Dziś druga notka od Honey Luke. Czyli skrobanie na kolanie na szybko. Ufam, że będziecie nadążać za tokiem i stylem jego myślenia. O systemie, o pieniądzach, o elitach, o TWA, o codziennym przeżywaniu w tym systemie, o byciu „złym” i dlaczego kobiety w ogóle lubią „drani”. I dlaczego w ogóle trzeba być „bandytą”.

 

___________________

 

Bandyta potrzebny od zaraz!

 

Otwartość, miłość i empatia to super sprawa, tylko, że taka jednowymiarowość słabo sprawdza się w prawdziwym świecie, który jest… wielowymiarowy i wcale nie jednogłośnie pałający wyrozumiałością dla Twojej osoby.

Czasem ten świat wydaje się też być z natury jakiś taki nieuczciwy, wobec nas, czasem tylko, a może zbyt często, albo nawet cały czas! A skoro taki się wydaje to pewnie tak jest i uczciwy czy empatyczny wobec Ciebie wcale nie jest, więc dlaczego Ty miałabyś być ?

 

System bankowy uczciwy czy uczuciowy w ogóle nie jest, niestety. Stworzony przez garstkę ludzi dla garstki ludzi, podczas gdy Ty, szary obywatelu, jesteś obrabowywany na każdym kroku z owoców swojej pracy, więc jak można w takim systemie uczciwie przeżyć? Raczej nie można?

W teorii każdy pracuje na siebie oraz na dobro wspólne. W praktyce pracuje się dla ścisłej elity rządzącej tym systemem, który jest najlepszą maszynką do rabowania kieszeni jaką do tej pory wymyślono.

 

Skoro to tak ‘uczciwy’ system to dlaczego nie żyjemy w raju, a ludzie całe życie pracują tylko po to aby zapewnić sobie takie podstawowe potrzeby jak dach nad głową. Okazuje się nagle że, takie własne mieszkanie lub dom to jakiś luksus, oczywiście luksus na kredyt pod krzyżyk, czyli płacisz cenę za mieszkanie, a drugie tyle jeszcze zapłacisz bankowo za łaskawe pożyczenie pieniędzy, czyli za to żeby się pobawić, w tą grę, w której bawią się tylko nieliczni.

 

Wydaje się że coś jest nie tak, bo to nie tyle powinno kosztować, całe życie pracować, na dom, mieszkanie, i utrzymanie się od pierwszego do pierwszego. Gdzie są owoce pracy całego życia, gdzieś je wcina po prostu chyba, w system, matrix, a może tą piekielną machinę podatkową, która skrzętnie chce mieć wgląd w twój stan portfela, i zabierać swoje.

 

Człowiek pracuje dużo, a pieniędzy jak nie było tak nie ma. Okazuje się, że uczciwość i ciężka praca nie popłaca, bo napycha się tylko nią kieszenie dla elit, a dla nas zostaje grosz na przeżycie, bo przecież musimy w poniedziałek robić dalej swoją robotę, aby owa arystokracja mogła się bawić.

 

Chwileczkę…

 

Jakiś znów system?… Każdy system, który wykorzystuje Cię do cna, i obżera się owocami Twojej pracy, nawet taki, który wydaje się dla Ciebie nieszkodliwy z pozoru. Czyli nie tylko “elita” w mercedesach, ale także “elita” Twoich kolegów i koleżanek w pracy, którzy potrzebują przysług, różnych i są zawsze w posiadaniu Twojego czasu…

 

Chyba tutaj jest coś bardzo bardzo nie tak…

 

…to wszystko w ogóle uczciwe wobec mnie nie jest!

 

I tak, niestety, samą uczciwością, mrówczą pracą, daleko w świecie nie zajdziesz, oj nie… Samą myślą pozytywną, tudzież myślą wyobrażeniową, że świat ma jedynie dla ciebie do zaoferowania równie cenne dobra, takie jakie Ty mu dajesz – oj … To nie tak jest do końca.

 

Po pierwsze, nie jesteś centrum świata, a po drugie większość świata nie ma pojęcia o Twoim istnieniu. Tak! Nie wie że istniejesz, więc nawet nie będzie uważać… na Ciebie, na Twoje życie, Twoje samopoczucie czy Twój dobrostan… O którym zresztą najprawdopodobniej nikt nic nie wie.

 

Uważać na siebie musisz samemu, po prostu i… mieć się na baczności. No nie zawsze, relaks jest potrzebny, ale uważność także… No cóż, żyjemy w świecie, który w dużej części kręci się sobie ot tak po prostu, bez wiedzy o nas… A może nawet z wiedzą o nas, ale bez empatycznego czy wyrozumiałego stosunku do nas.

