Ostatnio dużo o ego piszę. Że niefajne, że pokręcone i w ogóle paskuda z niego, zuo wcielone. Dziś sypnę z mankietów paroma przykładami. Co by odróżniać ego od innych głosów w głowie, w serduchu i trzewiach. Będzie to wyzwanie również i dla mnie, gdyż ja sama do dziś nie jestem pewna posiadania tegoż upartego “przywileju”. 

Większość ludzi ma w sobie duszę (tak, tak, są tacy bez duszy też). Dusza ta fruwa sobie po wszelkich możliwych wymiarach i czasoprzestrzeniach po nieskończonych Kosmosach. Dusza jest świadomością, pochodzi od boskiego Absolutu (Boga, Światła, Energii, Źródła, Miłość, itd). Zatem każdy z nas jest boską częścią Wszechświata.

Wszak zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Bozi, nieprawdaż?

I nie chodzi tu o wygląd fizyczny, ale o duszę, energię, świadomość. Jesteśmy jednym i tym samym, bo pochodzimy ze wspólnego Źródła. Ale to jest ciężkie do logicznego zrozumienia dla przeciętnego spacza (śpiącego). To trzeba czuć, a takie czucie następuje mimowolnie tylko w ‚tu i teraz’.

Przychodzi na padół ziemski taki bobas, uczy się chodzić, mówić, poznaje inne bobasy i kwiatki i pieski, idzie do szkoły, doświadcza porażek, radości, zazdrości, posiadania, zakochuje się, całuje się, seksi się, nabywa wiedzy. Kontynuuje naukę na studiach lub zaczyna pracować. Zakłada poważne i niepoważne związki, rodziny, rozmnaża się, uczy się być rodzicem, babcią, sąsiadką.

Tak samo dusza Twoja. Była kiedyś bobaskiem kosmicznym, uczyła się fruwać, obczajała prawa wszechświata, chodziła i chodzi nadal do przeróżnych szkół na różnych płaszczyznach galaktycznych. Ciągle się uczy, wzrasta, doświadcza, przeżywa różne rodzaje miłości.

Ziemia jest jedną z takich szkół dla Twojej duszy.

Ale w przeciwieństwie do człowieka – dusza nie umiera. Boskość jest nieskończona, więc jak dusza może być skończona?

No dobra, wracamy do paskudy.

Ego zostaje nam wszczepione w momencie przybycia na Ziemię. Dusza o tym wie, zdaje sobie sprawę na co się pisze, z czym to się je, zobowiązała się do zagrania w ziemską symulację.

Czy ego zostanie uaktywnione i wykorzystane zależy od wielu czynników – pochodzenia duszy, jej wieku, miejsca narodzin, typu oraz celu “misji”.

Ale też od osób i wydarzeń, które spotyka na swojej drodze życiowej.

Bo wszystko w każdej chwili nieustannie się zmienia, o czym pisałam w Światy równoległe.

No więc jak to całe ego wygląda?

Nawet nie wiesz, że go masz. Więc nie wiesz jak wygląda. Nie odróżniasz jego “głosu” od intuicji, od głosu Bozi.

Wojny religijne i krucjaty krzyżowe nie toczyły się, bo komuś się ‚usłyszało’: “Bóg do mnie przemówił”.  Gdzie tam.

Ego jest nieodłączną częścią systemu ziemskiego – matrixu (co to jest matrix?). Ego wchodzi w skład iluzji, symulacji, jest czymś w rodzaju oprogramowania wgranego do umysłu. A jak wiecie, takie oprogramowanie czasem jest trudno wydupczyć z kompa. Trza wyinstalować stary i zainstalować nowy (umrzyć i się narodzić, ale i tak się rodzisz z tym samym oprogramowaniem, no bo Ziemia i warunki tu takie a nie inne).

Oprogramowanie te aktualizuje się wraz z upływem czasu i postępów na planecie, dostosowuje się do wymogów danej epoki, danego wydarzenia, danej sytuacji.

Ego to religie, ideologie, prawo z polityką, władza finansowa, cokolwiek, co lubi rządzić i się bać.

Ego to manipulacja i zwodzenie ku złu, ku strachowi.

Ego to taki diabełek na Twoim ramieniu. Lubi gadać, psioczyć, straszyć, wymyślać dramy.

 

Ego nienawidzi Miłości i robi wszystko by od niej uciec, pozbyć się jej ze swojego „pojazdu”‚.

 

Bo “pojazdem” jesteś Ty – dusza, ciało, ego.

A kto kieruje pojazdem?

Cała Wasza czwóreczka razem.

A, że dusza kręci w prawo, ego kręci w lewo, ciało kuleje i rdzewieje, weź tu kieruj i jedź normalnie.

Dusza na Ziemi chce kochać wszystkich (bo to jej naturalna cecha), hasać po łąkach i po górach, tulić sarenki i w ogóle nie zamartwiać się o przeżycie, bo to nie jej sprawa.

Ego chce mieć więcej, szybciej, gorzej. Manipuluje Twoimi emocjami tak, byś się bał wszystkiego, nie wierzył w nic, widział tylko negatywne strony każdego aspektu życia. Lubi to, jara się tym, karmi matrix.

