Rok 2020 nie jest łatwy, dzieje się w nim dużo. Jest zaczątkiem wielkich zmian, tych planowanych i nieplanowanych. Mimo, że napiszę ten post z perspektywy Polki, (która ma korzenie azjatycko-słowiańskie) to jednak przedstawię tu również dużo szerszą perspektywę.

Zobaczymy co mi wyjdzie. (Skończyłam i ten tekst wyszedł dokładnie taki jaki miał wyjść – PIĘKNY!)

 

Zanim pojawiło się chrześcijaństwo na Ziemi panował względny spokój. Istniały różne wierzenia, kulty, z równym podziałem na bogów i boginie. Ludzie żyli zgodnie z prawami przyrody i swój rytm dnia oraz ciała w przypadku kobiet uzależniali od pogody, faz Księżyca, gwiazd, pór roku, określonego wyznania.

Pojawił się Jezus, jego uczniowie. Ludzie zaczęli „mierzyć” czas i nastała nowa era.

Potem w 325r. na soborze nicejskim biskupowie i cesarz Konstantynopol pozbierali wszystkie ewangelie i zrobili jedną, uniwersalną Biblię. Jednocześnie zmiatając skrupulatnie pod dywan żonę Jezusa, Marię Magdalenę.

Tym samym raz na zawsze ustanowili kobietę jako istotę nieczystą, poddańczą, niewolniczą, jako wcielenie diabła. Zaszczepili w niej WSTYD.

Zaczął się patriarchat religijny. Mężczyzna zaczął decydować o losie kobiety, Kościół przemieszał się z polityką. I tak było przez wieki – kobieta była piętnowana, szykanowana, torturowana za swoją płeć, była systematycznie poniżana do gorszego sortu. Były stosy, wielkie migracje, szkoły i internaty żeńskie, walki i protesty sufrażystek & feministek.

Potem weszła medycyna i mass media. Wszystko się przemieszało, „wiedza” zaczęła manipulować ludzkim strachem.

Już nie było stosów, ale patriarchat mocno trzymał swoje cugle nad kobietami. Małą dziewczynkę przysposabiano do konkretnej życiowej roli, wbrew jej zgody. Tuszowano i tłumiono jej intuicję, niezwykłe predyspozycje i stereotypizowano do kury domowej na usługi pana domu.

W medycynie poznaliśmy wszystko, podzielono się tutaj na specjalizacje zgodne z danym układem w organizmie – pulmonologia, kardiologia, ortopedia, endokrynologia. Przestano patrzeć na chorego człowieka całościowo. Odstąpiono od naturalnych metod leczenia, bo większy i szybszy biznes kreowano z farmacji. A im więcej tabletek, im więcej specjalizacji i doktorów tym więcej kasy.

Nie wiem czy ktoś pomyślał o roli kobiety w tym wszystkim? O jej anatomii? O jej układzie hormonalnym? Dlaczego miesiączki są tematem tabu? Dlaczego lekcji płodności udziela ksiądz w lekcjach przedmałżeńskich a nie kobieta-ginekolog? Dlaczego endokrynolog nie popatrzy na Ciebie holistycznie tylko wyszczególni hormony i je zastąpi, powodując jeszcze większy obraz nędzy i rozpaczy w ciele kobiety?

Dlaczego normy w badaniach krwi są fałszowane – są podwyższone lub zaniżone?

Wiecie, że tarczyca u kobiet jest narządem numer jeden w całym jej organizmie? Że tarczyca (grasica też) odpowiadają za całą regulację hormonalną?

Wiecie, że jeśli tarczyca jest zdrowa i zbalansowana to kobieta cieszy się pełnym zdrowiem fizycznym i psychicznym, jest płodna, szczęśliwa seksualnie i głośno wyraża swoje zdanie?

Znacie kogoś takiego wokół siebie? Mało, bardzo mało takich kobiet prawda?

A kiedy tarczyca nie jest uregulowana to kobieta ma „wieczny okres” – warczy pod nosem, unosi się, płacze, ma stany depresyjne, problemy z figurą, z włosami, z libido seksualnym, z pamięcią, jest wiecznie zmęczona i niewyspana.

Wiecie dlaczego doktorzy celowo zmieniają normy TSH?

Bo mężczyźni nie chcą kobiet, które głośno wyrażają swoje zdanie. Nie chcą partnerek ani równości w dziedzinach, w których to oni czują się lepiej i wyżej. Męskie ego nie lubi siły kobiety, bo doskonale wie, na co ją stać.

Dlatego łatwiej utrzymać taką kobietę w „depresji” i „wiecznym okresie”, otumanioną swoimi rozstrojonymi hormonami, niezdolną do powiedzenia „nie”, do wyrażenia swojej opinii. 

Patriarchalna medycyna się zmówiła i okrutnie podwyższyła kobietom normy tarczycowe. Kobieta ze swoimi problemami zdrowotnymi „wiecznego okresu” błąka się od jednego specjalisty do drugiego i wszyscy patrzą na nią jak na kosmitę, bo przecież wyniki badań są w porządku. Nikt nie popatrzy holistycznie, bo żaden doktor tak nie został nauczony w swoich szkołach.