 

Ludzie kręcą się dookoła swoich własnych centrów zainteresowań, a to, co produkują daleko na świat mało ich interesuje i wcale nie musi być wobec Ciebie wyrozumiałe, empatyczne, czy uczciwe… Oj nie, w żadnym przypadku.

 

Korporacje nie bardzo dbają o Twoje życie, indywidualność, Twoje hobby i jak się czujesz… O to trzeba zadbać samemu.

 

Ale nawet część świata, która powinna być wobec nas empatyczna czy wyrozumiała też wcale nie musi być dużo mniej zimna, niż tamta część świata nieożywionego. W rodzinach mogą być kościste schematy i z góry narzucone role, a przyjacielskie relacje mogą być w jedną stronę, oczywiście w tą,

 

w której to Ciebie drenują z tego co masz najcenniejsze, Twojego własnego czasu – Twojego własnego życia.

 

Przydałaby się jakaś wielowymiarowość… Co by nie być dla innych sklepem całodobowym, w którym można kupować za pół ceny. Drugie pół zapłacisz ty!

 

A w TV królują seriale o wyjętych spod prawa typkach.

 

Jakże inaczej, nikogo nie interesują losy księgowego, oj nie, to co przyciąga uwagę, to gangsterzy, bandyci, których prawo nie obowiązuje, które będą łamać, jakby dla nich ono nie istniało.

 

No dobra… w TV królują także komedie romantyczne i seriale miłosne, więc nie tylko, chociaż i tam, jak historie miłosne to takie trochę z problemami i przygodami… Musi być szczypta ostrości i pikanterii, ale o tym za chwilę…

 

Z jakiegoś dziwnego powodu, ludzie sympatyzują z tymi osobami, czarnymi charakterami, nie wszystkimi, ale tymi, którzy mają swoje gangsterskie zasady, którzy mają honor złodzieja! I generalnie są w głębi dobrymi ludźmi, to nie zawsze muszą być i może o to “nie zawsze” chodzi.

Jest coś w tym interesującego, pociągającego, posiadają pewną jakość – to COŚ czego poszukuje wielu. Nie można nazwać ich złymi charakterami, mimo że kradną, rabują, i napadają… Oczywiście nie na zwykłych ludzi i ich domy… Na banki, konwoje i bogactwo elit, wszystko co reprezentuje ten system, który okrada cię z owoców Twojej pracy, Twojego czasu i Twojego życia. A sympatia rośnie… Może to zew natury, o wzięcie tego co Tobie się uczciwie należy… Może w tym cały sekret, aby odebrać faktycznym złodziejom co Twoje i do Ciebie należy…

 

I nie musieć być zawsze uczciwym i wyrozumiałym dla świata, bo świat nie zawsze taki jest wobec nas.

 

 

A do tego potrzebujesz tej części Ciebie, która doskonale wie gdzie leży uczciwość wobec Ciebie i jest jej w stanie bronić, nawet po bandycku i bez skrupułów.

 

Część Ciebie wyjęta spod okradającego Cię “prawa” wymyślonego przez innych, która działa i chroni Cię przed nieuczciwością i wyzyskiem, z którym spotkasz się w świecie w najróżniejszych formach i przejawach.

 

I tak, empatia i wyrozumiałość jest świetna gdy masz do czynienia z dzieci, albo z ludźmi o równie empatycznym i wyrozumiałym podejściu jak Twoje, zaś totalnie nie sprawdza się wobec świata zimnego – systemów, korporacji, machin, które w żaden sposób nie będą liczyć się z Tobą ani z Twoimi uczuciami, ani z tym czy ci starczy do pierwszego. O to musisz zadbać samemu, samemu wypracować, i samemu tego strzec.

 

No a do tego potrzebujesz mieć w sobie to COŚ – coś z bandyty,

 

który nie będzie się cykał, gdy spotkasz się z nieuczciwością i niesprawiedliwością wymierzoną w Ciebie. Część ciebie, która nie musi być miła i nie martwi się, że zrani kogoś po drodze, która jest niebezpieczna, ostra, i nieprzewidywalna wobec systemu, który próbuje cię wykorzystać i okraść, z Twojego czasu, Twoich pieniędzy i Twojego życia.

 

A co z prawem przyciągania? I z karmą? Czy w taki sposób będąc bandytą nie przyciągnę do siebie problemów i ciemnych typków?

 

Po pierwsze, nie musisz być bandytą cały czas, możesz żyć w swoim empatycznym pełnym miłości świecie, możesz rozpływać się w nim po całości. Twoja bandycka część Ciebie jest Ci właśnie potrzebna do tego, aby taki świat mieć, aby nikt nie drenował Cię z Twojego czasu, energii czy Twoich pieniędzy, bo świat nie składa się tylko z wszechobecnej miłości.

