Od dłuugiego czasu mailowo koresponduję prywatnie z pewnym chłopakiem. Gościu jest bardzo młody, ma niezłą głowę, niezłą intuicję oraz niezły dystans do spraw życiowych i duchowych. Na moim blogu w komentarzach udziela się jako „BE”. Jako, że od początku byłam i jestem zachwycona jego pojmowaniem życia oraz bardzo dojrzałym podejściem do ezoterycznych spraw zaproponowałam mu wrzucanie swojej twórczości u siebie.

Podesłał mi dwa teksty do wglądu. Wrzucę na razie jeden, poczytajcie proszę i dajcie znać co myślicie. Może zagości tutaj na stałe i jak mu się zachce – coś inspirującego skrobnie na kolanie i wrzuci tutaj.

___________________

 

Składnik szczęścia – niepokorny buntownik

 

W domu uczą nas żeby być grzecznym, a w szkole, żeby przestrzegać zasad. Mamy być ułożeni, grzeczni, mili i szanować obowiązujące zasady – jest to nam wpajane od dziecka, tak jakby to była jedna z najważniejszych rzeczy, dzięki którym będziemy wiedli wspaniałe, zacne, szczęśliwe życie.

 

Tylko czy jest to prawda? Czy w ten sposób dostaniemy od życia to czego chcemy?

 

Raczej nie, raczej dostaniemy coś innego, znacznie innego. Otóż, jak tylko zaczniemy być po prostu grzeczni, mili, pokorni oraz zawsze w zgodzie z innymi ludźmi i ich zasadami, to szybko zaczniemy żyć pod dyktando tych ludzi, zaczniemy robić wszystko dla innych ludzi, albo ze względu na nich, że nie tylko przestaniemy realizować nasze plany i marzenia, ale zapomnimy że w ogóle je mamy.

 

Okazuje się, że samo bycie miłym dla ludzi, i szanującym obowiązujące zasady, w niczym nie pomaga nam spełniać nasze marzenia, wręcz przeciwnie, możemy zostać uwięzieni w klatce, która nazywa się ‘nie mogę nikogo urazić’ ani ‘nikogo rozczarować czy zawieść’.

 

Tylko dlaczego nie?

 

Dlaczego masz się wpisywać w rolę i normy tworzone przez innych ludzi i je szanować, w momencie gdy tracisz swoją własną wolność i swobodę, gdy tracisz swoje życie i marzenia z horyzontu, bo właśnie ktoś w tym miejscu zaczyna tworzyć klatki, mury i ściany?

Czy masz stać z boku i grzecznie się temu przyglądać, gdy ludzie zaczną dookoła Ciebie budować normy, zasady, reguły, które nie tylko nie wspierają Ciebie w Twojej własnej podróży, to na dodatek ograniczają Ciebie i Twoją wolność. A jak ograniczy się Twoja wolność i swoboda, to także ograniczą się Twoje możliwość robienia rzeczy, które potrzebujesz aby robić by realizować swoje marzenia!

 

No bo jak chcesz zostać malarką skoro masz związane ręce? Będziesz tak malować ? Niby jak? Albo, jak chcesz wejść na Mount Everest, skoro możesz jedynie spacerować w pobliskiej okolicy, do lasu i z powrotem? No jak?

Jak masz podążać w swoim kierunku jeśli zewsząd same normy i zasady, każde inne, ilu ludzi tyle zasad i norm, których trzeba przestrzegać, każdy krok to zastanawianie się jak tutaj nikogo nie urazić – to jak chodzenie po polu minowym po prostu. Zanim wykonasz kolejny krok to minie kilka godzin. Mało tego, te normy i zasady – co osoba to inne, czasem sprzeczne ze sobą – i kolejne godziny rozgryzania tego labiryntu jak tu iść, żeby każdemu pasowało.

 

Istne szaleństwo!

 

To może zrezygnować aby nie zwariować? Zdrowie psychiczne przecież ważne. No, ale kurcze, iść do przodu wypadałoby przecież, no po te swoje marzenia…

 

 

No i po co Ci to całe bycie grzecznym, miłym? Po co ci to przestrzeganie, tych niby norm i zasad, aby zwariować zanim gdziekolwiek uda Ci się dojść? A może są Ci potrzebne, aby stać w miejscu?

 

A przecież najzwyczajniej w świecie możesz zaprotestować.

 

Zbuntować się i iść swoją własną drogą, tak po prostu. Masz już tą jakość w sobie, to część Ciebie, która jest zbuntowana, niepokorna i w każdej chwili gotowa do postawienia się i powiedzenia głośno

 

NIE, nie zgadzam się.

 

To nie jest dla mnie i nie jest moje. Nie zamierzam przestrzegać durnych zasad i norm które służą jedynie wygodnictwu innych osób, tylko dlatego że tak trzeba według nich, trzeba być takim a nie innym i robić to a nie tamto”.

