W kilku ostatnich notkach wspominałam mimochodem o światach równoległych, bez-czasach i duszach. Na bank puszczaliście to (b)okiem i czytaliście dalej. Nie dziwię się Wam. Przyzwyczailiście się, że piszę u siebie zazwyczaj o prostych, codziennych sprawach, o relacjach międzyludzkich i spoglądaniu na siebie. Ale wśród Was jest pewne grono ciekawskich wiedzomorów, które chce wiedzieć nieco więcej. I niektóre moje notki są przeznaczone właśnie dla nich. Reszta uzna je co najwyżej za sajens fikszyn.

Co tym sajens fikszynem wcale nie jest.

Ziemia jest ciałem niebieskim w Kosmosie. Jak nas uczą – Kosmos jest nieskończony. A skoro jest nieskończony to dlaczego uważamy się za pępek tegoż Kosmosu? I chcemy kolonizować Marsy? Albo przynajmniej wydaje nam się, że je kolonizujemy? Bo nie kolonizujemy – wydaje nam się naprawdę.

Ziemia nie jest jedynym obiektem kosmicznym, gdzie cośkolwiek żyje. Takich obiektów jest zyliony, miliardy, nieskończenie wiele. Nie jesteśmy w stanie zbadać wszystkiego, oficjalnie ledwo co poza Układ Słoneczny wyleźliśmy. Oficjalnie, gdyż światowe rządy skrzętnie ukrywają przed nami wszystko, co ma związek z Wszechświatem.

Ale te same światowe rządy są na tyle łaskawe, by swoją ukrytą wiedzą dzielić się, na przykład, w filmach czy książkach. Bo ich akurat jest PEŁNO. Ci z Was, z otwartym umysłem, bez wszelkich uprzedzeń, bez trudu zajarzą o co w nich chodzi. I nawet tytuły podadzą.

Wiele rzeczy oficjalnie ma swoją oficjalną nazwę i robi/produkuje/odpowiada za oficjalne sprawy i materie. Założenie ciemnym masom klapek na oczach całkiem wystarczy, by mieć nad nimi władzę, uzyskać posłuszeństwo a tym samym robić rzeczy niemożliwe, a możliwe tylko w filmach.

Bo niby skąd się biorą takie pojęcia jak światy równoległe? Portale międzywymiarowe? Jumping roomy? Albo nielinearność czasu ze swoim najsłynniejszym “czas jest iluzją?” Skąd się biorą orki, elfy, hobbity, anioły, magowie, alchemicy, demony i cała plejada fantastycznych postaci?

Można powiedzieć, że ze snów i wizji, tak jak u mnie (będąc małym dzieckiem i dorastając bez tiwizorów, bo w “Dzieciach z Bullerbyn” o tym raczej nie piszą). No dobra, ale te sny i wizje skądś się muszą brać? Z mózgu? Z serca? Intuicja? Umysł?

I co, jeśli po latach TO czytasz w jakiejś książce, oglądasz w jakimś sajens fikszyn filmie, tworzysz jakieś dzieło, rysunek, rzeźbę czy coś tam i nagle zonk! uderza Cię znienacka, brzmi znajomo, ćwierka w głowie, świta cośtam:

“Hej, ale ja już to wiem od dawna…”

Tak, wiesz o tym od dawna. Wiesz o tym od zawsze, odkąd się pojawiłeś GDZIEŚ TAM jako energia w Kosmosie, jako esencja, jako chmura gazowa, jako ciecz, jako bąbelek nieznanej substancji, jako istota planety XXX,

jako ŚWIADOMOŚĆ.

(więc czemu o tym nie wiesz tutaj, na Ziemi? Sory, takie reguły inkarnacji. Podpisywałeś umowę złażąc na Ziemię – zapomnienie jest jednym z jej kluczowych punktów).

Świadomość łatwiej nazwać jest Duszą. Wszyscy ją mamy. Wszystkie Dusze pochodzą z jednego Źródła – Absolutu, Bozi, itakdalej. Przybierają różniaste postacie, nie zawsze fizyczne (pachnie UFO-em i serio nim jest).

Bo nawet statek kosmiczny na XXX galaktyce czy ciecz czy pyłek gazowy MA ŚWIADOMOŚĆ.

Po Kosmosie te wszystkie Dusze się szlajają wte i wewte. Uczą się, doświadczają, wzrastają. Przez wieczność aż do nieskończenia wszystkich światów. Dusze dzielą się na ileśtam wersji siebie, komunikują się między sobą energetycznie, kwantowo można by fachowo ująć.

 

I w tych swoich zilionowych wersjach przeżywają niezliczone scenariusze swojego KAŻDEGO wcielenia WSZĘDZIE I KIEDYKOLWIEK.

