Wszystko jest energią, wszystko wokół nas wibruje, płynie, jest w ciągłym ruchu. Nie ma chwilki spokoju, nawet cisza potrafi być pełna życia.

Każdy z nas jest swoistą energią. Energią jest też Twój śmiech, oddech, Twoja każda komórka ciała. I bakteria w Twoim ciele. I wirus. I toksyczny metal ciężki. Tak, to wszystko żyje, ma świadomość, swoją historię, swoją drogę.

Energie mają różne częstotliwości. Im wyżej rozwinięta świadomość tym wyższa częstotliwość.

Ludzkie pole elektromagnetyczne oscyluje w granicach 1 562 – 9 457 kHz.

Wirusy, pasożyty, niektóre bakterie, alergeny, pierwotniaki mieszczą się w przedziale 32 – 900 kHz.

Widzicie, te maleństwa żyją i wibrują po swojemu. Ale nie powinny mieszkać w naszym ciele i tak.

 

Dlaczego?

Bo kolosalnie wpływają na jakość naszego zdrowia i codziennego życia.

 

Dlaczego o nich nie wiemy?

Bo Was okłamują. Albo milczą na ten temat, pomijają w edukacji szkolnej, akademicznej, szkoleniowej.

 

Dlaczego okłamują albo milczą na ten temat?

Bo matrix medyczny musi zarabiać, robić z pacjentów dozgonnych klientów.

 

Kto to jest matrix medyczny?

Korporacje farmaceutyczne i Twój lekarz (ten w przychodni, ten prywatny gastrolog, przeważnie).

 

Przecież mój lekarz ma znaleźć przyczynę a nie objawy!?

Serio?

To dlaczego na zapalenie oskrzeli daje Ci antybiotyk i całą litanię inhalatorków i tabletek zatrzymujących kaszel i kropli do nosa prosto z reklamy? Litania ta zniszczy Ci przecież naturalną florę bakteryjną, rozsieje grzyby po całym organizmie, zaburzy pracę całego układu trawiennego i oddechowego.

 

To pogorszenie jeszcze bardziej już i tak osłabionego organizmu!

 

Zapalenie oskrzeli to objaw a nie przyczyna. Można by uniknąć już infekcji na starcie szukając przyczyny gdzie indziej.

Cóż.

W moim przypadku były to larwy w płucach. Żyjątka sobie bezpiecznie pomieszkiwały i karmiły się tym, co jadłam – cukrem białym, laktozą, pszenicą, przetworzonymi produktami.

Oczywiście, przyczyn jest mnóstwo i niekoniecznie to musi być jak u mnie – bardzo popularne są pasożyty i bakterie, które są niewykrywalne przez zwykłe badanie krwi, bo zazwyczaj są uśpione, a uaktywniają się dopiero w stanach zapalnych, przy obniżonej odporności.

No, ale który lekarz by mi o tym powiedział? Niby takie żyjątka się poruszają, ale serduszków nie mają, by doktor je usłyszał przez swój stetoskop. Gdzie tam…

 

Więc jak się dowiedziałam?

Poszłam pewnego razu na biorezonans.

 

Co to takiego?

Mamy różne rodzaje biorezonansów, różne metody diagnozowania w zależności od maszyny. Im nowsza maszyna tym bardziej czuła i efektywniejsza diagnoza. Wszystkie są całkowicie bezbolesne i nieinwazyjne.

Zaczynało się kiedyś od Bicom. Pamięta go ktoś? Sama na niego chodziłam jak miałam 8-10 lat. Trzymałam w dłoniach dwie metalowe kulki. Niestety, rodzice tego epizodu nie pamiętają, nie napiszę więcej.

Mamy jeszcze maszyny Diacom i Mora – bardzo popularne, ale czasochłonne, 1-2 godziny badania. Nimi jest stosowana metoda Volla i Vega – test. W jednej ręce trzymasz katalizator a drugą dłoń trzymasz luźno na stole. Pani uciska Ci specjalnym urządzeniem koniuszki palców. Byłam raz. Potwierdzam skuteczność.

