Ananasowa jaglanka jest ciastem dla przeziębionych, kaszlących, zasmarkanych, czujących się jakoś nietenteges. I dla tych, co lubią kaszę jaglaną. Mokrą kaszę jaglaną. Bo ciasto z tej jaglanki jest wilgotne, nie takie puszyste i ciastowate. I lubią ananasy. No i eksperymentować też. 

Nie piekę ciast z mąki, także i w tej też jej nie ma takowych. Jaglanka jest jednak dość kaloryczna, ale kalorie to przeżytek średniowieczny. Nie ma żadnej szkodliwej chemii i to się liczy. Można jeść. I jutro się przebiec naście minut dłużej lub zjeść mniej.

 

Dlaczego ananas?

Jest sezon. Zimą zawsze ten koroniasty owocek jest najtańszy i to wcale niegłupie. Starajcie się unikać ananasów z Kostaryki (spryskiwana chemia plus wyzyskiwani pracownicy). Przejedźcie całe miasto, nakupujcie całą skrzynkę, ale niechby były z Kolumbii, Ekwadoru, Południowej Afryki. I organiki.

Ananas zawiera w sobie cudowny składnik – bromelainę. Bromelaina leczy wszystko, co związane z układem oddechowym – począwszy od kataru a skończywszy na zapaleniach płuc. Świeżo wyciśnięty sok z ananasa działa dużo lepiej na kaszel niż chemiczny sok z apteki. Mogę to poświadczyć osobiście, ananas bardzo fajnie odflegmia i wielokrotnie ratował mnie przed antybiotykami w ostatnich latach.

Oprócz tego powyższego jest jeszcze błonnik, dzięki któremu ten owocek jest słynny bardziej niż ze swojej bromelainy. A jak wiecie, błonnik świetnie zmiata i odkurza jelita grube, umożliwiając przejście pokarmowi z jelita cienkiego na zewnątrz. Stąd płaskie brzuszki i brak kłopotów na tronach.

Ananas jest najlepszym kumplem cynamonu. Razem ze sobą tworzą mega lek dla cierpiących na smarki i kaszle. Oraz bolące kolana po bieganiu.

A kasza jaglana, wiadomo, odkwasza ciało. Czyli zbiera trucizny i śmieci po zjedzonych antybiotykach. W przepisie jest też cytryna, a cytrynki wspaniale alkalizują organizm, no i mają witaminę Ce.

Także widziecie – samo rozgrzewające dobro na zimowe wieczorki pod kocykiem.

 

Potrzebujemy:

  • jeden ananas

  • kubek suchej kaszy jaglanej

  • mleko kokosowe – ma być powyżej 65%, bez ulepszaczy typu guma guar, i najlepiej z kartonu, ja swoje dałam z puszki, by go skończyć, leżał ponad pół roku, ale miał 85%! dajemy tego mleka pół puszki, znaczy tej masy, wodę odlewamy. Druga połowa z puszki pójdzie na bitą śmietanę <3

  • duuużo cynamonu

  • szczypty pieprzy cayenne
  • sok z jednej cytryny

  • kilka łyżek ksylitolu lub innego słodkiego, tylko brońciebozieświata, żadnego białego cukru, zakwasza !! a to się wykłóci z sensem w tym cieście

  • dałam też trochę karobu, takie słodkie kakałko, można się obejść bez niego

  • łyżka oleju kokosowego

  • wiórki kokosowe

  • jakieś owocki do dekoracji na zdjęcia z instagrama, u mnie suszona, dmuchana żurawina, nie dawajcie orzechów ani ziarenowoce generalnie nie przepadają za nimi, gryzą się i psioczą

  • blender ręczny

  • forma z papierem do pieczenia, kształt wedle uznania, byleby średnio płaska

 

Robimy:

Gotujemy kaszę jaglaną. Studzimy. Wrzucamy do dużej miski, w której będziemy potem robić wszystko i blendować.

Najpierw wlewamy wyciśnięty sok z jednej cytryny, możecie dać więcej cytryn, co szkodzi?

IMG_20180127_132838344

Dajemy kilka łyżek ksylitolu, lub stewii, lub co chcecie.

IMG_20180127_132936403

Łyżeczkę oleju kokosowego.

IMG_20180127_133033154

Kilka łyżeczek cynamonu, ja tam nie szczędziłam, dosypywałam potem jeszcze parę razy. Dodajemy też pieprz cayenne. Szczypta taka.

IMG_20180127_133114092

Mleko kokosowe oddzielamy po połowie. Jedną połowę dajemy do małej miski, dajemy ksylitolku, na oko, i ubijamy na bitą śmietanę.

IMG_20180127_132539439

I dajemy do lodówki, niech się chłodzi. Drugą połowę mleka dajemy do farszu jaglanego. I blendujemy na gładziuśką masę.

IMG_20180127_133337684

Taką o.

IMG_20180127_140653346

Do masy dajemy karob, wedle gustów i guścików

IMG_20180127_141021889

rodzynki

IMG_20180127_141112857

i wiórki kokosowe. Naoko.

IMG_20180127_141137502

Możecie dać jeszcze co chcecie, kakałko surowe na przykład?

I teraz ananas. Obieramy ze skórki, kroimy na pół. Jedną połowę konstruujemy na półplastry a drugą na kosteczki.

IMG_20180127_134008905

Na formę z papierem wykładamy połowę farszu jaglanego. Na niego dajemy półplastry ananasa, tak, żeby jedną warstwą zakryć cały ten farsz. Dajemy wszystko, co zostało, logistyka przestrzenna się kłania. Reszta do zjedzenia po drodze.

IMG_20180127_141623718

IMG_20180127_141715114

Ananas posypujemy gruuubo cynamonem. Ja tu jeszcze dałam słonecznika, ale nie powtarzajcie mojego błędu. Pamiętamy, że owocki i ziarna&orzechy to zuo zestawienie.

IMG_20180127_141806126

I dajemy na to pozostałą masę jaglaną. I układamy kosteczki żółtego owocu. I znowu posypujemy cynamonem.

IMG_20180127_142134817

IMG_20180127_142240496

I wsadzamy do piecyka. Termoobieg plus zaufanie do własnej kuchenki – temperatura 180’C i jakieś 45 minut. Pachnie 🙂

I wysadzamy. O, zapachniało i ananasem i cynamonem.

IMG_20180127_151334391

Czekamy aż wystygnie.

Podajemy na talerzyku czyli rozgrzewające ciasto ma być wdzięcznie przytulone do chłodnej bitej kokosowej śmietanki. A dekoracyjna żurawina jeszcze dodaje potęgi Ce witaminowej!

IMG_20180127_153202963

#możnacyckaćzdjęcianapodłodze

 

Smacznego zdrowia <3