 

Mamy już Duszę. Teraz Czas.

Czas w Kosmosie nie istnieje. Przynajmniej nie taki jakim go znamy tutaj, w ziemskim trzecim wymiarze. Że niby jest przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Bo ludzki mózg tylko tyle jest w stanie ogarnąć. We wszechświecie czas jest …, no, nie ma go po prostu. Nie ma. “Czas” to słowo wymyślone przez tutejszego człowieka, na określenie upływu starości i przekwitania. Wszystko się dzieje jednocześnie, teraz, wcześniej i później. To, co będzie potem to już się zdarzyło. To, co się zdarzyło dzieje się teraz. A teraz dzieje się i przedtem i nazaś. Prościej tego nie ujmę. Takie rzeczy się czuje, jeśli obserwuje się ludzi i historię Ziemi z przeogromnego dystansu.

Z pojęciem czasu i przestrzeni ściśle są związane tzw. wymiary. Na Ziemi znacie wymiar trzeci, i tak też ziemskie warunki odczuwacie swoimi pięcioma zmysłami. Więcej typowy mózg nie jest w stanie wyszarpać.

Większa mniejszość bytuje w wymiarze czwartym – astrologia, tarot, prace z energiami, channelingi, generalnie cała duchowość z ezoteryką i psychotroniką, i to we wszelkich jego aspektach – zarówno pozytywnych jak i negatywnych.

Matrix jest negatywnym czwartym wymiarem. Jest podłym wymiarem i niestety, przechyla ciężko szalę na swoją stronę. Światowe rządy o tym wiedzą, i wiedzą, że Wy o tym nie wiecie.

Piąty wymiar – Ziemia dopiero w niego wchodzi, powolusiu, powolusiu, ale wchodzi. Pomaga w tym mniejsza mniejszość – Dusze/Świadomości stamtąd (kosmiczni wędrowcy, wysłannicy z innych galaktyk, obcy, dzieci z gwiazd, czyli te wszystkie nerdy, dziwaki, friki, wyizolowani aspołecznicy), uczą Ziemian boskiej Miłości i przypominają kim są, szturchają, budzą. Jednocześnie ucząc się sami, chociaż zdarza się to coraz rzadziej.

Mamy Duszę, mamy “czas” i mamy “wymiar”.

A zatem świat równoległy.

Jest tych światów nieskończenie wiele. Liczba wprost niewyobrażalna. Niewyobrażalna nieskończoność wersji tego samego, jednego scenariusza:

“Wyjdziesz za mnie?”

W tych wszystkich światach zawiera się ogrom Waszych “co by było gdyby?”. I to nie są mrzonki, fantazje, urojenia, ale FAKTY.

 

Bo te Wasze mrzonki, fantazje i urojenia DZIEJĄ SIĘ NAPRAWDĘ.

 

Tylko gdzie indziej. Wasz mózg kreuje równoległe rzeczywistości, werbalizuje “myśli”, energokształty Waszej Duszy/Świadomości.

Ta sama sytuacja ma multum gdybań, w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości TAM.

Dusze mają zdolności do przeskakiwania między wszelkimi wymiarami, nie obchodzą ich ani czas ani miejsce ani płaszczyznoprzestrzeń. Mogą być wszędzie w każdej chwili. Czasem się to ‚uwidacznia’ w naszych wizjach, snach lub ‚deja vu’.

 

Czy teraz do Was dociera jak bardzo MALI jesteśmy na tej Ziemi?

Czy teraz do Was dociera, jak gwarno i hałaśliwie jest wokół nas?

Że nie jesteśmy sami? Bo dosłownie wszystko, wszyściusieńko, co nas otacza – pył wulkaniczny, kamień, owoc, krowa, słońce – ma swoją Świadomość/Duszę i toto ŻYJE? I kiedyś może będzie naszą mamusią? Albo kuzynem? Tu, na Ziemi, rzecz jasna. Bo Gaja też ma swoją Duszę i uczy się razem z nami jak przetrwać w Kosmosie.

Im bardziej otwarte umysły macie, tym szersza intuicja się rozpościera i serce rośnie, aż się chce wszystkich przytulić, wszystkim wybaczyć, wszystkim pokazać, że można być szczęśliwym, mimo wszystko, że życie na Ziemi tylko chwileńkę trwa.

Bo wrócimy, niekoniecznie tutaj, do Gai, ale na pewno się znowu spotkamy.

A kiedy nagle, ni z doopy ni z krzaka, tak bez sensu, się roześmiejecie, tak sami do siebie – gratuluję !!

Witajcie w moim świecie 🙂

<3