Nowym cudeńkiem jest maszyna F-Scan. Jest bardzo czuła, szybka, perfekcyjna dla dzieci. Badanie trwa od kilku sekund do kilkunastu minut.

I najnowszą jest Mezatron. Ma w swojej bazie ponad 150 000 różnych częstotliwości wszelkich patogenów, niedoborów, uszkodzeń wszelkiego stopnia (poprzednie maszyny mają nieco mniejszą bazę). Jest totalną nowością w Polsce, toteż jak macie w pobliżu jakiś gabinet z tą maszyną – idźcie.

Ale.

Na wszystkie urządzenia trzeba mieć odpowiednie certyfikaty, przejść określone szkolenia. I nieustannie nabywać doświadczenia poprzez przyjmowanie pacjentów. Trzeba po prostu umieć czytać wykresy. No, trzeba mieć powołanie.

Bo to jeszcze nie wszystko.

Gościu, który siedzi za tym cudownym urządzeniem, no po prostu nie wystarczy, normalnie i absolutnie nie wystarczy, żeby znał się tylko i wyłącznie na samej obsłudze maszyny a o człowieku nic nie wiedział…

Uciekać od takich !!! Jeszcze oszust jaki Wam się natrafi a diagnoza już taka tania nie jest. Zwłaszcza dla osób zdesperowanych, szukających naprawdę konkretnej pomocy.

Bardzo ważne, arcyważne jest aby osoba, która obsługuje biorezonans miała conajmniej podstawowe pojęcie z zakresu medycyny alternatywnej i naturalnej. Ma się znać na suplementach witaminowych, mineralnych, ma się znać na ziołach, ma wiedzieć jak się usuwa dane patogeny metodami innymi niż biorezonans, jak się usuwa metale ciężkie z organizmu, ma nie bać się zastosować innych sposobów, ma być otwarta na sugestie pacjenta. Osoba taka ma być bardzo cierpliwa chętna do pomocy. I ma mieć książkę Siemionowej w małym paluszku.

To ma być prawdziwy naturopata z powołania, który spojrzy na Ciebie jako całość.

Bo naturopata nie jest tylko gastrologiem, który zbada Ci tylko żołądek i stwierdzi, że tam problemu nie ma. Nie jest tylko pulmonologiem i orzeknie, że astma to wynik alergii i odeśle Cię do laryngologa. A laryngolog uwinie ręce i odeśle do psychiatry, bo żadnej alergii nie widzi. A psychiatra zdiagnozuje, że nietolerancja na gluten jest skutkiem traumatycznego dzieciństwa i przepisze psychotropy.

Nie.

Naturopata, mając diagnozę z biorezonansu na swoim laptopie, powie Ci wprost czego Ci brakuje w organizmie, co przeszkadza, który organ jest upośledzony, który ledwo pracuje, popyta Cię o Twoje preferencje żywieniowe, objawy, odczucia, stan psychiczny, relacje z najbliższymi. To wszystko powiąże to wszystko w całość i wspólnie z Tobą będzie konsultować jak się za to wszystko zabrać.

Jak wrócić do życia bez bólu, do spokoju, do zdrowia.

 

No dobra, jak działa ten cały biorezonans?

Diagnozuje toto i jeszcze leczy. Fajnie, prawda? I realne. Potwierdzone.

Urządzonko bazując na swojej wgranej bazie danych szuka znajomych mu częstotliwości. I znajdzie Ci takie cuda, których się w życiu byś nie spodziewał. Po prostu skanuje Ciebie wychwytując odpowiednie drgania elektromagnetyczne. I jak coś znajomego wychwyci pokaże to na wykresie na komputerze. Im bardziej znajome i gorączkowe „powitanie” maszyny z patogenem tym wyższa amplituda na wykresie.

