Świat jest straszliwie pokręcony. Wszędzie widzi kasę, hajs i mamonę. A najwięcej złota zgarnia z medycyny. Albo z banków. W sumie, żadna różnica. Ważne, źeby się kręciło.

Kreatywność z kręcenia się energii pieniądza pobija wszelkie poziomy głupoty i mądrości. Wybór należy do Was. Bo tu nie tylko chodzi o Wasz hajs i Wasze energie dysponowania tym hajsem, ale również intencje, do kogo, komu ten swój hajs wydajecie oraz w jakim celu zachowujecie się tak a nie inaczej a hajs leci właśnie do tych ‚bystrzejszych’.

Tak jest właśnie z krwiodawstwem i dawcami narządów. I całą resztą, w której mieści się człowiek-pacjent.

Wiecie, intencje też są ważne.

Można nie wiedzieć i mieć szczere, szlachetne intencje pomagania komuś innemu – dać krew, być dawcą organów, szpików, itd. To też się liczy i wchodzi w zaprogramowany rozwój Twojej Duszy – wszak Dusze są dziećmi i też bywają “ślepe” na prawdę. Porażająca większość z Was właśnie tak działa. Nie wie i jest pod wpływem propagand medialnych.

“Oddaj krew, uratujesz komuś życie!”

Można wiedzieć i mimo to dawać krew i być dawcą – intencje są niewłaściwe, rozkojarzone, złośliwe. Ty wiesz i robisz to świadomie

“A co tam mnie to obchodzi, umrzyć trzeba i tak, czekoladę dostanę za krew, będzie na imieniny dla cioci Gieni”.

Można wiedzieć i wypisać się z tego wszystkiego – intencje są prawdziwe, pochodzące od Twojego świadomego Ja. I jesteś też zlinczowana przez otoczenie. No bo jak to?

Jesteś Świadkiem Jehowy czy z jakiejś innej sekty? Nie chcesz, by ludzie żyli? Przecież to nie ich wina, że mają ciężkie choroby, wypadki, wypadki przy operacjach, a Ty im prawo do życia zabierasz??

Nie pomagasz innym?

 

Właśnie, że NIE oddając krwi i nie będąc dawcą narządów POMAGAM ludziom.

 

Mam zasadę, którą stosuję na wszelkich dziedzinach swojego życia – jedzenie, zachowanie się, posłuszeństwo.

Nie ufam niczemu, co jest reklamowane w mediach (telewizja, bilbordy, gazety, reklamy w internetach).

 

Bardziej zastanawia mnie to, co NIE JEST reklamowane, ukryte, zamiatane pod dywan. Bardziej zastanawia mnie to, co ludzie uważają za bzdury, zaprzeczenie, i co, co podnosi ich emocje.

Bo prawda nigdy nie unosi się burzliwymi emocjami. Zawsze broni się sama.

A skoro takie burzliwe reakcje otrzymuje się na wieść, że ktoś nie oddaje krwi i nie jest dawcą narządów – to coś w tym musi być…

Ale co?

Oczywiście, pomijam wstępne badania, które dyskwalifikują ludzia do powyższego – choroby autoimmunologiczne, wirusy, bakterie, alkoholizm, palenie trawki, i cała zgraja innych ustrojstw. To tak dla zmydlenia oczu i wiedzy, że niby ok i profesjonalnie.

 

Mam świadomość swojego ciała, chodzę regularnie na biorezonans, wiem jakie ustrojstwa siedzą w środku, i wiem, że zwykła medycyna tych ustrojstw nigdy by nie wykryła. Dlatego nie chcę swoich ‚obcych’ przekazywać innym ludziom i być odpowiedzialna za ich późniejszą jakość życia.

 

Wiecie, że pasożyty, przywry, i inne podobne im żyjątka rozprzestrzeniają się drogą kropelkową, dotykową, krew-krew, komórkową? Wiecie, że są dziedziczone – matka z obcym w środku może przekazać płodowi i dziecku coś, co będzie później odpowiedzialne za jego choroby nieznanego pochodzenia, i to od jego pierwszych dni życia? Wiecie, że obcy w naszym ciele są praktycznie niewykrywalni przez podstawowe badania krwi? Te, bardziej zaawansowane też. Zresztą, mało który szpital robi badania parazytologiczne – na bazie krwi, bo te z kału to ściema jak nie wiem…

Przywry przyczepione do śledziony, wątroby za chinyludowe nie zlecą do jelita i nie wydalą się same od siebie – karmią się Twoim stresem, przetworzonym sztucznym jedzeniem, dobrze im tam, więc po co mają opuszczać Twoje ciało mlekiem i miodem płynące?

