Jak mieć dużo pieniędzy i robić to co się kocha? wersja Anetki – cz.2

W poprzedniej notce pisałam o zarabianiu hajsu przez robienie tego co się kocha (tu). Była to wersja nudna, oklepana, czyli taka którą przeczytasz w każdym bestselerowskim poradniku od gościa śpiącego na zilionach zielonych. Dziś przedstawię wersję moją, oryginalną, Anetkową. I będzie to wersja totalnie nielogiczna, dziwna, bo niedostosowana do wszelkich norm społecznych.

Pod ostatnią notką rozgorzała dyskusja. Dyskusja typowa i przewidywalna. Zarzucali mi niewiedzę, brak doświadczenia oraz posiadanie “bogatego sponsora.” W internetach przecież to normalne, że inni wiedzą i znają Ciebie lepiej Ty sama.

Napiszę jak ja widzę kwestię pieniądza na Ziemi. W bardzo telegraficznym skrócie.

Na początek, przypominam, nie jest to ‚normalny’ blog. Nie jestem ‚normalna’. Nie pochodzę z Ziemi (z ziemskiej linii ewolucyjnej). Jestem starą duszą, przeżyłam i doświadczyłam już swoje. Również i na innych galaktykach, w innych czasoprzestrzeniach, w innych wymiarach. Przybyłam tu już z gotową wiedzą o zasadach, mechanizmach i regułach panujących we Wszechświecie. Życie na Ziemi odbieram w sposób energetyczny, z kosmicznym dystansem. Tak samo odbieram też ludzi.

Ziemia jest pewnego rodzaju fermą hodowlaną, polem doświadczalnym, stworzonym przez inne galaktyczne cywilizacje. I jak każda ‚rzecz’ w Kosmosie również i Ziemia jest świadomością, energią, ma swoje imiona (Gaja, Urantia, Terra, Tara). Ewolucja człowieka przebiegała zupełnie inaczej niż powszechnie się sądzi. Wszyscy tutaj żyjemy w tzw. systemie, hologramie, matrixie (opisywałam matrix TUTAJ).

Przychodząc na ziemski świat, jako dusza, przybieramy ziemski ‚pojazd’ – ciało. Do ciała wszczepione są określone implanty, które warunkują nasze zachowania, w tym ego. Ego jest pod ścisłym nadzorem stwórców, którzy nas nieustannie genetycznie i kwantowo kreują i modyfikują.

Na Ziemi się rozwijamy, uczymy się, nabywamy doświadczeń, poznajemy zjawiska i rzeczy, których nie spotkamy na innych galaktykach.

Uczymy się walczyć z ego.

Ego jest sztuczne, ego to emocje.

Ego to strach, smutek, żal.

Ego zawsze chce to czego nie ma.

A jak mieć władzę nad ludźmi? Stworzyć coś, czego będą się bali, o co będą walczyli, o co będą codziennie wyrywali włosy.

Więc ktoś se tam (niby podświadomie, ale przez eony lat i również ego się mutowało, dostosowując się do danych czasów), więc se ktoś tam wymyślił pieniądz.

Maj preszys…” rzekłby taki gollum.

Ale zrobił to, niestety, źle. Bo taki był zamysł tych twórców, by ludzie na Ziemi się żarli między sobą. Matrix to kocha.

 

Matrix stwarza iluzję, że pieniądze to ZUO.

 

*Matrix – rządy, media, korporacje farmaceutyczne, religijne i żywieniowe, wszelkie klany i familie typu Rotschildowie, Bilderbergowie, Windsory, Watykany i inne. Myślicie, że to teorie spiskowe? Jasne. Na tej samej zasadzie, co informacja, że angielska królowa ela już dawno umrzyła.

 

Matrix ubóstwia kiedy pieniądze leją się wodospadami, tylko dlatego, że Ty spłacasz skredyciałe pałace i wakacje na fejsa i coroczne lodówki.

Matrix uwielbia, kiedy zatrzęsiony idziesz po kolejny kredyt do banku lub innego prowidenta, bo nie masz czym wyżywić dzieci.

