Wiecie, jestem głucha, jestem kobieta i zmiany są moim chlebem powszednim. I dlatego chcę udowadniać wszystkim, że dam radę sama. Dam radę napisać książki, dam radę postawić sklep. Dwa sklepy. Dam radę zadbać o promocję na social mediach. I mimo, że jestem kulawa noga w finansach i marketingu to jednak nie dam rady sama tego ogarnąć.

Ale potrafię na tyle myśleć, by o pomoc poprosić innych.

Na przykład na Fiverrze.

Popatrzcie jak wyglądała moja droga z ostatnich trzech lat. Bo to w sumie post afiliacyjny i łaskawie proszę o klikanie 🙂

 

Mój M. zasugerował tę opcję, bardziej profesjonalną niż Canva, którą się wtedy bawiłam (oj, wtedy nie miałam pojęcia o projektowaniu w Canvie, dziś to prościzna). No to zaczęłam od okładek na książki, bo myślałam, że Fiverr słynie tylko z designu cyfrowego.

Okładki na książki – za dwie okładki zapłaciłam £35. Nie byłam usatysfakcjonowana nic a nic, wręcz zawiedziona i później wróciłam na Canva i Freepik (wersje premium), gdzie projektowałam już samodzielnie. Nauczyłam się. Jedna niżej, drugą gdzieś zapodziałam, ale bez obawy, była w podobnym stylu.

Logo Deaf Motorbike – £30 i stało się powszechnym logo używanym do merchandisingu. Dodałam sobie opcję nielimitowanych poprawek i słusznie zrobiłam. Pod koniec się okazało, że trzeba było zmienić położenie ręki ze znakiem „I love you” w języku migowym. Dali mi wszystkie wersje plików, potrzebne również na druk w wysokiej rozdzielczości.

deafmotorbikeshop

Deaf woman cooks – £30. Chwilowe logo do mojego chwilowego projektu kulinarnego. Z logo byłam zadowolona, ale sam projekt nastręczał mi ogrom czasu, którego nie miałam i nie miałam ochoty TYLE siedzieć przy telefonie. Jednak z usługi jestem zadowolona.

I czas przyszedł na zmianę mojego własnego logo. Naszukałam się, namyślałam się, bo nie wiedziałam czego chcę. Próby były takie:

Babskie logo – £17. Jakość super, ale do mnie nie przemawiało.

Logo typu watercolor – £25. Też nie. Było coraz bliżej, ale to też nie to.

Aktualne logo mojego bloga – było szybko, tanio i z pełnym zestawem do social media, łącznie z wizytówkami, papeterią. Za £29. To było to. Nawet podpis poprosiłam o oddzielny.

Wstawki filmowe tzw. „intro” do kanału na Youtube i w ogóle – £18. Mogłam wybierać spośród kilkunastu opcji i dostałam pięć różnych wersji. No kosmos… Ale tego projektanta polecił mi akurat mój M., który również zamawiał u niego intro do swojego kanału na YT i widziałam wcześniej jakie to wrażenie robiło.

Promocja Etsy i Pinterest – miałam już założony sklep Deaf Motorbike na Etsy oraz profil biznesowy na Pinterest i chciałam zobaczyć jak to będzie działać w praktyce. Efekty przeszły moje oczekiwania, wyświetleń i wizyt miałam od groma. Jednak ze względu na niszę (bo głusi i motocykle) sprzedaży nie było żadnych. Zapłaciłam £52 za miesiąc promocji na obu kanałach. Wrócę do tego w przyszłości, jak już bardziej się rozkręcę. Gościu od razu ustawił mi porządne SEO.

W międzyczasie szukałam też POLSKIEGO tłumacza z polskiego na angielski, wysłałam próbkę i koszta mnie przerosły. Bo język i melodia jest specyficzna i tego żaden freelancer z Bangladeszu z automatycznym translatorem nie zrobi. Za 20 stron A4 gościu chciał £180. Poszłam inną drogą i zainwestowałam w Grammarly, dzięki któremu tłumaczę po swojemu teksty na angielskim blogu.

 

To tyle jak na razie. Część rzeczy robię sama na Canvie a część zlecam na Fiverrze.

Bo on naprawdę jest olbrzymi! Możecie tam znaleźć wszystko. Nawet to o czym nie pomyślelibyście, że można znaleźć i SPRZEDAĆ. Sprzedać WIEDZĘ. Ludzie sprzedają wiedzę, umiejętności i robią to skutecznie. Począwszy od projektowania graficznego poprzez usługi ezoteryczne, użyczanie głosów, wszelkie marketingi, sprzedaż mieszkań, a skończywszy na „wyślę Ci z Japonii co chcesz.” Kreatywność nie ma granic.

Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał zapotrzebowanie na Twoją wiedzę i umiejętności. To dobre miejsce by zacząć swój mały biznes online lub dorobić na boku. Ja też tam jestem sprzedawcą, reklamuję swoje unikalne rysunki (po kliknięciu na obrazek odeśle Was do strony).

 

 

Można też zrobić request czegokolwiek potrzebujesz, sprecyzować wymagania i wstawić ogłoszenie i .. czekać, aż zaczną Ci się sypać oferty. Przeglądniesz i wybierzesz. Trzeba uważać, dobierać ostrożnie, wiedzieć czego się chce i czego oczekiwać. I przede wszystkim – być kulturalnym, nie zapominać o grzeczności. Tam nie ma miejsca na oszczerstwa i krytykę. Jak cos Ci nie pasuje to prostu dziękujesz i idziesz szukać dalej. Z własnego doświadczenia wiem, że drobiazgi potrafią się zwrócić i za proste „dziękuję” czasem mogą zrobić coś dodatkowego za darmo.

Fiverr jest angielski, ale twórcy są na całym świecie. Również w Polsce można znaleźć usługi, w większości tłumaczenia.

Tak więc jeśli znasz angielski, nawet nie perfekto, bo kulawe nogi tam też się ogłaszają, jesteś miły i chcesz coś załatwić dla siebie lub innych -bardzo polecam. A nawet jeśli coś nie ten tego, napisz do mnie i pomogę Ci przejść przez chaszcze i gąszcza tego portalu (link afiliacyjny niżej)



A sklep gdzie postawiony mam DeafMotorbike to Etsy – kopalnia unikatowych pomysłów!