Biorezonans jest powszechnie dostępny w gabinetach w Niemczech i w Rosji, w Szwajcarii podobno też. Czemu nie w Polsce? A jak myślicie? Ktoś musi przecież zarabiać na reklamach na zgagę i katar. Nie bez powodu właśnie Polacy są największą bazą pacjentów farmacji medycznej w Europie, te wszystkie leki są specjalnie dla Was produkowane, sprowadzane i reklamowane. Wszystko dla Was.

 

Kobietki w ciąży i osoby z rozrusznikami serca jak również pijaki po wieczorze kawalerskim – szerokim łukiem omijacie biorezonans.

 

A leczenie jak wygląda? Można nim wszystko wyleczyć?

I tak, i nie.

Po pierwsze biorezonans nie leczy objawów. On szuka przyczyn.

Zlikwiduje Ci te przyczyny, ale musisz mu pomóc, z pomocą naturopaty. No może nie zlikwiduje wszystkiego, ale uśpi, a to i tak ogromnie dużo… Ogromnie dużo, by wstać z łóżka i żyć normalnym życiem bez bólu.

Zlikwiduje Ci alergie, ale na przykład z grzybami i robakami musisz poradzić sobie sam.

Leczenie polega na podaniu Tobie odpowiednio dobranych drgań elektromagnetycznych, które “znajdą” patogeny w Twoim ciele, będą obniżać ich własne wibracje, odbierać im jakby funkcje życiowe a tym samym doprowadzać do uśpienia lub śmierci.

Po każdej sesji leczniczej trzeba wypić duuuużo wody. Biorezonans rozbudza, aktywizuje ustrojstwa, także pomóż mu szybciej wydalić te ustrojstwa pijąc właśnie dużo wody.

A i jest bezbolesne. No prawie 🙂 Zdarzają się takie kHz częstotliwości, że nieraz ciało odruchowo podskakuje na miejscu. Odczucie zupełnie inne niż kopnięcie prądem. Frajda jest !

Biorezonans jest tylko pomocą w leczeniu, wspomaganiem, nie powinien być traktowany jako wyłączna metoda w powrocie do zdrowia. Zrób kurację ziołową, uzupełnij niedobory witamin, pozbądź się metali ciężkich, robaków, zmień swoje jedzenie. Tylko wtedy to podziała.

 

Kiedy masz iść na biorezonans?

Kiedy czujesz się źle, kiedy Cię cośkolwiek boli, kiedy wiesz, że Twój lekarz postawił niewłaściwą diagnozę, kiedy wiesz, że coś nie tak a nie wiesz co, i kiedy chcesz po prostu zadbać o siebie i ruszyć do przodu. I jeśli cierpisz na poniższe:

  • choroby systemu nerwowego: migreny, bóle głowy, wysokie ciśnienie wewnątrzmózgowe, zapalenie nerwów i korzeni nerwowych, nerwice, nerwobóle, porażenie nerwów twarzy, rwy, zaburzenia nerwowe, bezsenność, zaburzenia snu, syndrom ciągłego zmęczenia
  • choroby systemu endokrynnego: rozregulowany system endokrynny, zaburzona praca gruczołów, nadczynność
  • niedoczynność tarczycy, cukrzyca, dysfunkcja nadnerczy, dysfunkcja gruczołów płciowych, otyłość, dysfunkcja układu przysadkowo-podwzgórzowego
  • rozstrojenie psychiczne i rozstrojenie układu nerwowego: stany depresyjne, nerwice, psychozy, zaburzenia współżycia płciowego
  • choroby układu krążenia: choroba nadciśnieniowa, niedociśnienie tętnicze, choroba niedokrwienna serca, zaburzenie układu wegetatywnego, następstwa silnego zaburzenia krążenia wewnątrzmózgowego, rozszerzenie żył (żylaki)
  • choroby układu oddechowego: katar, zapalenie zatok, zapalenie migdałków, nieżyt krtani, zapalenie tchawicy, zapalenie strun głosowych i krtani, grypa, bronchit, astma w stadium remisji
  • choroby zębów: paradontoza, próchnica
  • choroby żołądka i dwunastnicy: choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy w stadium remisji, nieżyt żołądka, nieżyt dwunastnicy, zapalenie jelit
  • choroby wątroby i przewodów żółciowych: niedrożność przewodów żółciowych, zapalenie woreczka żółciowego, zapalenie wątroby, marskość wątroby, stłuszczenie wątroby
  • choroby trzustki: zapalenie trzustki, zaburzenia wydzielania hormonów
  • choroby jelit: zapalenie jelit, nieżyt jelit, dysfunkcja jelita grubego, zapalenie okrężnicy
  • choroby skórne i podskórne: łuszczyca, czyraki, pokrzywka, oparzenia, odmrożenia, różyczka*

