Dziś króciutko, ale mocno, tak wow!

Napiszę w punktach „parę” dosadnych zdań a Wy sobie tam porozkminiacie po swojemu. 

Na tapetę idzie temat zdrowia i dlaczego czasami warto odpuścić i posłuchać swojego ciała.

 

Zaczynamy.

 

  • Wmawiają, że mleko jest zdrowe i dobre dla kości, bo wapno i wzrost, ale 

 

  • potem odkryli, że zawiera hormony i antybiotyki i już nie jest takie zdrowe, i zaleca się pić tylko mleko matki własnej, a nie zwierzęcej i to do 2-3 roku życia, no i dlatego

 

  • polecają picie mleka sojowego, bo roślinne, ale

 

  • soja to przecież GMO, produkt z inżynierii genetycznej, pozbawiony cennych fitoestrogenów i w ogóle masówka dla wegetarianów & weganów & nietolerowaczylaktozy – się zrobił marketing na hajs niezły i biznesy, że hej – no to 

 

  • zastępują sojowe mleko mlekiem migdałowym, ale

 

  • migdały to kolejna masówka orzechów (nerkowce również!), które również słońca nie widziały, i tyle kontrowersji wokół nich co wokół oleju palmowego (nieetyczna produkcja i wycinka lasów tropikalnych, to delikatnie napisane i tak), i dlatego kierują na 

 

  • mleko owsiane, ale to kwestia czasu jak i zboże zgenetyzują, bo zboże generalnie jest ciężkie do trawienia, jeśli nie masz sprawnych jelit, a mało kto ma nieprzeciekające jelita w dobie wszechobecnych cukrów (aspartam, syrop glukozowy, itd), glutaminianów sodu (są alergie na to!!) oraz nieprzyswajalnego glutenu (spryskiwanie zboża szkodliwym glifosatem), kwestia czasu jak owies stanie się również szkodliwym glutenem co kukurydza i dlatego z tego wszystkiego

 

  • stajemy się mlecznymi tchórzami, normalnie nic nie pasuje!

 

  • co tu pić, co tu jeść?! bo wychodzi na to, że

 

  • nas zwyczajnie trują, tyle chemii w jedzeniu przecież, tyle pryskają, tyle niepotrzebnych dodatków i spulchniaczy smakowych wciskają, niczego nie jesteśmy pewni, i chyba dlatego

 

  • powinniśmy „odżywiać się” powietrzem, przejść na bretarianizm jakiś czy coś, ale hej! przecież

 

  • powietrze też jest niezdrowe, smogi, toksyny, spaliny, coraz mniej jonizujących drzew w miastach, na wsiach też nie lepiej, bo palą plastikami w piecach, i nawozy od krów już nie są naturalne, a jak posieją rzepaki (które są równie szkodliwe co soja i kukurydza) to ich zapach również truje! No a jeszcze te chemtrailsy na niebie, te smugi po samolocikach, też to wdychamy i otumaniamy się depresyjnie. Nawet ogródka własnego nie ma jak uprawiać, bo przecież samolociki z tymi smogami… Nie ma jak oddychać, z tego wszystkiego każą nam korzystać ze „zdrowych” promieni słońca i 

 

  • łaknąć ogromnych ilości witaminy D3, której nam okrutnie skąpią w tabletkach i biznesowo obniżają normy na jej dzienne zapotrzebowanie, no ale przecież

 

  • za dużo słońca prowadzi do tanoreksji (uzależnienia od opalania), a w ogóle opalanie szkodzi i powoduje raka skóry, dlatego

 

  • musimy się smarować ochronnymi kremami na słońce, by uniknąć raka skóry (cokolwiek to jest), ale kremy z filtrami UV 

 

  • to też przecież gotowy rak, bo od groma w nich chemii i różnych alkoholi, które przenikają przez skórę i dostają się do krwiobiegu, organów, mózgu – trują jednym słowem bardzo subtelnie!

 

  • w ogóle wszystko wokół nas prowadzi do raka, o! telefony, z którymi się nie rozstajemy, a które wytwarzają mega szkodliwe promieniowanie dla naszego mózgu, zwłaszcza kiedy śpimy z nimi pod poduszką lub obok głowy. Ale jak mamy sobie nie żałować życia na selfie na insta lub fejsa?

 

Normalnie nic nie pasuje, nikomu i niczemu nie dogodzisz.

 

Zawsze będzie ktoś, kto będzie ciskał, że to jego witarianizm jest najlepszy dla Twojej cukrzycy, jego odpromienniki  uchronią Cię przed rakiem mózgu, że jego kremy ochronne na słońce są całkowicie naturalne dla skóry a jabłka były pryskane tylko raz a nie czterdzieści razy, jak wszędzie, i, że jego naklejka „vegan”, „organic” nie jest absolutnie żadnym przekupstwem.

 

Luzujcie. 

To tylko marketing, czysty biznes, hajsy i straszenie, manipulacja i programowanie umysłu. Nawet od ludzi, którzy mają dobre intencje. Bo skutki już wcale nie muszą być dobre. 

Nie przyjmuj niczego do siebie co Ci nie pasuje, co nie pasuje Twojemu ciału i sumieniu.

Myśl zanim coś weźmiesz do ust, na skórę, zanim coś przeczytasz i uwierzysz.

 

Myśl i bądź świadomy tej całej gry wokół Ciebie.

 

To tylko biznes.