 

Spotkasz w tym świecie zimnych drani, psychopatów, i ludzi, którzy za nic będą mieli swoje uczucia czy Twoje szczęście…

 

I Ci ludzie najczęściej wybierają na swoje ofiary właśnie osoby które nie umieją się bronić, nie umieją stać za sobą. Oni nie szukają bójek, rozrób, oni szukają łatwego sposobu na żerowaniu na innych, ich dobroci, otwartości i empatii. A Ciebie zaczną omijać szerokim łukiem po prostu… bo nie Ciebie szukają, Ty ich przestaniesz pociągać po prostu.

 

Chwila! To wszechświat wspiera taką bandyckość … ?

 

Ano, wspiera ludzi którzy są odważni i potrafią prosto stać na swoim, a dwa, to na pewno nie wspiera ludzi z typu “masła”, którym każdy może sobie posmarować chleb na śniadanie.

 

Więc tak, potrzebujesz tej owej jakości, bandyckiego podejścia do życia, tak samo jak potrzebujesz swojej empatii, wrażliwości czy otwartości na świat.

 

Kobiety mówią o miłości, ale kochają drani.

 

Natura zawsze to wiedziała, czego potrzebuje i tak kobiety, nie wiedząc czemu, zawsze były pociągane przez drani, i nieco niebezpiecznych typków, nie za bardzo niebezpiecznych, ale tak w sam raz. Tak akurat. Te akurat to wystarczająco zaradny, wysoki, przystojny, i no zaradny, mający to “coś”.

 

To po prostu dlatego że mądrość natury udzielała się przez milleniach w kobietach, które najczęściej miały rolę rodzicielską i wychowawczą, dla dzieci, musiały być empatyczne, wrażliwe, i na wszelkie usługi i pomysły własnych dzieci.

 

I tak w związkach partnerskich to co najbardziej je pociągało, to druga połówka dopełniająca tego, czego trzeba takiej rodzinę do przeżycia, w tym świecie. Tego, czego najbardziej brakuje, czyli pewnej siły, która nie ugnie się pod światem zewnętrznym.

 

Kolesia, który nie zostanie po drodze pobity i obrabowany, no tak, takie rzeczy są w świecie i warto by było jakoś umieć, mimo to, się w nim poruszać. No i taki koleś musi być silny, charyzmatyczny, zaradny i no to “coś”, i z deczka niebezpieczny, tudzież niemiły wtedy, kiedy trzeba oczywiście – bez tej szczypty ostrości w facecie… Aj…

 

No tak, i taki ułożony, miły, stabilny pan – to nie to brak tego czegoś, magii, przygody, pewnej ostrości – no brak pociągania. Takie ciepłe kluchy jednowymiarowe, to po nic po prostu – niezaradne, nieżyciowe to jakieś a przecież kobieta musi nie tylko zadbać o siebie, ale także o swoje dzieci, i ich przyszłość, jakby nie było, to ogromny obowiązek, który ma na sobie, więc nie potrzeba jej kolejnego dziecka w domu, raczej kogoś na kim może polegać w tym świecie, który jest.

 

I z tego powodu zakochany w niej zaradny, lekko “draniowaty” to strzał w dziesiątkę. I bardzo dobrze, gdyby kobiety wybierały ciepłe kluchy to dopiero by było. Natura wybiera dla siebie to co najlepsze, jakby nie było, dla dobra swojego oraz dobra dzieci. Bo życie musi trwać i ktoś o te życie musi dbać i je chronić. Zwłaszcza w takim świecie, który jest różnorodny.

 

No i taki to chyba najlepszy związek z kimś, kto umie w takim świecie żyć, w całości jego wielowymiarowości. Bo chodzi o to, aby z tą drugą osobą móc “konie kraść”.

 

Natura dbająca o swoje własne życie. Dbająca aby to życie było i kwitło dalej. A, żeby owe życie ochronić, no cóż, trzeba móc być z lekka draniem, podczas okoliczności, które nie sprzyjają i nie dbają, o nasze zdrowie czy życie. O to życie trzeba zadbać samemu po prostu, czasem w całkowicie niemiły, tudzież bandycki, sposób, gdy już inaczej się nie da, a nie zawsze się da.

 

 

No i tak nie musisz martwić się o zimny system który nie martwi się o Ciebie. Nie musisz zwracać uwagi i uważać na innych, który nawet nie wiedzą że istniejesz.

 

Weź z siebie swoją niezależną, bandycką część, zintegruj ją ze sobą. Raz, że ona i tak jest częścią Twojej natury która dba o Ciebie, a dwa, mimo że niemiła i nieco niebezpieczna to jednak nie jest po to aby ranić innych, ale uchronić Cię przed zranieniem i wykorzystaniem ze strony tej części świata, dla którego jesteś niczym więcej niż numerem PESEL.

 

 

Honey Luke