 

I nie, kochani moi, ale nie. Biorezonans nie leczy raka. Rak to jest objaw a nie przyczyna. Rak to skutek kwaśnego, beztlenowego, pełnego grzybów środowiska – Twojego ciała. Najpierw znormalizuj pH swojego ciała, utleń je i pozbądź się grzybów – wtedy rak zacznie się cofać. Biorezonans może Ci wspomóc w tym, oczywiście, ale dziewięćdziesiąt procent zachodu w walce z rakiem należy do Ciebie.

 

I na koniec, poświecę moim przykładem 🙂

Polazłam na Vega – test. Maszynka wykryła mi nietolerancję na gluten (zatrucie glifosatami), kazeinę z laktozą, pszenicę. Wykryła mi śmiertelnie groźną (bo dla PCD) pałeczkę ropy błękitnej, przywry w trzustce i wątrobie oraz przerost candidy (kandydoza czyli przeprzeprzegrzybica, bardzo źle) i inne mniejszości. Ej, ale mam jeszcze wirusa HCV? I EBV? „Nie ma nic niepokojącego, jest, owszem, ale to mikroresztki i to jeszcze uśpione…”

Ruszyłam od razu. Dostałam trzymiesięczną ziołową kurację na zmiecienie robaków. Odłożyłam totalnie gluten, pszenicę, bo kazeinę & laktozę już dawno temu odstawiłam. Na czas leczenia nie mogłam jeść również żadnego cukru (to i tak nie problem był) oraz owoców z wysokim Ig – czyli mogłam jeść tylko maliny, jeżyny i grejpfruty, cytryny. Włączyłam suplementy – chlorellę, spirulinę, kwas L-askorbinowy, babkę płesznik, i inne takie. Piłam dużo zielonych szejków.

Dałam radę. Efekty przyszły już po kilku tygodniach. Czułąm się dużo mniej zmęczona, potrzebowałam mniej snu, brzusio mi się spłaszczył, bo jelita się wyczyściły, no generalnie cudnie się czułam !!

Martwiła mnie tylko ta pałeczka ropy błękitnej.

Chciałam na kontrolę !! W mieście rodzinnym znalazłam gabinet z biorezonansem. Zdając się na moją genialną intuicję znalazłam przeuroczą panią Kasię – właścicielkę gabinetu z F-scanem. Do której dziś chodzę. I zaciągam do niej całą moją Rodzinę. Bo pani Kasia stała się, a właściwie będzie, tylko jeszcze o tym nikt nie wie, naszym rodzinnym lekarzem.

F-scan potwierdził wszystko. Candidy nie było już, grzybki uśpione. „Pałeczka jest, bardzo aktywna. Wirus HCV? No, coś tam widać, ale nie jakby go nie ma. Wirus EBV? No też, ale śpi, Rzęsistkowiec? Jest. O, niedobory witaminy D3, i B3, i B6. O, Anetka, larwy w płucach masz, chorujesz na oskrzela i zatoki, masz trudności w oddychaniu? Ta… To działamy !! Masz tu listę, co masz kupić i to jedz. Nie patrz na normy WHO ani innych statystyk. Masz jeść tyle ile Ci tu napisałam.”