 

Ego zawsze chce to, czego nie ma.

 

Czyli do duszy należą dziecięce radosne emocje, spontaniczne odruchy, tęsknoty za naturą. Ona niczego nie potrzebuje, niczego nie oczekuje, nie chce, bo po co? Po to ma właśnie ego.

Dusza komunikując się z Tobą nie używa myśli, słów, obrazów. Ona ma swój język – czujesz ten jej specyficzny język – leciutkie prądy energii w sobie, rozchodzące się fale ciepła, takie ‚przebłyski’ i to jeszcze zanim pojawi się myśl, słowo, obraz. Ty już wiesz o co chodzi, ale umysł musi to jeszcze przetworzyć, przekodować na język ziemski.

Do paskudy z kolei należą każde myśli, słowa, obrazki, emocje. Czyli to, co kodowane z matrixa, ale niekoniecznie też z duszy. To inny stworek na Twoim ramieniu.

Ego u śpiącego Janusza jest inne, niż ego u osoby przebudzącej się. Bo u osoby przebudzonej ego już zwyczajnie nie ma. Znikło, wyparowało, uciszyło się. Została sama dusza – świadomość. Która jest mądrzejsza i bez ego.

Póki co, ego jest BARDZO potrzebne na drodze do wzrastania, doświadczania, przeżywania.

 

Cały haczyk w tym, żeby podziałać, pożyć i powalczyć tak, by tę brzydką cechę ego uciszyć. By uciszyć strach. Ukatrupić go, zadeptać, wydupczyć !!

 

Bo strach odpowiada niemal za wszystko. Nawet za rozmnażanie się (dlatego osoby przebudzające się i przebudzone bardzo rzadko decydują się na posiadanie dzieci).

Wredota ta odpowiada za zamieszanie, lawiruje, przekręca, przeinacza realny obraz na instagramowy, wylewa łzy, kreuje potężne dramy ze skaleczenia palca,

odpowiada za Twój smutek nad biednymi zwierzątkami,

skupia fejsbukową uwagę na swoich pseudotragediach. To ta wredota odpowiada też za strach przed śmiercią i piekłem z dziewicami, za strach o przeżycie do pierwszego, za strach przed zamachami terrorystycznymi na wsi (oczywiście, to Ciebie zgwałcą i zabiją).

Paskuda uwielbia gdybać o oksfordach swoich skarbeńków, uwielbia grzebać w przeszłościach czternastej kuzynki po kądzieli, ucieszy się, gdy odstawisz na dalszy plan swoje marzenie a wybierzesz awans na piątym piętrze, ochoczo podbuzuje Cię do przekleństw do tiwizora na sejmy i mecze piłek kopanych.

 

Przykład w sklepie, jesteś z małżem w ciucholandzie u Primaniego:

O, jaka ładna kurtałka. Orany, ile kosztuje! Jak może to tyle kosztować? Chcę! Jest śliczna, będzie mi pasować. Mam do tego torebkę, no wiesz, kupiłeś mi ją pół roku temu na rocznicę, jak to nie pamiętasz, głupi jesteś? No jak to po co masz pamiętać? Rocznice są ważne, trzymają zaufanie w małżeństwie, debilu. Kupię se tę kurtałkę, Ewka zzielenieje z zazdrości. Zrobisz mi fotkę na instagrama, będzie fajny hasztag #primanistajl, co nie? Co wywracasz oczami? Jestem kobietą, nie wiesz co ja czuję! Nie rozumiesz mnie! Nie pamiętasz o rocznicach, wiecznie siedzisz tylko przed tą plazmą i chlejesz bawoły, żadnego pożytku z Ciebie nie ma, a jak chcesz się przydać jak teraz to wielkie halo robisz. Nie kochasz mnie, prawda??!!!?? MASZ INNĄ??!!

Albo jesteś biznesfrajerem w bizneskorpo:

Jestem bezwartościowy, szef znowu mnie wzywa, pewnie chce mnie wywalić w pizdu, a przecież prezentacja poszła dobrze i cińszyki podpisały kontrakty. Pewnie nie umyłem zębów i cuchło po całej hali. Boże, jaki flejtuch jestem, nic dziwnego, że żadna mnie nie chce, nawet nie spojrzy na miernotę. Co z tego, że hajsy mam i mustanga białego, ale kochać to żadna się nie kwapi. Nudny chyba jestem, dzieci chcę, bardzo chcę, chcę kochać kogoś, chcę być kochanym, nie chcę być sam, nie chcę być singlem, czemu ten świat taki niesprawiedliwy??! Idę coś wsziamnąć do turka.

