Od jakiegoś czasu przewija się wątek przebiegunowania Ziemi. Holyłudzkie filmy straszą kataklizmami tymi naturalnymi i tymi sztucznymi. Mają siać panikę i udaje im się to. Apogeum sięgnęło w roku 2012, kiedy to spodziewano się, że Gaja zastrajkuje na całej swej krągłości i wskutek jej strajku – siądzie wszystko.

Ale nie siadło. A my żyjemy dalej.

Tyle, że nie mamy pojęcia, że przebiegunowanie wciąż trwa.

Zaczęło się jeszcze przed 2012 rokiem. Ludzie z kręgów ezoterycznych poprzez podejrzane czanelingi, przepowiednie spod ciemnej uliczki straszyli innych wielkimi zmianami na Ziemi. Że zmiecie tych, którzy nie będą gotowi, że ocaleją ci, którzy przejdą na ‚ciemną’ stronę, że internety padną i wrócimy do epoki kamienia ciosanego, że nikt nie ocaleje, że ufo przyleci i będzie zbierać wybranków, itakdalej.

Mało kto zdawał sobie sprawę, że 2012 rok był tak naprawdę otwarciem się Gai, by przejść na wyższy poziom, na wyższy wymiar. Nie 3d, ale 4d. Teraz to już ostro leci do przodu i góry i niektórzy z nas mają kontakt i z wyższymi wymiarami.

Jak wszystko co nowe i nieznane jest również niezrozumiałe, a przez to podszyte strachem. Wyższe wymiary są przecudnie kolorowe, przybliżają do Miłości, do Domu.

 

Wyższy wymiar to taki schodek, jeden, z wielu, gdzie na górze widzimy już swój cel, a kiedy widzimy cel, mamy motywację by wspinać się wyżej, prawda?

 

Matrix wie o tym i skutecznie nam odbiera tę możliwość. Właśnie poprzez sianie strachu katastrofami naturalnymi, manipulacjami religii i idei (hologramy, fotoszopy, starannie reżyserowane przedstawienia, wydarzenia polityczne w tiwi i w mediach), poprzez kontrolowanie ludzkich umysłów przez fale radiowe, elektromagnetyczne, poprzez modyfikowaną, sztuczną żywność zatruwającą nasze ciała & umysły, poprzez szerzenie niewolnictwa na tle finansowym i medycznym (kredyty na chleb, obowiązkowa państwowa służba zdrowia, brak równowagi ekonomicznej), i wciskanie gdzie się da spraw związanych z “brudnym” seksem, polityką, i negatywną energią pieniądza.

Normalnie ciśnie na dół.

 

A Gaja od 2012 roku buja się na wyższych obrotach. Stąd mamy takie burzliwe i buntownicze czasy. Czasy dostrajania się.

 

Przebiegunowanie polega właśnie na tym przejściu i nie jest to przejście apokaliptyczne. Chociaż przyprawia niejednego o ból doopy i serca.

Wyższy wymiar ma swoje warunki konieczne do spełnienia, by ludzie mogli przeżyć i umieć żyć w nim. Mamy na to mnóstwo czasu, metodami prób i błędów próbujemy dostosować się do tych nowych warunków.

 

 

W 1945 roku, po wybuchu bomb atomowych, w Kosmos została wysłana informacja:

Gaja ma poważny problem! Kto chce pomóc?”

Od tego czasu systematycznie na Ziemię przybywają nowi “ludzie”, wolontariusze, obcy, kosmici, dzieci z gwiazd, którzy naprawiają planetę, przypominają ludziom jak trzeba żyć i przygotowują do nowych warunków.

Oni są wśród Was.

Szerzej pisałam o tym TUTAJ i będę jeszcze nieraz pisać.

 

 

Nowa gęstość, która „wisi” w powietrzu jest dużo, dużo lżejsza. Kolejne wymiary będą coraz lżejsze, ma ponoć dojść do tego, że bretarianizm (żywienie powietrzem) stanie się naturalny dla ludzi. W innych galaktykach, w innych wymiarach żywienie odbywa się molekularnie, na poziomie energetycznym. Ale i też tamtejsze “ciała” są świetnie dostosowane do przyjmowania danego rodzaju pokarmu.

 

 

I tak samo nasze ciało musi się dostosować do nowej gęstości. A te dostosowanie się polega na przyjmowaniu innego rodzaju pokarmu. Lżejszego pokarmu.

 

 

Jaki to jest lekki pokarm?

Roślinny, alkalizujący, odkwaszający, surowy, jak najmniej przetworzony, naturalny, organiczny.

A ciężki pokarm?

Oparty na mięsie, zakwaszający, przetworzony, genetycznie zmodyfikowany, lekarstwa & szczepionki, wyhodowany w sztucznych warunkach.

 

Zauważyliście ostatnimi laty ogromny trend i lans na zdrowe odżywianie się? Ludzie porzucają mięsa i przechodzą na wegetarianizm. Porzucają produkty odzwierzęce i przechodzą na weganizm. Porzucają produkty przetworzone & modyfikowane i przechodzą na witarianizm (surowizna). I dalsze etapy – frutarianizm, sokowizm, głodówkowizm, powietrzowizm.

