Niedawno w moim bliskim kręgu potoczyła się żywa dyskusja, pełna pretensji, żali i smutku. Temat niby odwieczny – poczucie niesprawiedliwości ze strony słyszących ludzi oraz pewnych niesłyszących celebrytów, ale tym razem jednak spojrzę na ten temat z innej strony.

Bo my, niesłyszący, też mamy prawo głosu. I to nie takie cichociemne prawo, ale takie jawne, otwarte, bezpośrednie. Bo kiedy się nie da po dobroci, to pozostaje nam być, niestety, wrednym, chamskim, bezczelnym. 

I to często nie jest nasza wina…

 

Polacy są narodem jakim są. Ale z myśleniem wciąż u nich bardzo kiepsko. By trafić na kogoś naprawdę wyrozumiałego, myślącego i z otwartym umysłem to wciąż jak wygrać milion na loterii. Mało tego, nawet jeśli taki ktoś się trafi to już kolejny milion, by taki nie myślał tylko o czubku własnego nosa.

Bo chociażby światu pokazywał swoją cukierkową twarz i kochający wizerunek to i tak między wierszami wychodzi hipokryzja i parcie na własne korzyści (finansowe i społeczne). Wsparcie jest tylko na pokaz:

Oo, pomogłam tej znanej osobie! W końcu chodziłyśmy razem do przedszkola. Muszę to pokazać na swoim instastory! Na pewno mi potem oficjalnie podziękuje.”

„Może jej pomogę, taka biedna, niesłysząca, matka trójki dzieci, w wielkim świecie przecież zginie.”

„Ona taka śliczna, dużo robi dla głuchych, fajne i pouczające klipy na jutubie wstawia, kupię od niej zegarek! Będę jak ona!

 

Stronniczość jest powszechna. Śledzimy, pożądamy i słuchamy osób, które są już znane, podziwiane, uwielbiane. Podążamy za nimi ślepo, wydając mnóstwo kasy, zamiast spojrzeć na bok i pomyśleć o sobie, o „mniej znanych”, o tańszych alternatywach.  Nawet jeśli zrobisz coś unikalnego (dajmy na to dla niesłyszących) i nie będzie odzewu, a nawet będzie krytyka, a potem się okaże, że znana osoba zrobiła dokładnie to samo co Ty i wszyscy się do niej rzucają i płacą, to jak się czujesz? Bardzo, bardzo częsta sytuacja.

Im bardziej Cię kochają tym chętniej Cię słuchają i chętniej od Ciebie kupują reklamowane przez Ciebie produkty. Ludzie lubią patrzeć na ładnych, bogatych i szczęśliwych. To pobudza ich ego, to daje im chwilowe poczucie zapomnienia od swojego nędznego życia. 

Bo ja nigdy nie będę taka sławna i bogata jak ona. Popatrzeć i pomarzyć zawsze można. A nuż mnie zauważy….

 

Nasz świat głuchych jest mały. Internet rozsiewa plotki i informacje o nas szybciej niż sekunda. I szybciej niż sekunda głodne sensacji owieczki histeryzują i emocjonują się sensacjami swoich niesłyszących celebrytów. I biorą wszystko jak leci.

 

Kilka przykładów jak niesłyszący domaga się szacunku od słyszących (całkiem logiczna postawa):

 

