Dziś trochę motywacyjnie i influensersko. Trza wbijać Wam do głów, byście zaczęli w końcu wierzyć we własne siły i własną wyjątkowość. I nie marudzili po fejsach z tragicznymi hasztagami #mojeżycieniemasensu. A na drugim froncie walczyli o sprawiedliwą sprawiedliwość tego świata.

 

A co jeśli powiem, że lepiej będzie, byś walkę o sprawiedliwości świata rzucił w pizdu?

I zajął się własnym, bezsensownym życiem?

“ – No, ale ktoś przecież musi ratować schroniska piesków i to dziecko z rzadką odmianą białaczki*!!”

“ – A kto uratuje Ciebie? Naprawdę jesteś sobą? Takim SOBĄSOBĄ? I jesteś SOBĄSOBĄ w tym co robisz?”

 

Kiedyś tam, w prehistorii jeszcze, spacerowałam sobie z Małgośką po jesiennym parku. Przed nami szło wygarniturowane ciacho. Jadło se batonika paleo. Normalnie miód dla naszych babskich serc. Ciacho urosło w naszych oczętach, bo uświadomiony, dba o siebie itakdalej. Ale… Wygarniturowane ciacho w pewnym momencie rzuciło papierek po tym batoniku na chodnik. Wyobraźcie sobie nasze miny – ciacho w milisekundzie stało się gnojkiem. Kumpela się oburzyła i dosyć głośno oceniała jego podłe zachowanie, idąc dalej i nie zwracając uwagi na jegomościowy papierek, była zajęta swoimi emocjami i wściekłością na wygarniturowanego gnojka.

“ – Ja nie rozumiem, jak można być tak bezmyślnym i wyrzucać tak o? Przecież kosz tam stoi! Czy on nie myśli, dureń jeden??

To ja byłam tą, która “słuchając” jej kwiatków, podniosła ten nieszczęsny papierek i wyrzuciła do kosza na śmieci. Gośka, widząc moje zachowanie jeszcze bardziej się uniosła.

“ – Co Ty robisz?? Co ludzie powiedzą?? Przecież to ma zarazki z chodnika! Jego ślinę! Ludzie się gapią!!”

“ – I bardzo dobrze, mają się gapić!

 

Jeśli ktoś z Was tam był, na miejscu tego zdarzenia, niech podniesie rękę. Kumpela twierdziła, że ludzie dzięki temu ZAPAMIĘTALI MNIE po wsze czasy.

 

Nie, nie i jeszcze raz nie.

 

Ludzie nie pamiętają CIEBIE, oni pamiętają uczucia, reakcje, które w nich wywołałeś określonym zachowaniem, czynem.

 

Oni nie zapamiętali mnie jako Anetkę, która podniosła śmiecia po wygarniturowanym gnojku.

Zapamiętali swoją reakcję w tamtej chwili. I od tego momentu, jak im samym przydarzy się taka sytuacja jak mi – oni później NIEŚWIADOMIE zachowają tak samo jak ja. Serce pamięta, ciało pamięta. Tak powstają odruchy, a odruchy są najlepszym objawem reakcji łańcuchowej “Podaj dobro dalej.

 

Koleżanka poprzez swoje emocje nie była sobą, negatywne emocje przesłaniają Ciebie prawdziwego, zaślepiają, tuszują dobre serduszko w Tobie. Dlatego Gośka nie podniosła papierka, była zbyt zajęta swoimi przesadzonymi emocjami.

A na fejsbuka wstawiała różniaste akcje charytatywne, w tym “Sprzątamy Tatry!”.

Wieje hipokryzją, co nie?

 

Dobra, do czego zmierzam? (przemowa do grubej czcionki)

Cokolwiek robisz, gdziekolwiek jesteś, z kimkolwiek jesteś masz być sobą. Masz słuchać siebie a nie innych ludzi. Masz patrzeć na siebie a nie na slogany reklamowe i ciocie Gienie. Masz być uparta w byciu sobą, niezłomna w swoich wartościach. Ty sama znasz siebie najlepiej, inni co najwyżej mogą Ci dopomóc w poznawaniu siebie, ale ostateczna weryfikacja i tak należy do Ciebie. Ty filtrujesz rady sąsiadek, bilboardy. Przeczytane blogi ezoteryczne, poradniki kołczowe. Sam wybierasz to co Ci najbardziej pasuje na dany moment.

Ty a nie ciocia Gienia.

Ty i tylko Ty odpowiadasz za swoje życie i sama po jakimś czasie przyznasz, że im więcej wolności osobistej wokół siebie zapewniasz tym lepiej Ci się układa. I dotyczy to również prac w korpohutach, za stałą pensję, dla kogoś. W tym też można być sobą.

 

Nie ściemniam, jesteś wyjątkowa, jesteś oryginałem, jedyne co Ci pozostaje to być jeszcze lepszym oryginałem.

 

A wiesz dlaczego?

Bo im lepszy oryginał tym trudniej będzie Ciebie podrobić.

 

I ciesz się, dziecko drogie, ale to się ciesz, że nie jesteś sławna i bogata. I nie masz na barkach całego świata, dla którego musisz śpiewać, występować w filmach i pokazywać się na pudelkowych dywanach.