 

Każda zmiana naszego jedzenia, naszego stylu życia sprawia, że nasze ciało przechodzi swoisty detoks, oczyszcza się z trucizn, z toksyn, z ustrojstw. I uczy się jak trawić, przyswajać nowego rodzaju pokarm i obchodzić się bez starego, dobrze znanego.

Tak samo Ziemia – oczyszcza się tajfunami i huraganami, wypluwa flaki w wulkanach, przepłukuje swoje licka tsunami, nawadnia się powodziami, reguluje się magnetycznie ze słońca i księżyca, kopie i trzęsie by rozprostować kości. „Apokalipsa” z 2012 trwa cały czas, ino jest rozłożona do momentu, aż etap przejścia się skończy.

 

Wyższa gęstość na Gai oznacza przejście w wyższy wymiar duchowości – szersza intuicja, odrzucanie religii, idei, większa wrażliwość na zakłamanie i hipokryzję, poczucie jedności ze zwierzętami i naturą w ogóle, większy rozdźwięk pomiędzy starszym a nowszym pokoleniem, szybciej rozwijające się dzieci & młodzież, większa odpowiedzialność za swoje decyzje, czyny i życie, odważniejsze filmy przedstawiające kosmiczne ‚sprawy’, wyższy odsetek szkół i kursów holistycznych (wszelkie odmiany jogi, bioenergoterapia, medytacje, lajfkołczing), powrót do leczenia naturalnego (zioła, biorezonans, surowizna, suplementacja, zasady niełączenia).

Wszystko co ma wpływ na ciało przekłada się na Twoją duszę.

I nie musisz być tego świadomy. Wystarczy, że Twoja dusza wie. Ty tylko wykonujesz jej ‚”rozkazy'”, które są Twoimi potrzebami ciała.

Czyli.

 

Lżejsza gęstość – lżejszy pokarm – wyższa świadomość?

 

Nie.

I to na pewno nie w ciągu Twojego jednego życia. Przebiegunowanie międzywymiarowe to proces na miarę kilkunastu-kilkuset pokoleń !!

 

  • Ludzie jedzący ciężki pokarm mogą być świetnie dopasowani do materialistycznego matrixu, co prawda chorują dużo więcej i są bardzo odporni, duchowo zablokowani na nową “wiedzę” z wyższych wymiarów, nie akceptują jej, nie przyjmują do wiadomości, że COŚ INNEGO istnieje.

 

  • Ludzie jedzący lekki pokarm mogą być świetnie dopasowani do materialistycznego matrixu, chorują dużo mniej, dbają o swoje ciała (lans na instagramach i w mediach + niezłe zarobki), ale wciąż mogą być zablokowani na nowe wymiary na tle duchowym.

 

  • Ludzie jedzący ciężki pokarm mogą być totalnie niedopasowani do materialistycznego matrixu, mogą nie chorować w ogóle lub chorować non stop, mogą być zablokowani we WŁASNEJ sferze duchowej, ale nieźle wymiatają, jeśli chodzi o teorie spiskowe, systemy rządzące na Ziemi. Walczą o planetę w sensie fizycznym (ekologia, prawo do wolności, anonimus, i inne takie).

 

  • Ludzie jedzący lekki pokarm mogą być niedopasowani do materialistycznego matrixu, odrzucają go z miejsca, uciekają od negatywnej energii pieniądza lub nie uciekają, mogą chorować lub nie chorować, ale mają świetne poczucie własnego rozwoju duchowego oraz są doskonale rozeznani w mechanizmach ziemskich.

 

Jest wielu, wielu ludzi, z różnymi wariacjami, którzy pomagają innym i Gai przejść na wyższą gęstość. Jest na Ziemi bardzo duża rotacja dusz, istny, acz ściśle uporządkowany, rozgardiasz – wciąż umieramy, wciąż rodzimy się na nowo. Z każdym narodzeniem bobo, z każdym wypadkiem, z każdą narkozą podczas operacji, z każdym śmiechem i błyskiem w sercu zwiększa się szansa na przyjście i obudzenie się „dziecka z gwiazd”, które zmieni nasze życie o zilion stopni.

 

Pamiętajmy, że koniec świata to jest nie apokaliptyczna zmiana biegunów ziemskich. Koniec świata to moment, w którym uświadomimy sobie, że od tej chwili już nic nie będzie takie samo.

 

A ile takich końców świata możemy mieć w ciągu jednego życia? Tyle, ile będzie trzeba – ilekroć będziemy iść do przodu, będziemy próbować, nie będziemy się bać zmieniać siebie, nie będziemy się bać śmiać się, rozmawiać, tańczyć – tych końców świata możemy mieć wiele.

Zmiany nigdy nie są złe. Bolą, jasne, ale potem zawsze jest spokojniej i LŻEJ.

 

Dużo fruwania w radościach życzę !