 

Tylko trzeba zadać sobie pytanie komu to ma służyć i dla kogo to jest?

 

Bo jeśli nie jest dla mnie, to po co mi to? Jeśli to jest innych ludzi, dla nich samych, to niech sami sobie żyją swoimi zasadami i wcielają je w swoje własne życie, ja nie muszę tego robić, nie jest to dla mnie i nie wychodzi to ze mnie.

 

I tak.

 

Większość osób, nie dlatego nie realizuje swoich marzeń i planów, że nie umie, albo nie potrafi. Oni nawet nie zaczynają z niczym, nie startują, właśnie dlatego, że boją się, że jak zaczną to złamią wszelkie normy, zasady i obrażą tatę, ciocię, sąsiadkę i jej psa, a to dopiero początek listy osób obrażonych tylko na zaczęcie… Potem obrazisz swojego dentystę i swoją fryzjerkę, księdza z parafii, bo masz swoje zdanie na temat katolicyzmu, ale przecież to nawet nie jest początek…

 

Gdy już zaczniesz mówić i robić co myśleć, nieświadomie, nie wiedząc o tym pewnie już zaczniesz obrażać także muzułmanów, piekarzy (bo gluten!), no i… autora tej książki, która się nie podoba… Bo obrazić możesz każdego, w każdej chwili, każdym zachowaniem, tak po prostu, bo każdy jest inny i ma swoje normy i zasady czyli osobiste “wariactwa”, z którymi nie będziesz współgrać.

 

No i tak, nie będziesz współgrać, a im bardziej będziesz realizować coś swojego tym bardziej współgrać nie będziesz i raczej nie musisz. A iść trzeba, stawiać te pierwsze kroki trzeba i trzeba mieć swoją własną wolność twórczą na pierwszym miejscu, swoje własne osobiste szczęście trzymać najbliżej serca i iść zgodnie z jego wytycznymi, uczyć się, próbować, iść po prostu to te własne szczęście.

 

Bo Twoja własna wolność i przestrzeń na swoje marzenia nie bierze się tylko z Twoich dążeń i celów, ale także Twojej umiejętności z dążenia do nich, pomimo daleka cudzych planów, norm i zasad, które nie wspierają a wręcz przeciwnie – nie wchodzenie w cudze wyobrażenia i fantazje.

A gdy owe cudze fantazje i wyobrażenia na nasz temat nas uderzą, trzeba z łatwością powiedzieć „Nie, nie obchodzi mnie to”.

I tak w dążeniu do swojej wolności i swoich marzeń, wielu ludzi się obrazi i zostanie urażonych przez Ciebie. Tylko czy tak naprawdę Ty ich obrazisz, czy zostaną obrażeni i zranieni przez własne wyobrażenia i fantazje tudzież – własne religie i zasady przez nich wyznawane?

 

No i tak. Czy jeśli spotkasz wariata z nierealnymi wyobrażeniami to jak masz się zachowywać i co robić? Zaczniesz tego przestrzegać, w czym to się różni od innych ludzi, których spotkasz na swojej drodze ? A spotkasz takich wielu. I czy jesteś w stanie zapłacić cenę swojej wolności i swoich marzeń, tylko dlatego, żeby ktoś gdzieś tam nie obgadał Cię za plecami jaką to jędzą jesteś? Tak, jesteś w ich oczach, a przede wszystkim w ich wyobrażeniach.

 

W swoim życiu zaś jesteś wolną duszą, która, bądź co bądź, idzie swoją drogą po swoje marzenia.

 

I tak każdemu gdzieś, gdzie nie będzie się podobać to co robisz, równocześnie znajdziesz mnóstwo ludzi, którzy zakochają się w Tobie, Twojej wolności i tym co robisz. Znajdziesz mnóstwo osób, które tak jak Ty, chcą wolności dla siebie oraz innych.

 

Więc po co te strachy… Te normy nie są dla Ciebie… Dla Ciebie jest wolność.

 

 

Weź swoją niepokorność, i złam zasady, te właśnie które Ci nie służą, które chcą Twojej zguby, te które zagrażają Twojej wolności. Ludzie, którzy tworzą te zasady nie będą zadowoleni, ale Ty mniej to w dupie, wybierz swoją własną wolność i swoje własne szczęście!

Tak, nie ma innej drogi, taka jest cena za Twoją wolność i Twoje szczęście, to coś, że w każdej chwili możesz obrazić każdego w trakcie swojej podróży przez życie. I nie możesz się tego bać, bo kroku nie zrobisz do przodu, nie możesz bać, się że obrazisz rodziców, wujka, męża czy koleżanki w pracy. To jest część drogi do wolności. I ta część jest tak samo ważna, a może nawet ważniejsza od tego aby wiedzieć czego się chce.

Bo każdy już w głębi serca wie czego chce, tylko boi się to zacząć realizować. 

 

Honey Luke