nie, nie spałam z tym guru. Nie, nie znam jego życia prywatnego. Wiem tyle co Wy. Połączyła nas sprawa niesłyszących blogerów, szkolenia, i to wszystko, także nie wkleiłam się tam „na lewo”, po znajomościach.)

A konkretnie tutaj uwierzyło, o!, zaznaczyłam siebie kółeczkiem! 

 

33 osoby znalazły się w tej galerii. 33 gwiazdki będą kolejny rok pod obstrzałem Tomka, i nie tylko jego. On mi zrobił naprawdę dobrą przysługę. Zostałam „zauważona” i będę mogła szerzej docierać do innych, jak również liczyć na ewentualną pomoc.

Dlatego już nie ma innej opcji jak przysiąść swoją dupę i ruszyć mózg z rękami do pisania i publikowania swoich ebooków (i nie tylko, bo ciuchy bloga też się zmienią w drugim półroczu). Takie wyróżnienie to naprawdę motywujący kop, swoista presja, by nie zawieść Tomka. Przecież on pomógł dużo, on dobre serce, i fajną energię posiada. Wiem, bo pierwsze co zrobiłam jak go zobaczyłam to faceta uściskałam !! A potem się ciężko zdziwiłam, czemu on niższy ode mnie… W moich snach był wyższy!

 

To fajne odczucie zresztą. Siedząc i śledząc te wszystkie dziesiątki można sporo się nauczyć, znaleźć coś dla siebie, nieustannie się inspirować. A przy tym uważać siebie za „najbardziej autentyczną osobę na świecie”. Bo autentyczność to wielka ściema, obłudna wiara i iluzja i będę wkrótce o tym pisać.

 

Autentyczność nie istnieje. Autentyczność to bzdura. 

 

Dobra, bo dygresja znowu.

 

Ja Wam wszystkim bardzo dziękuję, bardzo, bardzo i bardzo! Za te wszystkie lata, bo pierwszą notkę napisałam w 2003 roku, za te wszystkie schizy, fazy, urojenia, kaprysy i humory. Znieśliście mnie i znosicie dalej, przeżyjecie, a nawet jeśli nie, to sobie dalej pójdziecie, nie będę za Wami płakać, będę zajęta swoim iściem dalej. Jestem wdzięczna za każdą chwilę na blogu tutaj, czuję, że on rośnie, jego energia rośnie, udziela się Wam, zmienia Wasze myśli, decyzje, życia.

 

I tak ma być!

 

A, ogłoszenie parafialne. Niedawno wstawiłam u siebie na instagramie taki opis:

 

„Jak każdy szanujący się bloger robię postanowienia na kolejny rok. Ile z tego się sprawdzi – nie wiem, ale wiem na pewno, że nie będziemy się nudzić. @jasonhunt_life na prywatnym wykładzie dla niesłyszących gdzieś latem nauczył mnie jak można pokazać INACZEJ jajko sadzone, i ja już swoją wersję tego jajka znalazłam. Ludzie oczekują ode mnie wielu rzeczy “Pisz tak, inspiruj tak, mogłabyś delikatniej, taktowniej, potrzebujemy tego, nie pisz tego, bo zeszmacisz swój wizerunek, jesteś mądra i dojrzała, zachowuj się, itd” 

NIE.

W ciągu ostatniego roku sprawdziłam na sobie przy których tekstach na blogu czułam się najlepiej, sobą, w swoim żywiole. I były to właśnie teksty kontrowersyjne, te dupne jajko sadzone bardzo pikantnie, na opak, wbrew zasadom moralnym i społecznym. 

Będę inspirować, ale nie łagodnie, nie taktownie, będę inspirować z innej strony, będę zmuszać do myślenia, do gównoburz, do ostrych dyskusji i spadających lajków na moim fanpejdżu. 

Bo wiem, że to właśnie moje jajko będzie Was kusiło, nie tyle co wyglądem, ile co chęcią spróbowania nieznanego smaku moralności i duchowości.”

 

 

Cały ranking przeczytacie tutaj, niżej. Naprawdę jest co oglądać i co czytać! Cała masa ludzi, którzy ciężko pracują, by przekazywać swoją wiedzę, styl życia oraz szeroko zakrojoną pomoc innym. Przez miniony rok śledziłam większość osób z podium trzech dziesiątek i widziałam ile pracy oni włożyli by znaleźć się tam gdzie teraz są. A jak sama w to wszystko wlazłam, na własnej skórze poczułam co to znaczy słynne „ciężkie jest życie blogera”… 

Ranking najbardziej wpływowych blogerów 2018 r.