Dziś rano tak sobie rozkminiałam. Bo trzeba było te moje futro na głowie umyć. A to jakaś godzina stracona z życia. Bo tak na chwilę obecną z moich długich włosów wychodzi więcej minusów niż plusów. A jeszcze myślenie ezoteryczne mackami gdzieniegdzie oplata jestestwo , jenytolera…

 

Pomożecie?

 

Całe życie miałam włosy krótkie, w okolicach ramion. Długie miałam do ślubu w 2008 roku, ale po tym szybko ścięłam do wygodnej długości. Później jakoś same rosły do łopatek. Ostatni raz ścinałam w maju 2017 roku. Miałam wtedy do ramion. Takie o. Wybaczcie minę, wysyłałam kumplowi świeżo po fryzjerze.

 

 

Było to moje pierwsze ścięcie po kilku latach walki z problemami ginekologicznymi i po histerektomii. Macie pojęcie jak cudnie i lekko czułam się po pozbyciu się „ciężarów” oraz zniszczonych sterydami i chemią włosów?

 

Od tego czasu, no wiele się zadziało. 

 

Wkręciłam się w świat ezoteryki, matrixa, spraw innych, abstrakcyjnych, nielogicznych. Skupiałam się na psychice, umyśle, ego, myśleniu, duszy, intuicji. 

Równolegle przyszła też faza na weganizm i witarianizm.

A to naturalną koleją rzeczy przyciąga ekologiczny i organiczny styl życia.

 

Ale jak się to ma to wszystko do włosów?

 

Długie włosy w prehistorii były oznaką kobiecości, siły, zdrowia i potęgi kobiety. W późniejszych czasach, były zależne od kultury, regionu, historii, wyznania religijnego, poglądów. Tam, gdzie ludzie żyli zgodnie z naturą obie płcie nosiły długie włosy, a mężczyźni dodatkowo brody. Miało to spełniać funkcję „antenkową”, świadczącą o głębokiej więzi z Matką Naturą. Nosiły Indianki, Hinduski, Egipcjanki, szamanki & czarownice, kapłanki. Kąpane w olejkach, maściach, cudacznych wynalazkach. Bo królowe to sobie peruki wsadzały. Albo kąpały się we krwi dziewic.

 

O higienie nie wspomnę, co się musiało dziać w takich futrach. 

 

Jako, że swego czasu, w czasie najwyższego apogeum ezoterycznego „czułam” powiązanie z Gają naturalne dla mnie było, że miałam mieć długie włosy. I rozwalać je na trawie. By się ładowały z ziemią, słońcem czy wiatrem. 

 

Leżeć spoko. Do selfie cudne.

 

 

Ale wiatr już masakra.

anetka wlosy dlugie masakra

 

Bo biologia wredna i nie dała mi fajnych i gładkich włosów. Dała mi siano. Porowate, lżejsze niż piórko, a to naprawdę przeszkadzało i przeszkadza. Od zawsze takie miękkie miałam. I żadne myślenie czy prawa przyciągania czy kosmetyki/naturalne sposoby czy diety tego nie zmienią. 

 

Od kiedy wyszłam z iluzji ezoteryki stwierdziłam, że nic się mnie nie tyczy, nie dotyka, nie napiera, nie naciska. To moje myślenie ciągnęło w dół i odwodziło ode mnie samej.

 

Trzeba mieć długie włosy, bo jesteś Aldebaranką i masz taki look, trzeba mieć długie włosy, bo to połączenie z Gają a wtedy intuicja wzrasta, świadomość ewoluuje, łączysz się każdym włoskiem z energiami wokół, trzeba mieć długie włosy, bo mężczyźni pożądają takie kobiety, widzą w nich okazy zdrowia, przyszłej matki i podawaczki piwa. Trzeba mieć długie włosy, bo musisz reprezentować rasę kosmiczną Królewskich Elfów, z którego Twoja dusza pochodzi. Trzeba mieć długie włosy, no bo Twoja dusza to lubi, a ona taka romantyczna i chce mieć ciężkie, gęste jak te Słowianki, od których niemal wszystkie pochodzimy.

 

Bo jakaś znana socjalmedierka ma i wszystkie chcą tak jak ona. Wszystkie chcą za nią podążać, za jej myśleniem, za jej stylem jedzenia, wsiąknąć w te jej myślenie, te jedzenie, wsiąknąć w jej „sektę”, kult pięknego, iluzyjnego stylu życia…

 

Yyy…

 

Zmiana jedzenia i suplementacja oraz kosmetykologia też niewiele zmieniło. Swego czasu pytałam Was o radę na facebooku, co z tym sianem zrobić. Dostałam mnóstwo wskazówek – ocet jabłkowy, len są najlepsze, ale nie tak dobre, jakbym chciała. Na zdjęciu kręcone po spięciu, bo tak noszę w 99% czasu.