Miałam kilka sesji leczniczych z biorezonansem. Takich godzinnych. Skakałam na krześle za każdym razem :))) Moje ciało tego bardzo, bardzo łaknęło.

 

I co?

Pałeczka w hibernacji. Rzęsistkowca ni ma. Pff.

Przy kolejnej wizycie u Pani Kasi dostałam już całą listę kuracji ziołowych na pasożyty, na oczyszczenie wątroby metodą Huldy Clark (będę robić na wiosnę, napiszę!), na oczyszczenie jelit. Przy każdej takiej kuracji są zalecenia by unikać kazeiny & laktozy, mięsa, białego cukru. Dla mnie to nie problem, ale piszę dla Waszej wiadomości, byście wiedzieli, że te produkty karmią właśnie takie maleństwa w Waszym ciele.

Wypożyczyłam również od Pani Kasi podręczny F-scan Compact. Dwadzieścia złotych za dobę. Cudeńko ma zapisane ponad trzysta programów na różnego rodzaju schorzenia i niedomagania. Plus mój własny program, który Pani Kasia mi wgrała. Każdy program “trwa” od kilku minut do godziny czasu. Podłącza się maszynkę do USB, załączone do niej sensorki przyklejasz na klatkę piersiową i ziuuuuu… Jarasz się minikopnięcikami <3

Nawet na głuchotę mają! Włączę se 😀 Słuchu co prawda po kilku minutach nie odzyskam, ale chociaż coś tam rozbudzę i obudzę, później i tak będę działała na tym polu.

F-scan Compact zawczasu pomógł mi się uporać z opryszczką – zadusiłam wirusa herpex zanim ten zdążył wyleźć na moje usteczka.

Wielka szkoda, że nie mam tego w Anglii. Będę bogata to go sobie sprawię na własność. Kosztuje kilka tysięcy złotych a ładować się czasem przyda się i tak.

Ale tego wirusa HCV nie popuszczę. W angielskim szpitalu mi wciskają chemioterapię, podtykając mi pod nos wyniki jakościowe RNA wirusa, które nawet nie wiem, czy są sfałszowane. A tu… kilka razy biorezonans mówił mi, że HCV jakby nie było. Uważajcie, nie ufajcie ślepo specjalistom. Moja upośledzona wątroba to skutek mordowania się z paskudną przywrą a nie wirusem.

I wokół mnie. W rodzinie, mój młodszy kuzyn, będąc kilkuletnim dzieckiem miał niezliczone alergie pokarmowe. Jego Mama jeździła z nim na sesje biorezonansowe na odczulanie. W czasach peerelowskich to był majątek, ale zaparła się i pomogło. Jednej mojej dobrej znajomej również pomogło odczulanie na alergie na pyłki drzew i traw. Innemu kumplowi biorezonans pomógł rzucić palenie.

 

Pamiętajcie. Diagnoza biorezonansowa nie powinna być traktowana jak alfa i omega w Waszym przypadku. Zaufajcie swojemu ciału, zacznijcie je słuchać, obserwować, zmieńcie jedzenie, szukajcie informacji na własną rękę, zgarniajcie wiedzę po różnych stronach medycyny naturalnej, po książkach, wyczulcie się na przypadki.

Wiecie, że pasożyty są dziedziczone? Wiecie, że normy witaminy C i D3 są systematycznie obniżane przez światowe organizacje? Np. witaminka C w normie dziennej ma 60mg a tymczasem naturalną normą jest 1000mg dziennie? Dlaczego jod jest przemilczany? Wiecie, że nie ma silniejszego leku niż woda utleniona? I wiecie, że skład chemiczny wody utlenionej jest taki sam jak skład wody z cudownego źródełka w Lourdes?

O tych i innych ciekawostkach poczytacie sobie w tych książkach.

 

Z miłością i dużo zdrowia <3

 

*Źródło:1