Załóżmy, że masz swoje ustrojstwa, które nawet nie wiesz, że jesteś ich nosicielem, bo zwykła morfologia tego nie wykryje, i oddajesz krew. I nie wykrywają Ci tych ustrojstw. Bo to, że są uśpione wcale nie znaczy, że też będą spały po transfuzji krwi u uratowanego pacjenta. Mogą się uaktywnić i zacząć działać – infekcje, słaba odporność. To się tyczy również uśpionych komórek grzybiczych, wirusowych, bakteryjnych. NAWET RAKOWYCH (procent chorych na raka jest wyższy u tych, którzy mieli wcześniejsze transfuzje krwi, niż u tych, którzy ich nie mieli, tak samo dużo większe szanse przeżycia mają “czyści”, ze swoją krwią).

I błędne koło chorób się kręci. I kręcą się zyski dla farmacji.

 

Między innymi dlatego transfuzje nie są takie bezpieczne jak to mówią. Owszem, ratują życie, ale będzie to już życie niekomfortowe, dziwne, inne. Zwłaszcza dla takiego ludzia, który nie ma pojęcia o działających mechanizmach w swoim ciele.

A nawet jeśli.

Bo religia i święte książki zabraniają. I na drugim biegunie są tzw. środki krwiozastępcze. Sztucznej krwi jeszcze nie wynaleźli, z jednego powodu – nie można tak o wyprodukować tlenu, a właściwie hemoglobiny, która by ten tlen rozniosła po ciele. To jest właśnie takie unikalne w człowieku, że niczego w jego ciele praktycznie nie da się podrobić na sztuczną i chemiczną wersję. Nawet organów.

Środki krwiopochodne (czyli roztwór żelatyny czy popularna dekstryna), również są naszpikowane ryzykiem, i jeśli chodzi o powikłania po transfuzji, one są na równi ze zwykłą krwią (skaza krwotoczna, małopłytkowość pacjenta, kto o tym wie?) I są też tańsze. Czyli wychodzi na to, że krew droższa. I bardziej opłacalna.

Dla kogo?

Dla szpitali.

Banki krwi są niezłym handlem, i podobnie jak przeszczepy narządów, są intrantym zyskiem dla matrixu medycznego.

Ty nie musisz o tym wiedzieć. Pamiętaj, że liczą się intencje i mydląca Twoje oczy propaganda. Z filmem „Siedem dusz” na czele. Rany, jaka ckliwa i piękna bajeczka z łilem smitem produkcji iluminackiej.

Przecież mało kto wie, że istnieje coś takiego jak bezkrwawa chirurgia. I coraz częściej tę praktykę się stosuje, bo jest dużo tańsza i minimalizuje zagrożenie życia. Polega ona na odpowiednim przygotowaniu zawczasu pacjenta oraz odpowiednich narzędzi. Każdy może poprosić o to, ma prawo. Więcej możecie poczytać tutaj:

Bezkrwawa chirurgia

Transfuzja krwi w prawdziwym świetle

 

Elo, mamy wypacykowane technologie i lasery. Czemu tego nie wykorzystujemy?

 

Wokół przeszczepów i nawoływania do bycia dawcą organów również narosło sporo mitów. A bo tatuaże, a bo alkoholizm, a bo handel na czarnym rynku, a bo szansa dla kogoś na drugie życie, zawsze jakiś nie do zbicia argument.

Wszystko po to, by utworzyć w Tobie pozory szlachetności i dobrych intencji.

Z zyskiem dla siebie.

Przecież śpisz i tak. Nie dopuszczasz wiedzy większej niż tej, której jesteś w stanie zrozumieć i ogarnąć. Nie jesteś w stanie i tak. Gen niewolnictwa jest tak aktywny jak królik świeżo naładowany duracelem. Co z tego, że i nawet organy podrabiają i szukają roboczych zastępników – to jest nawet dużo lepsza opcja, bo pozbawione duchowej energii !!

 

Jak to??

Co ma wspólnego sztuczny organ z duchową energią? 

 

Wyjdźmy nieco poza ziemską stronę. Przecież wszystko jest wibracją i każda ludzka czynność na Ziemi ma swoje odbicie energetyczne we wszystkich wymiarach kosmicznych.

Rozkmińmy to.

Jak wiemy, Gaja jest otoczona tzw. pułapką karmiczną. Jest to taka sztucznie utworzona siatka energetyczna, która w chwili śmierci danego ludzia łapie jego duszę i sprowadza go z powrotem, na kolejną, ziemską inkarnację. By wyzwolić się z tej pułapki trzeba sięgnąć do Źródła – do własnego środka, do boskiej cząstki, którą mamy w sobie i nauczyć się kochać i uwolnić tę Miłość. Tu, jeszcze na Ziemi.