Matrix adoruje tych, którzy domagają się sprawiedliwości, którzy mają poczucie winy, którzy robią za ofiary losu i systemów politycznych.

Matrix się jara każdym, kto narzeka, gęga, ględzi na brak pieniędzy, na banki, na polityków, na wojny. Jara się każdym, kto się boi.

A kto się boi?

Ziemskie ciało jest wyposażone energetycznie w system czakr i ciał subtelnych. Wszczepione ego, ograniczony układ DNA, wiek i pochodzenie duszy (tudzież jej doświadczenia z innych wymiarów) oraz WYBRANE ŚWIADOMIE miejsce i czas narodzin składają się na całość, z którą szlajamy się przez resztę życia.

I ta całość również warunkuje nasze podejście do pieniędzy.

I tu, podobnie jak w poprzedniej notce, podzielę ludzi na śpiących i przebudzonych.

Matrix kocha śpiących.

Ale to przebudzeni świadomie potrafią wykorzystać matrix. Bo matrix na nich nie działa. Jest za słaby.

Ludzie mają bardzo różnie zdefiniowane czakry (one mogą być blokowane np przy chrzcie katolickim czy innym obrządku rytualnym). Za materializm odpowiada pierwsza czakra – czakra podstawy. Częściowo za nią idzie też czakra sakralna, odpowiadająca za seksualność.

Widzicie to w tiwizorach i gazetach? Gdzie porno, reklamy hydrauliczne z cyckonoszami, i hołubienie seksu w klipach muzycznych tam kręcą się grube pieniądze?

 

Ludzie z zablokowaną czakrą podstawy mają zablokowany przepływ pieniędzy.

 

I mogą to być również osoby wysoko uduchowione, z rozwiniętymi czakrami trzeciego oka czy korony. Tacy bardzo często żyją w potężnym strachu, ich ego nieustannie walczy z kosmiczną wiedzą o ziemskie racje bytu. I taki strach bardzo ciężko wydupczyć, odszczepić te ego z elementem bojaźni, nawet oczyszczanie czakr też niewiele pomaga. W takim przypadku jest to po prostu ‚taka droga duszy do przeżycia’.

Najbardziej ogarnięte w ziemskim kręceniu pieniędzmi są dusze młode i wczesnodojrzałe. One mają piękną smykałkę do zaistnienia w mediach, do spełniania ambicji rodziców, do dążenia do celów po trupach, do bycia bossem a nie liderem. One nie mają poczucia winy, są bezkarne, mają gdzieś sprawiedliwość, żyją w luksusach, pieniądze są ich celem a nie narzędziem.

I Kosmos im daje dokładnie to co myślą, kreują sami sobie. Widzisz, nie masz poczucia winy, więc nie przyciągniesz kary do siebie. Bo jak? Przyciągasz tylko to co odczuwasz. Nie mają tacy skrupułów, wszystko jest gdzieś hen hen i widzicie, jak się takim żyje.

Ja z takimi nie rezonuję z jednego prostego powodu – dusze młode zwyczajnie nie dogadują się duszami starszymi. Analogicznie – “dajmy się młodym wyszaleć, niech się uczą życia”. Ale fajnie jest obserwować jak sobie radzą, jak walczą o lepszy dzień, lepsze jutro, lepszy kraj, lepszy świat.

Cudnie jest patrzeć jak mimo przeciwności matrixu odnajdują piękną radość w swoim życiu. Mnie to wzrusza, roztkliwia.

Uczcie się, kochani… Idźcie do przodu, walczcie, kochajcie. Jest warto.

W skład duchowego matrixu wchodzi arcypopularna KARMA. Na którą można zwalić wszystkie nieszczęścia świata – brak hajsu na beemkę i szklany gabinet na czterdziestym piętrze, bo patologiczna rodzina i jesteś udupiona finansowo, bo brak znajomości i nie ma kto Ci pracy załatwić, bo nikt Cię nie kocha, bo masz depresję i raka, bo karma zawiniła i trza to odbębnić.