  • wykorzystywanie słyszących członków rodziny – typu słyszący chłopak, żona, dziecko kontra sprawa tłumaczy w Polsce. Przykład: Głucha matka ze słyszącą córką, sytuacja gdzieś na ulicy, podchodzi jakaś znajoma pani, zagaduje matkę, ta nie rozumie, zaczyna migać, że głucha, itd, pani zauważa dziecko, pyta czy słyszy, i zaczyna mówić do dziecka, by te przekazało swojej mamie o zaległych tabletkach od ginekologa, rozmowa się przeciąga na tematy prywatne, dziecko tłumaczy w migowym, matka się unosi i każe przestać córce tłumaczyć, pisze na telefonie i pokazuje znajomej pani, że przecież ona, matka, nie jest głupia, że rozumie doskonale, tylko nie słyszy i wystarczy napisać na kartce czy telefonie czy spokojnie wyrecytować z ust a nie mieszać dziecko do tego, pani czerwienieje i obrażona natychmiast odchodzi – klasyczny i bardzo powszechny problem CODA (słyszących dzieci niesłyszących rodziców) – pomyślcie jak poniżona i upokorzona czuła się matka, że jest ignorowana w zwykłej rozmowie, która dotyczyła jej spraw, i jeszcze się dziwicie skąd taka gniewna reakcja, bo przecież tamta pani chciała być miła, chciała o tabletkach antykoncepcyjnych powiedzieć. Słyszący ludzie zatykają uszy swoim dzieciom, kiedy nie chcą by te coś usłyszało, ale już takiej postawy ochronnej nie mają wobec cudzych dzieci!?  „Dziecko jak dziecko, niczemu nie jest winne„.  Najwidoczniej CODA jest winna temu, że ma głuchych rodziców. 

 

Najlepiej opowiedziała koleżanka Kasia Szymura (filmik na facebooku, z napisami)

Rodzina w roli tłumacza PJM-u?

 

Myślcie! Bo to z Waszej bezmyślnej postawy i braku szacunku dostajecie w zamian naszą opryskliwość i bezczelność.

 

  • Głusi mówiący i głusi niemówiący – tudzież głusi rozmawiający przez telefon i nierozmawiający przez telefon – są tacy i tacy. Mówiący przez telefon i migający w PJM i siedzący w KG mają najłatwiejszą drogę do sławy, hajsu i uznania. I to ich najchętniej słuchają, podziwiają, szanują, przyklaskują. Cała reszta, która kiepsko mówi, nie rozmawia przez telefon a ma świetne talenta lub pasje – nie ma szans się wybić. Takie osoby zawsze będą w cieniu lepszych. Ogromne poczucie porażki i wstydu mają osoby, które nie mają wyrehabilitowanej mowy (tak, ta nasza kulawa i niewyraźna mowa to dla Waszej wygody, słyszący!!) i mają problemy z załatwianiem zwykłych spraw. A co dopiero zakładanie jakiegoś biznesu opartego na ich pasji czy talentach. Pff…  I tu dochodzi sprawa z punktu powyżej – wykorzystywanie słyszących partnerów czy własnych dzieci do załatwienia własnych spraw przez telefon. Mam słyszącego chłopaka, ale w życiu nie posunę do tego, by prosić go o takie rzeczy, które spokojnie mogę sama załatwić, co z tego, że potrwa to dłużej lub po drodze nadenerwuję się masakrycznie, co z tego? Ważniejsze jest dla mnie to, że sama sobie z tym poradziłam, a przy okazji „pouczyłam” innych, pokazałam się w ich życiu jako niesłysząca osoba, to jest mega doświadczenie dla niektórych!! Jeśli jesteś miły, uprzejmy i taktowny to bez problemu zostaniesz załatwiony (teoretycznie, zależne od mentalności kraju, w Anglii uwielbiam to robić, w Polsce już nie bardzo…) Oczywiście, nie mówię tu o sytuacjach podbramkowych, kiedy telefon jest naprawdę absolutnie niezbędny. 

 

  • Szybkość reagowania i załatwiania sytuacji – ja sama wolę migać i udawać, że nie potrafię mówić, szybciej załatwię sprawę vel komórka czy papier & długopis aniżeli dać do zrozumienia rozmówcy, że świetnie czytam z ust, co nie jest prawdą. Ale ja nawet czasu nie mam na oświecanie i uświadamianie! Mam granice cierpliwości, też jestem człowiek, mogę się spieszyć, i chcę mieć sprawę załatwioną szybko i przyzwoicie, bez cackania się z tłumaczami, którzy zazwyczaj się nie pojawiają, bez zbędnego pitu pitu. Napiszcie raz dwa na komórce czy papierze o co chodzi i już. Nie jesteśmy aż tak głupi a oszczędzicie nam i sobie żenujących sytuacji a przy okazji oboje zachowamy twarz. Już i tak się nacierpieliśmy, że musieliśmy specjalnie przyjść do banku, urzędu czy sklepu na drugi koniec miasta by wyjaśnić sprawę, zamiast siedząc pod kocykiem zadzwonić i mieć w kilka minut załatwioną sprawę. Pomyślcie trochę, bo nie wiecie czasem, jak wygląda taka „wycieczka” i rezygnacja ze swoich planów na ostatnią chwilę. Tylko dlatego, że nie możesz zadzwonić lub text relay (tłumacz online) nawala.

