Jestem hedonistką, kocham chwile błogiego rodzaju. Uwielbiam marnotrawić czas, dzień, życie. Nie martwię się o nic i niczym.

Gonię za przestrzenią w górach i nad morzami. Najchętniej na motorze, w bliskiej przyszłości!

Ale swoją sofę z kocykiem też miłuję.

 

Według ezoterycznego matrixa – pochodzę z gwiazd (hybryda kilku kosmicznych ras – Starseed hybrid child), jestem Starą Duszą, Dzieckiem Kryształowym i dzieckiem z nieustannym „tu i teraz”. Nie przeczytałam żadnej książki Eckharta Tolle, Anthony’ego de Mello, Davida R. Hawkinsa, i innych im podobnych. „Obudziłam” się po dwóch operacjach ginekologicznych na przełomie 2015/2016 roku.

 

„Urodziłam się” z rzadkim genetycznym schorzeniem dróg oddechowych zwanym pierwotną dyskinezą rzęsek (chociaż tak serio to śmiem powątpiewać w podłoże genetyczne tej choroby, UPDATE 21/07/2018 – wyniki po drugiej próbie w londyńskim szpitalu wykluczyły te schorzenie  !!! ).

Zanim stałam się podlotkiem bez przerwy chorowałam na różnej maści zapalenia zatok, oskrzeli i płuc. Zaczęłam też stopniowo tracić słuch, aż stałam się głucha. Dzięki wielkiej determinacji moich Rodziców nauczyłam się mówić i porozumiewać się werbalnie. Jednak swobodniej i swojsko czuję się „rozmawiając” w języku migowym (polskim oraz angielskim). Aparat słuchowy umożliwia mi codzienne słuchanie otaczających dźwięków, jednak wolę ten aparat po prostu wyłączyć i być w swojej magicznej, uspokajającej ciszy.

Ze względu na przebyte choroby w dzieciństwie moje ciało odczuło boleśnie skutki uboczne przyjmowanych nieskończonych ilości lekarstw. Nic nie działało jak powinno i czułam się z tym bardzo źle.

Krok po kroku, słuchając swojej Duszy, bazując na „przypadkowych” zarządzeniach losu oraz intuicyjnych łańcuszkach odnajdywania właściwych ludzi, krok po kroku naprawiam swoje ciało i umysł, neutralizuję poczynione szkody, szukam rozwiązań jak cofnąć zniszczenia, chwytam się sposobów, które rezonują z moją Duszą, przywracam naturalną równowagę i dążę do codziennego utrzymywania formy całego ciała.

Obecnie jem jak chcę, nie toleruję tylko mięsa i laktozy. Trzymam się zasad niełączenia. Nie rezonuję ze znanymi blogerami wegańskimi.

 

I jestem pewna, że WSZYSTKIE CHOROBY SĄ WYLECZALNE.* 

 

*oprócz tych nabytych, genetycznych, których jest zaledwie kilka procent w skali ludzkiej populacji

 

Jest dla mnie bardzo fascynujący proces. Proces, w którym widać i czuć jak ja sama wracam do zdrowia i przekraczam swoje fizyczne bariery. I czuć, jak bardzo przy tym budzi i wyzwala się moja Dusza, która była uśpiona właśnie przez współczesny system/matrix społeczny i medyczny.

Opisuję tutaj moje codzienne zmagania, pokazuję alternatywne sposoby diagnozy i leczenia, wszelkie możliwości. Wszystko sprawdzam najpierw na sobie i Rodzinie.

Przeczytacie też o mojej zwykłej codzienności, życiu towarzyskim, o podróżach, o moich przemyśleniach. O wszystkim, co dotyczy bezpośrednio mnie samej.

 

Moim dodatkiem do Simsa w tej inkarnacji jest leczenie energetyczne ludzi. Większość nie zdaje sobie sprawy, kim są kiedy mnie poznają i kim się stają, kiedy nasza znajomość się „kończy”. Takie coś zauważa się dopiero po jakimś czasie. Dopóki jestem z daną osobą, dopóki z nią rozmawiam, rzucę „przypadkowym” słowem, trzymam relację, dopóki pracuję z jej duszą po swojemu, dopóki nie uzyskam odczucia „wyleczenia”, „wyprostowania”, „odblokowania”, „odpętlenia” – dopiero wtedy tę znajomość puszczam, kończę, dziękuję. A ludzie mogą wówczas iść dalej, mogą wrócić na swoje, oryginalne tory.

I czasem działa to też w drugą stronę. Ja ich leczę, a oni nieświadomie pomagają mi się apgrejdować, pomagają mi się stać doskonalszą wersją siebie. Przez to jestem w stanie pomagać większej liczbie osób. Zasada lustra u mnie się nie sprawdza.

Przyzwyczaiłam się do swoich „chwilówek”, do tego, że dana rozmowa z kimś, dane spojrzenie, dany dotyk istnieje tylko raz. Nasze wibracje ciągle się zmieniają, dostrajają się, dlatego też zmienia się otoczenie wokół nas. I każdy w swojej wibracji na daną chwilę jest unikalny, doskonały, niepodrabialny.

Na Ziemi są tylko dwie osoby, które razem ze mną podążają od lat i są niezmienne zarówno w tym wcieleniu, jak i w światach równoległych. A reszta to prawdziwa radość i fascynacja obcowania z Wami.

To jest cel każdego Gwiezdnego Dziecka – zależnie od indywidualnej „mocy” oraz unikalnych predyspozycji wszystkim nam zależy na jednym – na pomocy ludziom i Gai w przejściu w wyższy wymiar (tyle jeśli chodzi o duchowy, piękny i iluzyjny matrix, w rzeczywistości jestem zwyczajną dziewczyną, którą cieszą codzienne drobiazgi).

 

 

Jednocześnie zastrzegam, że mój blog NIE JEST dla każdego. Poruszam bardzo różne tematy, dla większości oczywiste a jednak zmieniające własny punkt widzenia. Nie boję się kontrowersji i ponoszę pełną odpowiedzialność za każde moje pisane & mówione słowo. 

Ale nie ponoszę odpowiedzialności za Twoją reakcję.

 

Bo weszłaś tu albo nie przez przypadek albo na własne ryzyko.

 

 

Notatki na moim blogu oparte są WYŁĄCZNIE* na własnych wieloletnich obserwacjach ludzi, życia i otoczenia.

 

* oprócz przepisów kulinarnych, oczywiście, coś tam wymyślę, coś tam podkradnę i zmienię, ale przyznam się od kogo podkradłam.

 

 

Bloguję z przerwami od 2003 roku, doskonaląc ciągle swój warsztat pisarski poprzez własny rozwój duchowy.

 

Mieszkam w Anglii od 2007r. Co wcale nie znaczy, że jestem w jakiś sposób lepsza od Polaków mieszkających w Polsce.