Celebryci nie mają racji bytu, nic po nich nie zostanie, a dowalę gorzej – oni nie istnieją. To nie są ludzie.

 

 

To są klony.

 

Nie zauważyliście ile znanych gwiazd filmowych, piosenkarzy, celebrytów sportowych oraz głów państwa jest łudząco podobnych do siebie? Lub dawno umrzyli, ale wciąż się pojawiają? Że każdy z nich miał w swoim życiu wielki kanion psychiczny związany z narkotykami na przykład? I każdy z nich wrócił na pudelkowe i polityczne salony jakby odmieniony, odświeżony? I po tym odnosi jeszcze większe sukcesy? I pociąga hurratłumy za sobą?

Nie zauważaliście w tiwi podczas oglądania reportaży, szołów, wywiadów podejrzane zachowania znanych ludzi? Takie momenty, w których jakby ktoś ich wyłączył pilotem lub nienaturalne reakcje ciała?

Nie zauważyliście tego?

Sporo sław ma swoje klony (nie, nie są to kaskaderzy), zajmujące się podobną branżą co oni sami. Jaki jest ich wzajemny wpływ na siebie, sposób zarabiania, komu podlegają i kto jest odpowiedzialny za ich wizerunek – nikt z Was nie wie. Ja też nie wiem i nie obchodzi mnie to. Mnie wystarczy sama wiedza, że holyłud i polityka fantastycznie nami manipulują.

Witajcie w dwudziestym drugim wieku. W świecie prawdziwego matrixu.

 

Dlatego Ci mówię, kochanie, ciesz się, że masz swoje własne serce, swoją wolną wolę, swoje ciało, i możesz swobodnie podnieść ten dupny papierek po wygarniturowanym gnojku. I zrobisz to z własnego odruchu serca a nie, bo tak Twoje wymogi wizerunkowe ustalone przez ‚iluminatów’ nakazują.

I jak nakazuje Twoje ego “bosięludziegapią!”.

 

I przypominam.

W Kosmosie nic nie ginie. Nie ginie żadna energia, która pochodzi od Twojego serca, Twojego odruchu. I ten rodzaj energii jest dużo, duuuuużo silniejszy, niż wyuczona, charyzmatycznie wyklepana na pamięć przemowa na balu charytatywnym dla rakowych ofiar współczesnej medycyny.

I tą właśnie swoją energią jesteś w stanie zmieniać świat. I zmieniasz. Tylko o tym nie wiesz. Nie masz pojęcia, ile się dzieje poza Twoimi oczami, jak kolorowo, kwantowo i gwarno jest wokół Ciebie. I nie masz pojęcia, że wszystko to co robisz w danej chwili ma kolosalny wpływ na wszelkie wymiary czasoprzestrzenne. Że odruch podniesienia papierka po batoniku paleo sprawi, że ktoś w 1578 roku na planecie OpeeReS w ostatniej chwili podejmie decyzję o pojechaniu do sierocińca a nie do cioci Lorri, która mieszka w wodnym pałacu.

 

Liczą się prawdziwe, szczere intencje, a takie mają tylko ludzie. Nie klony.

Których zresztą będzie coraz więcej w kolejnych latach.

 

Jesteś swoim własnym przykładem dla innych, bądź w tym konsekwentny, ludzie sami bezwiednie podążą za Tobą. Oni podświadomie naśladują kogoś, u kogo widzą, że coś działa, coś się sprawdza.

 

Większość lajków pod zdjęciem dziecka chorego na białaczkę* wcale jeszcze nie oznacza, że to DZIAŁA. Pomyśl, poszukaj info, pogmeraj głębiej, wyczul się na fałsz. Bo ten fałsz też świadczy o Tobie.

Widzę to na przykładzie swoich znajomych – dziewczyny piją świeże soki, przynoszą bajecznie zdrowe kanapki do huty, inni pytają o pomoc “Dlaczego czuję takie przyciąganie??”, wysyłają zdjęcia z produktami “Czy to mam kupić??”.

 

Jeśli chcesz być sobą to bądź sobą wszędzie, nie rozdrabniaj się, nie rozwarstwiaj się. Bądź JEDNYM sobą w hucie, w pałacu, na internetach, w burdelu, w kawiarni, na łotsapie, w urzędach.

 

Nic tak nie jara Kosmos jak prosty, konkretny i czytelny przekaz Twojej osoby, Twoich marzeń oraz dążeń.

 

 

Skup się na swoich myślach, idź na spacer, ugotuj coś dobrego, załóż swoją firmę krawiecką z ubraniami XXXXL, załóż bloga na dwa hasła, naucz się mówić “NIE” oraz “TAK”, zacznij marzyć, śmiać się, tańczyć, śpiewać, krzyczeć.

 

Tylko będąc prawdziwym, JEDNYM, sobą sprawiasz, że zmiany wokół Ciebie, na Ziemi stają się realne. Niesprawiedliwość zanika.

 

“Rodzisz się oryginalny. Więc nie umieraj jako czyjaś kopia.” – J. Mason.

 

 

Screen Shot 2017-12-26 at 16.02.44

Która to Anetka? 

 

*jeśli nie widziałeś tego dziecka na oczy, nie znasz go nawet poprzez znajomych i znajomych znajomych – odpuść, na bank to jest bardzo brzydki fejk w celach zarobkowych.