 

porowate włosy

 

Siwe włosy są dalej, natury nie oszukasz. Nie przejmuję się tym zresztą. Chociaż przyznam, że po przymusowym urlopie przez lato zaczęły się uspokajać i mniej ich wypada. Nie są zestresowane jak wcześniej, kiedy piłam szejki i nerwowo spinałam się stanem mojego ciała. Z tamtych przyzwyczajeń została mi mieszanka do wody – lubię ten smak.

 

kolagen + MSM + kwas L-askorbinowy

 

 

W sumie bawiłam się tym ponad rok. 

 

Poddałam się i zdecydowałam, że w grudniu ścinam włosy. Bo będę akurat w Polsce. I postanowiłam dobrowolnie nakarmić wahadło matrixu, czyli wziąć udział w akcji „Daj włos!” dla fundacji Rak & Roll. Mogę być jeszcze bardziej wredna, bo szukam też na boku angielskich salonów, które kupują włosy. A hajs poleciałby na korektę angielskiego ebooka. Pomyślę jeszcze.

 

Aktualnie to całe zachody z eksploatacją moich włosów. Używam szamponów bez chemii, kupuję w tkmaxxie, łącze je z octem jabłkowym, to ujarzmia siano. Mam odżywki i olejki z makadamii z Natural World. Ale nie szarpię się, jak umyję je zwykłym, reklamowanym szamponem. Ba, nawet czasem to pożądane dla włosów, taka odskocznia od rutyny, fast food dla nich. Też im się coś należy, co nie? Później suszenie, prostowanie, zaplatanie, zapinanie, bo po bokach wieczne hair baby… Jak tu.

 

anetka wlosy siano

 

Albo jak parę razy na randkę się wybierałam to kręciłam, dwie godziny mi zajęło! (chłop docenił, ma szczęście).

 

anetka wlosy dlugie

 

 

Co z tego, że inni mają długie włosy, zwłaszcza weganie, witarianie, itd? Normalnie jedzący też mają fajne. Niczym się nie różnią jedni od drugich, z tego co widzę. Ja się sobie najlepiej podobam w krótkich, do ramion, w krótkim kucyku, 

 

Czy to jakoś się zmieni w podejściu do życia?

 

W ogóle.

 

To tylko Twoje i wyłącznie Twoje myślenie. Ty decydujesz jak chcesz odebrać swój stan włosów, do czego je odnieść, do której kultury, czyichś poglądów, konkretnego stylu jedzenia. Włosy będą takie z jakimi się urodziłaś. Nie ma zależności od rasy kosmicznej, stopnia połączenia z Gają, tradycji słowiańskiej czy indiańskiej.

 

 

Jesteś tu i teraz, masz taką a nie inną epokę, takie dobra i rzeczy, które oferuje Ci aktualny czas. Trafiasz na ludzi, którzy są Ci potrzebni w danej chwili życia, bierz, korzystaj, próbuj, ale nie podążaj ślepo. Staraj się przerabiać czyjeś rady, sugestie na swoją stronę, pod siebie.

 

Jak chcesz obciąć włosy to obetnij, nie patrz na poglądy innych. Gwarantuję, że nic się nie zmieni, nic Ci się nie stanie. Gaja się nie obrazi, migdalić się na trawie i piasku dalej możesz i dalej będziesz mieć taką samą satysfakcję z tego migdalenia się jak z długimi włosami. Żadne rasy kosmiczne nie odwrócą się od Ciebie, no, gorzej ze Słowiankami, mogą Cię wypisać z ich klubu, ale … co to wtedy za ludzie by byli?

 

A brody u mężczyzn? Moda czy zamiłowanie do tradycji czy własne widzimisię? Lepiej, żeby to było to trzecie. Ja tam lubię gości z brodą, ale to mój wieloletni, osobisty fetysz i nie ma nic wspólnego z ezoteryką, Gają, starożytnymi ludami czy modą.

 

W sumie to nie ma co mi pomagać już skoro zdecydowałam. Jak już na tą całą iluzję machnęłam ręką to nic mnie nie odwiedzie od tej decyzji. Będę się cieszyć, że obetnę ten rozdział życia i zacznę kolejny jako typowa Grażynka po przejściach !! :))

 

EDYCJA: Nie wytrzymałam!!

 

Już po godzinie od publikacji tego posta umówiłam się u fryzjera u siebie. Akurat otworzyli nowy salon, gdzie mieli organiczne kosmetyki, więc zapisałam się na full spa dla włosów. Nie myślałam o żadnym rakendrolu, żadnej dotacji dla fundacji na raki, itd. Dla mnie liczyły się, że te moje włosy miały swoją przeszłość i chciałam ją „spalić”! Nikomu się nie dzielić z nimi, nie roznosić, nie siać. Po co?…

 

Nowy wygląd jest bardzo świeży, z pazurem, lekki. Idealny pod mój rockowo-kobiecy styl. Dziękuję za komplementy z góry!! 🙂

 

adfalkiewicz wlosy energia