Albo jesteś przebudzającą się, w miarę świadomą, młodą lasencją:

Nie, nie będę jadła mięsa, nie będę jeść coś, co jest też mną samą, muszę o tym napisać na fejsie, muszę uświadamiać ludzi! Nie powinni pić mleka, nie wiedzą, że koncerny ich oszukują?? Że raki nie istnieją a chemie to bujdy! Czy oni śpią?? Oboże, czemu tyle niesprawiedliwości w moim mieście? Czemu tych piesków ze schroniska nikt nie weźmie? Co za ludzie, że nie wpłacą złotówki na te schronisko?? Ile Ty zarabiasz? Cztery tysiące lirów? Więc co żałujesz jednego pensa na pieska? Ja wiem, że matrix, że taki system mamy, dlatego trzeba walczyć, bo Ziemia zginie! A ja nie chcę umrzyć, ja kocham życie i Ciebie, ale trzeba walczyć! Po to jestem na Ziemi, bo mam misję #loveandpeace Czuję więcej niż Ty i wiem więcej niż Ty, czytałam przecież deMello i Eckharta, więc zaufaj mi, ja wiem lepiej o co chodzi w matrixie i tuiteraz, weź, podpisz tę pętycję o likwidacji koncernów medycznych, no dawaj, no!

 

Czego nie lubi ego?

Że Miłości to wiemy. Ale tę Miłość akurat jest ciężko osiągnąć. I nie, nie mylcie kosmicznej Miłości z miłością do żony, babci czy skarbeńka. To inna liga czucia. To jeszcze poziom młodej/dojrzałej duszy, do nauczenia się.

Zatem czego nie lubi?

Akceptacji.

Tak, akceptacji. Ego nie dopuszcza do Twojej świadomości faktu, że jesteś boską częścią kosmosu, że jesteś idealnie tam, gdzie masz być, że się nic nigdzie nie pomyliło żadnej Bozi gdzieś tam w wykreowaniu Ci wcielenia na Ziemi.

Nie zapominaj, że i tak to właśnie Twoja dusza sama se wybrała takie życie. Zaakceptuj to, pogódź się z tym. Odpuść.

No, ale jak podejść do tej całej akceptacji?

Rozmawiać ze sobą. Obserwować swoje myśli, emocje, uczucia, reakcje. Stanąć tak z boku, popatrzeć na siebie z boku, jakbyś była inną osobą, inną wersją siebie. Popatrzeć na całą sytuację i Ciebie w środku tej sytuacji. Oglądnąć cyrk, przedstawienie z Tobą w roli głównej.

I jeszcze raz rozmawiać ze sobą. Kiedy jesteś sama w domu to na głos, gestykulować, spierać się ze sobą, rozważać za i przeciw, wytaczać ciężkie działa, argumentować, słuchać, słuchać i mówić, i jeszcze raz słuchać.

I znaleźć coś, co lubisz robić, co sprawia, że w takich chwilach zapominasz o całym świecie, o swoim byciu biznesfrajerem, o byciu prochem w galaktykach, normalnie zapominasz o wszystkim. Maluj, tańcz, śpiewaj fałszując, strój miny do lustra, słuchaj muzyki, pisz, umyj łazienkę, upiecz ciasto wegańskie, przebiegnij się z parę kilometerów. I staraj się to robić częściej i częściej.

Ego tego nienawidzi.

Dla zabawniejszego efektu proponuję wymyśleć imię dla swojej wredoty. I zwracać się do niego jak do konkretnej osoby. Co i tak w rzeczywistości jest.

Zacznij rozmawiać z Gienią, Wieśkiem, Fuzzim. Poznaj go lepiej, wyobraź go sobie, ubierz go jakoś. Przylepił się do Ciebie, trudno, takie uroki cyrografu ziemskiego, no to teraz pozostaje Ci nauczyć z nim żyć na codzień.

I Wasze rozmowy będą wyglądały zupełnie inaczej. Będą przemyślane, kontrolowane. I co najlepsze, Twoja duszyczka będzie się cieszyła, że ją widzisz, czujesz i zauważasz, że dajesz jej dojść do głosu a ona może wzrastać.

Twoje ego będzie czuło się oszukane, nieważne, odrzucone, ale paradoksalnie będzie wciąż współpracowało z Tobą. Bo koniec końców to ono też odpowiada za Twoje materialne przeżycie – wykształcenie, pracę zawodową, relacje społeczne. Ale już nie będzie miało nad Tobą władzy, bo nie będziesz ślepa jego głosom, myślom, jego rozkazom i emocjom.

Pamiętam jak ziliony lat temu kupowałam makbuka do pisania. Ile się naszarpałam z moją Crystal (to moja Pani Ego), chyba z kilka lat będzie…

Wiem, że śliczny ten ejpl jest, wiem. Ale nie stać mnie na tę chwilę na niego. Przecież wiesz, że mam inne wydatki teraz, daj już spokój, nie męcz. Będzie ejpl to będzie, w swoim czasie. Nie muszę go mieć na teraz, już. Tak, chcę pisać i pisać, ale przecież mam netbooka, na nim piszę, czego chcesz? Nie ciągnij mnie po sklepach bym go wiecznie macała, starczy tego dobrego. Aż tak bardzo chcesz tego makbuka? To zrób coś, bym go miała. Ja tego nie zrobię, nie zamierzam. Ty go chcesz, nie ja.

I zrobiła to iście mistrzowsko. Moja Dusza zaaprobowała ofertę Crystal i w końcu po podjęciu wspólnej decyzji kupiłam makbuka 🙂

<3