 

  • brak szacunku do pracy, biznesu, czyjejś firmy – żeby mieć sukcesy w swojej firmie trzeba conajmniej roku ciężkiej harówki, tak bywa w przypadku słyszących. U niesłyszących, ze względu na porażający brak dostępu do informacji, tudzież marketingu, ten rok harówki przedłuża się na kilka lat, całe życie lub w ogóle nie ma racji bytu już na starcie. I nieważne, w którym miejscu jesteś zawsze znajdzie się zawistna krowa, która będzie marudziła na Twój styl biznesu i Twoje zdanie. Nie każdy ma odwagę powiedzieć „Nie, to moje zdanie, trzymam się go, i będzie tak jak ja chcę.” Słyszący może to śmiało powiedzieć, w końcu ich jest miliony, tacy obrażą się i pójdą se gdzie indziej. Ale u głuchych sprawa już nie jest taka prosta. Po takim akcie odwagi „Nie!” to nawet najbliżsi znajomi zjadą Cię z góry na dół i obsmarują Twój wizerunek na całą Polskę, jeśli nie świat. Jesteś spalona i nikt już nie kupi niczego od Ciebie. Pamięć zostaje na lata, wierzcie mi, a po takim czymś nie jest łatwo się psychicznie podnieść i znaleźć na nowo wsparcie. A jeśli znajdą się fani to oni na pewno będą krytykować i wymagać i żądać, byś robiła coś dla nich specjalnie, w PJM, vlogi jakieś, dla dobra społecznego, taniej po znajomości, za darmo !!! Własny biznes to bardzo ciężka praca, chcecie sami kasy więcej dla siebie a nie wydajecie na wsparcie własnych znajomych? Myślcie! Więcej szacunku! Głusi pracują podwójnie, a nawet poczwórnie ciężej niż słyszący, więc dlaczego mieliby swoje usługi „sprzedawać” za darmo?? Tylko dlatego, że jesteśmy „swoi”??

 

Przytoczę tu komentarz mojej dobrej niesłyszącej koleżanki:

„Dostałam wiele wiadomości od niesłyszących, dlaczego tak drogo? Czy nie mogłabym dla nich zejść z ceny? A ja, kurwa, miałam najniższe ceny od innych konkurentów. Niestety nie dałam rady dłużej prowadzić sklep online… psychicznie mnie zranili, krytykowali, że nie dam rady, że szybciej upadnie itd…same krytyki od osób niesłyszących… Ale mam pewien plan, projekt, za jakiś czas wrócę…szycie handmade… jestem teraz psychicznie silniejsza i już nikt ani nikt inny mnie nie zniszczy. Zerwałam kontakt z wieloma dwulicowym osobami, zrobiłam selekcje w znajomych, nie jeżdżę na imprezy dla głuchych. Mam już wszystkich głęboko gdzieś. Będę robiła to tylko dla słyszących…”

 

