Były w pałacu moim bakłażany i kasza jaglana. I najlepsiejszy pod multiwersum grzeszny ser wegański z Violife. I głodna Anetka.

Miał być pierwotnie też użyty szpinak, ale zreflektowałam się szybko. Przecież szpinak to arcykrólewska roślina i nie zniży się do własnego miętolenia. Szpinak po prostu jest oryginalny i traci swoją arcykrólewską oryginalność przez jakiekolwiek jego przetworzenie (gotowanie, smażenie i pieczenie). A tak serio – szpinak jest cudny TYLKO I WYŁĄCZNIE jako surowy. W każdej innej postaci jest totalnie bezwartościowy. I trujący.

Tak samo odgrzewane na drugi dzień ziemniaki. Zuo.

IMG_20180126_165918948

 

Dobra, potrzebujemy:

  • bakłażany – ile chcecie ich zjeść tyle zróbcie, nie trzeba obierać ze skórki, ale umyć wypada

  • kasza jaglana – ugotowana oczywiście, tak all dente, bo potem dochodzić jeszcze będzie z dwa razy

  • ser żółty – wegański, bez laktozy, jaki tam Wam pasuje, by się spiekł i się chrupł w piecyku

  • suszone pomidory – te naprawdę suszone, nie marynowane w oliwce

  • czosnku trochę – ze dwa-trzy ząbki, bo dojdzie jeszcze inna rzecz czyli

  • asafedyta – taka fajna przyprawa, pachnie jak syrop z cebuli z naszego dzieciństwa, a tak to jest taka silna mieszanka czosnku z cebulą, do przepisu albo jedna łyżka albo naoko

  • papryka wędzona, papryka zwykła, sólpieprz, oregano i/lub bazylia

  • oliwka do posmarowania naczynia żaroodpornego

  • naczynie żarodoodporne

  • jakieś zielonoliściaste dodatki dekoracyjne do zdjęć na instagrama

 

Wędzona kasza jaglana zrobiła się sama. Kiedy się ugotowała na all dente dodałam do niej suszonych pomidorów, czosnku

IMG_20180126_172724251

jednej łyżki asafetydy

IMG_20180126_172743603

duuuuuużo papryki wędzonej i duuuuużo papryki zwykłej oraz solipieprzu. Na fotce nie widać tych papryk, ale słowo daję – dałam!

IMG_20180126_172808506

 

Zmieszałam to wszystko i przykryłam, by kasza doszła do siebie. By wchłonęła nowe smaki i nasiąknęła nimi, no wiecie, wtedy zachodzą różne reakcje chemiczne, co z kolei rzutuje na nowe reakcje chemiczne na Twoich kubkach językowych.

Bakłażan pokroiło się w plasterki. Ja tam lubię wszystko cieniuśkie, więc i jego starałam się też cieniuśko kroić.

IMG_20180126_173305545

Każdy plasterek solimy. Najlepiej solą z solniczki, w której jest również kwas l-askorbinowy. Nie, żeby pleśnie były gdzieś tam, ale tak zapobiegawczo i na zdrowie i w ogóle.

IMG_20180126_174057141

Schłodzony ser przekazujemy silniejszym ramionom do utarcia. Będzie się fajnie sypać. Ser, nie silniejsze ramiona.

Naczynia żaroodporne wytłuściłam palcami oliwą. I pierwsza warstwa plasterków bakłażana. I telefon zatłuszczony.

IMG_20180126_174146911

Wykładamy na tę warstwę aromatyczną, w pełnej krasie, wędzoną kaszę jaglaną.

IMG_20180126_174334279

I sypiemy ser. I sypiemy na ten ser oregano i/lub bazylię. Bo oregano i/lub bazylia fajnie się zawsze z serem pieczonym dogadują.

IMG_20180126_174600295

I znowu warstwa bakłażanków. I znowu ta pachnąca kasza jaglana. I znowu ser żółty.

I na samym wierzchu trzecia warstwa bakłażanów. I znowu bazylia/oregano, trochę papryki wędzonej/zwykłej. Naoko, bo ja i tak przyprawy lubię. I sypię naoko gęsto.

I ser, już jako posypka, do schrupania.

IMG_20180126_175251018

Musiałam położyć toto na panelach, pod w miarę ciepłym oświetleniem, wieczorem się piekło, kuchnia posiada ostre światło, jakość na debecie. Zresztą panele ładne, co nie?

Ilość warstw zapiekanki uzależniajcie od wysokości naczynia żaroodpornego. Może być i jedna warstwa dla singla, może być i pięć warstw dla huty.

Tutaj z lotu żaby.

IMG_20180126_175312665

Pieczemy w temperaturze stosownej do własnego wyczucia i kuchenki. Preferowany termoobieg. Czas pieczenia? Też naoko. U mnie to zajęło lekko ponad pół godziny.

I jakie wyszło?

Chrupiące bardzo ! Żabka przeskoczyła i cyknęła.

IMG_20180126_185732811

Jednak mogłam trochę krócej przypiec, kasza byłaby bardziej miękka. I chyba sos jakiś mi się przydał, taki do złagodzenia całości.

Mr. A zasugerował taki sos – a’la smoothie z awokado i mleka roślinnego. Leciutki taki. Albo z pietruszki zielonej i mleka. Trza by pokombinować. Spróbujcie też. Tylko nie próbujcie tego z keczapem, co z tego, że to też owocowe smoothie, ale wciąż to keczap.

Do obiadu poszło z rukolą. I sokiem z kiszonych buraków. Żeby się odbiło zdrowo.

img_20180126_190311373.jpg

#możebyć
Smacznego <3