Jeśli uregulujesz TSH – będziesz w pełni zadowoloną, zdrową, pewną siebie kobietą. Ze swoim bystrym umysłem, niesamowitą intuicją, ciałem zsynchronizowanym z Matką Naturą – staniesz się równa energii męskiej.

Yin i Yang – balans, równowaga, męskość i żeńskość, realizm i intuicja, dualizm. To jest Ziemia, nasza karma, nasza lekcja, nasz rozwój. Za dużo Yang w religii, w polityce, w medycynie nikomu nie wyszło na dobre, ale mężczyznom to absolutnie nie przeszkadza, im wystarczy tylko posiadanie syna. Reszta się nie liczy, gdzie im do jakichś hormonów swojej żony. Płaczliwą, bezradną kobietą łatwo jest manipulować.

Nie wińcie o to mężczyzn, oni tak zostali wychowani, to zostało w genach, przenoszone od wielu pokoleń, wielu wcieleń. Uświadamiajcie ich a nie karzcie.

Ze względu na fałszywe normy tarczycowe wiele, ale to naprawdę wiele kobiet ma ogromne problemy ze swoim zdrowiem. Leczą tylko objawy a nie przyczynę. Są w błędnym kole własnych lęków, nerwic, depresji, braku akceptacji i okrutnie niskiego poczucia własnej wartości.

Ale to się powoli zmienia. Maria Magdalena jako Yin Jezusa, późniejsze wiedźmy, które walczyły o równość i uznanie, kobiety o korzeniach słowiańskich, indiańskich, i innych starożytnych wyznań – we wcieleniach obecnych kobiet powoli powstają, budzą się, uświadamiają, leczą, wspierają, chronią, motywują, pchają.

W Polsce jest sporo korzeni słowiańskich, tych młodszych, na Słowacji też się buntują, Islandia wcześniej przeszła kobiecą rewolucję, gdyż tam już wcześniej pojawiły się stare dusze. Ale Słowianie to gorące DNA – istnieje sporo teorii, legend, mitów i faktów wokół tej rasy ludzkiej. Jedną z nich jest to, że chrześcijaństwo właśnie chciało tę rasę poniżyć i w celu systematycznego zmniejszania tej populacji skupiano się właśnie na tłumieniu energii żeńskiej. Dalszą historię znamy.

Także drogie kobiety – zainwestujcie w siebie, zainteresujcie się swoim ciałem, swoją psychiką, swoimi emocjami. Odrzućcie przekonania, nawyki, wszystko to czego Was nauczono w szkołach, w niektórych rodzinach. Wasza intuicja jest niesamowita, jest potężna i zawsze macie rację 🙂 Zainwestujcie w swój rozwój duchowy, zacznijcie wierzyć w siebie, w Boga, w drugą kobietę, nie bójcie się natury, ona jest ściśle związana z Wami, nauczcie się szukać pomocy u dojrzałych, pewnych siebie i zdrowych kobiet. One Wam pomogą, jeśli tylko sobie pozwolicie.

Nie słuchajcie nikogo kto Wam uporczywie mówi, że jest z Wami wszystko w porządku a w środku całą sobą czujecie, że nie jest. Macie rację – NIE JEST.

Nic nie jest w porządku od ponad dwóch tysięcy lat, kiedy życie Marii Magdaleny skutecznie zadeptali na soborze i ustanowili Jezusa jako męską, absolutną boską energię.

 

_______

Ktoś mi parę lat temu podczas sesji Tarota powiedział, że będę zajmowała się kobietami, przywracaniem ich równowagi i kobiecości. Wówczas myślałam, że to niedorzeczne, bo moja kobiecość wraz z potężną niedoczynnością tarczycy była na dnie. Trzeba było wielu wydarzeń, sytuacji, rozmów, prób, przebaczeń i puszczenia, bym stała się pełnowartościową kobietą, która w końcu wie czego chce i dąży do tego. 

Utworzyłam niedawno biznes, kobiecy taki, ale pomagam też mężczyznom, czuję się w tej roli wspaniale. Nie tylko udzielam konsultacji jak do tej pory, ale promuję też produkty, które mają wielotysięczną tradycję i przywracają równowagę w organizmie człowieka – równowagę psychofizyczną jak i duchową (odblokowywanie czakr).

W rozmowach, w obserwacjach czuję jak koleżanki się budzą, zmieniają, kwitną. Z przytulnego, brzydkiego kokonu, w którym czuły się jak larwy w patriarchalnym świecie stają się kolorowymi motylami*, które fruwają i siadają gdzie chcą.

 

Odwagi, moje drogie, kolejna era należy do nas!

 

_________

*Motylsymbol chorób tarczycy, narząd ten ma kształt skrzydeł motyla, stąd ten symbol; z tarczycą jest związana czakra gardła. Jeśli tarczyca choruje, czakra jest zablokowana – człowiek ma ogromne trudności z wyrażaniem swoich emocji, traumy, złości, stresu. Im dłużej tłumi tym bardziej zakwasza ciało i ciało choruje. U kobiet o to nietrudno.