  • celebryctwo, używanie „nieszczęścia” oraz emocji, skandali by przyciągnąć fanów – są tacy, są, a dlaczego mieliby nie być? Też mamy uczucia, swoje poczucie sprawiedliwości oraz jak najbardziej prawo do własnego zdania. Często jest to podszyte manipulacją i koloryzowaniem sytuacji, ale czego się nie robi dla pozyskania sławy? Niczym się w tym nie różnimy od słyszących. Mózgi mamy te same. Naturalność to pojęcie bardzo względne i zależne od ego danej osoby – im więcej oczekiwań spełnia dany influencer/celebryta tym bardziej naturalny będzie w oczach swojego fana. Jesteśmy hipokrytami, jesteśmy chamscy, jesteśmy manipulatorami, jesteśmy bezduszni i nie obchodzi nas Wasze zdanie. Era pokornych cielaków uzależnionych od słyszących powoli się kończy, teraz trwa faza buntu i bunt ten jest dość agresywny. Nie ma co się dziwić, wciąż jesteśmy mniejszością i próbujemy dopasowywać się do większości na swój sposób. Więc dlaczego nie możemy być też hipokrytami i wykorzystać swoje „biedne, głuche” położenie dla celów zarobkowych???

 

W tym poście nie przemawia przeze mnie zawiść ani zazdrość, nic takiego. Cytaty są oryginalne, często je czytam w różnych miejscach. Ja mam swoje życie, swoją prywatność bardzo wysoko cenię i nie ujawniam w internetach.

 

Bardzo często słyszę różne sugestie, aluzje i wymagania co do mojego pisania oraz sposobów zarabiania.

Napisz to, tamto, dla głuchych, nic przecież nie robisz dla nas, może coś w migowym? może jakiś komiks? może jakieś instastory o tym, tamtym i siamtym? (A czy ja coś w ogóle muszę?), może się spotkamy w Polsce jak będziesz i przetłumaczysz mi swojego ebooka, pogadamy o nim? (a zapłacisz za bilet do Poznania, tam i  z powrotem? i wyjaśnisz mojej rodzinie dlaczego musiałam się z Tobą spotkać?), mogłabyś nieźle zarabiać robiąc tak, tak i tak, możesz połączyć siły z tą osobą i będziesz zauważona i ludzie chętniej kupią od Ciebie ebooki (ale ja chcę sama!!).”

 

Nie, nie i jeszcze raz nie.

 

Odmawiam konsekwentnie, słucham rad, potakuję, przyznaję rację, ale… nie robię.

 

  • bo po pierwsze – mam swoją strategię działania, trzymam się jej, sama wiem doskonale na kiedy jest właściwy czas na kolejne kroki. Nie znacie mojego życia, nie wiecie, co ja przeszłam, co przechodzę, co czuję w danym momencie. Nie macie prawa mnie oceniać ani wymagać, bym robiła to, to i tamto. 

 

  • po drugie – gdybym robiła i słuchała każdego z Was, siedziałabym non stop przed laptopem i telefonem i pisała i rysowała i migała. Nie. Mam pracę, mam życie prywatne, które zajmuje mi dużo czasu, bo mi się należy i co najważniejsze – dbam bardzo, ale to bardzo o swój balans psychiczny. Mam swoje pasje, oglądam netflixa, podróżuję i często przez weekendy nie otwieram laptopa. Przykład – niedawno postawiłam na swojej stronie sklep internetowy, kosztowało mnie to wiele nieprzespanych nocy, nerwów i stresu, jako, że byłam z tym praktycznie sama (robiłam na boku też parę innych rzeczy). Kilka intensywnych tygodni mocno odbiło się na moim zdrowiu – jelita mi zaczęły przeciekać, odporność spadła, pryszcze powyskakiwały i przytyłam kilka kg. Trochę mi zajmuje powrót do rutyny. Mam srogą nauczkę, na którą więcej sobie nie pozwolę. 

 

  • po trzecie – nigdzie się nie spieszę, cel swój znam, droga jest najważniejsza, a ja na tej drodze chcę spacerować i zachwycać się a nie biegać z językiem na wierzchu, by każdego z Was zaspokoić. Przekonałam się już dawno, że nikogo nie zadowolę. Znacie dużo różnych znanych osób, którzy siedzą w KG i PJM, ich pytajcie, na pewno Wam odpowiedzą i posłuchają. Bo mają możliwości, znają więcej osób, i na pewno chętniej to właśnie im zapłacicie, a nie mi.