Pomóc może w tym niewytwarzanie karmy za naszego życia. A matrix robi wszystko, byśmy tej karmy wytwarzali jak najwięcej, byśmy tu wracali i wracali, i karmili go naszym strachem, lękiem, posłuszeństwem. Dlatego posuwa się do sprytnych narzędzi, tj rozsiewanie propagand o dobrym sercu, ideach szlachetności, pomaganiu ludziom poprzez zostawianie naszej fizycznej cząstki nawet po naszej śmierci. Matrix robi wszystko, by dusze nie wróciły do Domu – do Źródła, do Boga, do Absolutu.

Nasze ciało jest wibracją. Jest ‚pojazdem’, naczyniem dla naszej Duszy. Jest nierozerwalne z nią. Jako całość przychodzimy na świat i jako całość powinnyśmy ten świat opuścić. Również jako całość energetyczna.

Dlatego religie, które chowają zmarłych są dobrą sztuczką, by zostawiać dusze na Ziemi.

Każda część naszego ciała ma nasze wibracje energetyczne. I jeśli z tą częścią się podzielimy a sami umrzemy – co się stanie? Nie uwolnimy się z Ziemi. Jakaś cząstka nas się rozszczepi jeszcze bardziej, a w kolejnych inkarnacjach będziemy szukać brakujących elemetów swojej duszy.

I tak w nieskończoność…

Oddając krew innym ludziom zostawiamy cząstkę swojej energii, uniemożliwiając tym samym powrót do Domu. Przynajmniej przez jakiś czas, bo krew ma krótki ‚termin ważności’. No, chyba, że obdarowany umrze w ciągu kilku następnych tygodni.

Albo Ty.

I tak samo z narządami. Tylko, że narządy zostają już do śmierci obdarowanego. Ty umrzysz w wypadku jakimś a Twoja nerka zostanie i będzie używana przez kolejne siedemdziesiąt lat. A Ty co? Będziesz się błąkał po Ziemi i szukał reszty siebie, “nawiedzał” obdarowanego. Bez świadomości z Waszych stron, żeście energetycznie połączeni.

Bo organy poddane do transplantacji muszą być żywe – czyli Twoja Dusza jeszcze żyje. I wie, co się z nią dzieje. Normalnie „zabójstwo żywcem”.

 

Obecnie ofiarę wypadku traktuje się jak magazyn cennych części zamiennych. To się opłaca o wiele bardziej, bo do podtrzymywania życia ofiary wypadku dopłaca się, a jej wypatroszenie i sprzedanie jej podrobów na wolnym, medycznym rynku przynosi duży zysk.

Przypomnę, że służba zdrowia została urynkowiona, szpitale muszą zarabiać, a ich akcje są wystawione na giełdzie papierów wartościowych. Dlatego biznes musi się kręcić! To, co jeszcze niedawno było odwracalnym zatrzymaniem akcji serca lub śpiączką, z której ludzi się wyprowadzało dzięki osiągnięciom nowoczesnej medycyny dziś stało się zgonem. Nawet zwykła utrata świadomości może się skończyć orzeczeniem śmierci i utylizacją podrobów.” *1

 

Lepiej podpisać papier, że NIE CHCE się BYĆ dawcą organów. W każdym kraju jest taka opcja, w publicznej służbie zdrowia.

 

Niektórzy z Was powiedzą, że Dusza jest elastyczna, bo energia taka jest. Ale nie zapominajcie, że w Kosmosie nic nie ginie i czas jest iluzją, nie jest linearny,  taki płaski. Jakaś część Twojej duszy może narodzić się w przeszłości, właśnie mając za bazę energię obdarowanego.

Bywa też, tak, że przeszczep się nie przyjmuje – czyż to nie znaczy, że Twoja Dusza wciąż walczy i chce uciec od wymuszonej karmy, od cudzej karmy, w którą właśnie została wplątana? Po co ma sobie jeszcze dokładać, jakby jej własnej było mało?

Twoje ciało nie jest tylko ‚śmieciową’, bezużyteczną, chwilową skorupą na Ziemi. Jest energetycznie powiązane z Twoją Duszą. Każda komórka we krwi, w narządach, na włosach ma swoją pamięć, wspomnienie i zostaje zapisana w pamięci Twojej Duszy.

Bądźcie tego świadomi.

 

Wybór i tak należy do Was.