Kupiłam raz Mamie kucharską książkę pewnego jerozolimskiego szefa kuchni – Ottolenghi Yotam mu. Bo wegetariańska i kusiła okładka smakowita. Byłam wiosną w Polsce to przewertowałam tę książkę już pod swoim kątem. Porobiłam parę zdjęć z myślą o „drobnej” modyfikacji na moją modłę. 

A, że byłam w Maroku, w Turcji, Środkowej Azji, smaki orientalne nie są mi obce. Jednak kiedy zrobiłam marchewkę z tej książki, i spróbowałam pierwszego talarka to z miejsca odpłynęłam w Maroko…

 

Przepis jest nieznacznie przeze mnie zmodyfikowany. Pominęłam tylko jogurcik w sumie, bo wegański sklepowy to chemia.  No, ale Wy możecie sobie jakiś dorzucić. No i nie miałam papryczek czili. Dam następnym razem. Potrawka jakaś taka specjalnie pikantna nie jest, no, ale nie miałam papryczek chili. 

 

Potrzebujecie: (z mojego oka)

 

  • garście marchwi, organicznej, bio i w ogóle, tyle ile zjecie
  • cebuli – czerwona, dymka, dwie, trzy, cztery, ja dałam dwie, bo lubię duszoną czerwoną
  • czosnku – kilka ząbków, zmiażdżone
  • zielone lub czerwone papryczki chili
  • cala gama przypraw, po pół łyżeczce, po jednej łyżeczce, nie bójcie się – zmielone goździki, zmielona kolendra, imbir w proszku, cynamon, papryka słodka (wędzona też pasuje), kmin, sól
  • łyżka octu winnego, ja dałam ocet jabłkowy, bo tylko taki posiadam
  • skórka kiszonej cytryny – obtarta, posiekana drobiutko
  • listki świeżej kolendry – ja za bardzo za kolendrą nie przepadam, więc pominęłam
  • pół kubka wody
  • no i dla Was jogurcik, tak do dekoracji ocznej, i pomaczania aromatycznej marchwi w nim czy coś
  • jeszcze cukier w przepisie był, ale uznałam za zbyteczne, gotowana marchewka ma już mnóstwo cukru w sobie, więc nie ma sensu dowalać jeszcze bardziej

 

Marchewkę oczywiście wykąpałam w wodzie z płynem Lugola.

 

 

Posiekałam na grube, jadalne talarkostki.

 

 

I dałam gotować na parze do świeżego all dente.

 

 

Pokroiłam cebulkę na jadalne talarki. Możecie na kostki, ale w krążki fajnie wygląda.

 

 

I zaczęłam dusić do lekkiej miękkości (polecam olej kokosowy, aromatu dowali jeszcze bardziej! a dusiłam w garnku, bo potem jeszcze marchewka musi do tego wejść). Dodałam czosnek.

 

 

Przygotowujemy zawczasu cały katalog przypraw, plus ocet i kiszona cytryna.

 

 

Ugotowaną marchewkę wrzucamy do cebuli. I dajemy te wszystkie przyprawy. Mieszamy i zalewamy wodą. Dusimy trochę, ale niedługo, po prostu by się przegryzło.

 

 

No i dajemy na talerz, dajemy jakieś zdrowe dodatki, typu awokado, jarmuż, u Was jeszcze jogurcik będzie. No i robimy zdjęcia, wstawiamy na instagrama czy gdzieś.

 

 

Kiedy skończymy bycie hipsterem to dorzucamy swoje ulubione frytki, makarony, ryże, ryby i wcinamy. Ja sobie dorzuciłam makaronu z soczewicy. Jest wegańsko, bezglutenowo, bezcukrowo, sporo białka. I można się najeść! Na zimno też dobra, właśnie skubłam nieco.

 

 

Smacznego !