 

To, że jestem głucha i „swoja” wcale nie upoważnia Was do wtrącania się w moje życie !!! Ani tym bardziej oceniania go i stawiania mi wymagań !!

ZA DARMO !!

 

Gdzie tu szacunek? Potraficie myśleć jak obchodzić się ze słyszącymi, by przetrwać w społeczeństwie, ale już brakuje Wam tego myślenia wśród swoich? Nie musicie odreagowywać swojej frustracji między nami. Wystarczy, że wszyscy odczuwamy przykrości ze strony słyszących, dlaczego mamy odczuwać jeszcze tę niesprawiedliwość od swoich? Od tych, którzy powinni nas najlepiej rozumieć?

 

Mój przyszły biznes online nie będzie skupiał się na środowisku niesłyszących, od początku nastawiałam się na słyszących ludzi i będę celować w klasyczny czytelniczy rynek.

Wykorzystując to, że jestem niesłysząca.

 

Nie dla Was, dla siebie.

 

Bo poznałam się na środowisku głuchych i nie chcę mieć z nim do czynienia. Głusi owszem, są wredni i bezczelni i roszczeniowi, bo to odruch naturalny na bezmyślną postawę społeczności słyszącej.  Ja też taka bywam, trzeba umieć się rozpychać łokciami jak Cię nie zauważają albo dyskryminują.

Boli i wkurza bardziej to, że niesłyszący tą samą postawę przejawiają między sobą, wobec swoich. Patrzą na siebie, nie dając dojść do głosu innym, a jednocześnie wymagają często niemożliwych rzeczy. Wolą krzyczeć i migać niż działać. Działać mogą tylko Ci, którzy mają już grube słyszące ryby za swoimi plecami, oj, tacy to na pewno pomogą, na nich trzeba liczyć, ich trzeba wspierać, ich trzeba wywyższać!

Jest mi bardzo przykro z obecnej sytuacji, wiele się zmieniło odkąd wyemigrowałam. Wciąż pozostali ludzie, którzy mnie wspierają, z wzajemnością, ale biznes wolę zostawić sobie i słyszącym. Bo tylko oni mi przyniosą realną kasę.

 

Głusi zawsze będą wybrzydzać, strzelać fochy i wymagać za dużo. By potem na końcu nie zapłacić.

 

I nie mam najmniejszego zamiaru przepraszać, że nie spełniam Waszych wymagań i oczekiwań.

 

Długo o tym myślałam, długo się zastanawiałam jak mogłabym wykorzystać swoją wiedzę o zdrowiu i relacjach międzyludzkich, psychologicznie, ezoterycznie, używając PJM, itd. Ale nie. Obserwując nasz świat ostatnimi miesiącami stwierdziłam, że nie warto się dla Was, niesłyszących, starać.

 

Nie dziwcie się, że, nie dość, że walczymy jeszcze ze słyszącymi, z ich bezmyślnością i bezdusznością to jeszcze walczymy z zawiścią i głupotą między swoimi ludźmi. Taka podwójna walka i ogromne niezrozumienie z obu stron bardzo często sprawia, że nasze pasje pozostają wciąż ukrytymi pasjami, które mogą nigdy nie ujrzeć światła dziennego. A kiedy ktoś taką osobę odkryje, zachwyci się nią, popchnie do działań, roztoczy piękne widoki na bogatą przyszłość niech ta osoba się nie dziwi, że sceptycyzm wciąż jest w nas wielki i wolimy ufać tylko sobie.

 

Bo tylko my wiemy ile to będzie nas psychicznie kosztować, nie Wy, słyszący, nie Wy…

 

 

_________________

Więcej o sprawach niesłyszących możecie poczytać tutaj:

Twoje życie jest inspiracją – spotkanie niesłyszących z królem blogerów Jasonem Huntem

Jestem głucha i zarąbiście mi z tym, no chociaż…

Niesłyszący, Głuchy, język migowy, niemigający, głuchy, niedosłyszący, yyy… wtf?

Plusy i minusy niesłyszenia – rozkmina Anetki

O głuchym, rodzinnym psie