To, że Twój pradziadek był biedny to nie znaczy, że Ty też masz spać pod tekturami. Jesteś inną duszą niż on. Masz inaczej wirujące czakry niż on. Masz inne warunki, inne miejsce i czasy niż on. Nie przenoś jego “karmy” na siebie, bo przyciągasz to, stworzysz sobie duchową klatkę. Z której korzyść będzie miał tylko dyrektor lokalnego banku. I Twój prywatny gastrolog. Bo zaparcia to blokada energii, duszenie w sobie negatywnych emocji, złości, blokada czakr. Poczucie winy ‚ściągnięte’ od pradziadka sprawia, że Kosmos przysyła Ci nieszczęścia garściami.

Jak masz odpowiednie warunki to rusz się, działaj – strzep z ramienia pyłek pseudokarmy pradziadkowej, popytaj wśród znajomych i znajomych znajomych, zapisz się na jakiś kurs, jeden drugi, próbuj, ucz się, doświadczaj, poznawaj. Z czasem przyjdzie i ten cyk! że nagle będziesz wiedział co chcesz robić a zielone będą Ci przyjaźnie i stabilnie nadciągać.

Nie rezonuj z polityką ani medycyną konwencjonalną, nie rezonuj z kwaczącymi ploteczkami na osiedlu. Nawet jeśli nie starczy Ci do pierwszego – nie martw się, weź słoneczka, małża, wyjdź do lasu, na plażę, do cioci Irenki.

 

Nie martw się, nie przyciągaj, nie karm ego, nie karm matrixu. O to przecież chodzi rządom i korporacjom – byście się bali, byście się zamartwiali, byście chorowali. By z tego Waszego strachu mieli hajs na swoje jachty. Bo ich Wasz strach nie obchodzi. 

 

Robienie biznesów to nie tylko założenie własnej firmy pierogów na osiedlu.

Robienie biznesów to też kręcenie własnym domowym budżetem rodzinnym. Energia tutaj się kręci w takim samym stopniu jak u multimilionera.

 

Pieniądz nie faworyzuje nikogo.

Pieniądz nie ucieka od nikogo.

 

Mam wielu znajomych (śpiące, młode i dojrzałe dusze), którzy powielają ten sam schemat – hygge domek na kredycie, słoneczka, cziułała lub jork do zestawu, jakaś beemka, passerati, życie zgodnie z kalendarzowymi tradycjami (połowa rocznego budżetu idzie na bożenarodzenie), oglądają jedynkę i emtiwi z seksi tyłeczkami, jedzą gieemo pszenicę i rafinowany biały cukier.

I co?

Są szczęśliwi. Mają gdzieś to, że są manipulowani przez polityków, przez Windsory, przez matrix. Żyją tak, jak są zaprogramowani. Zarabiają kasy w hutach, w salonach mercedsów, w korporacjach, plotąc na zamówienie koce z szarej wełny czesankowej (bo dom w stylu hygge). Wiecznie im brakuje mamony, znajomości, ciągle chcą więcej, więcej i więcej.

Mam też wielu znajomych, niesłyszących, którzy podróżują po świecie, niemal dzień w dzień. Można by zapytać – skąd hajs mają? Ano, mają – zdalna, ciężka praca, konsekwencja, przedsiębiorczość, pewność siebie, wyjebanizm. Dodam, że dobrze rozwinięte czakry podstawy i sakralne.

Ich umysły i dusze są jeszcze młode, ograniczone, wąskie. Nie rozkażesz im, by nagle z dnia na dzień się przebudzili, ocknęli się, zobaczyli, dokąd świat zmierza. Nie należy ich za to winić.

 

Wszyscy mamy prawo do popełniania błędów w młodości.

 

Osoby przebudzone, z rozwiniętymi czakrami, mają świadomość mechanizmów działających na Ziemi. Wiedzą, że pieniądze są zależne od naszych intencji. Nie pragną własnych awionetek, dworków, audi s6 czy wklęsłych plazm w salonach z kostką brukową. To już przeżyliśmy. Znudziło się. Zapewniają sobie dostatnie życie, zapewniają sobie dobrą pracę, która niekoniecznie im daje spełnienie, ważniejsze, żeby nie szkodziła. Bardzo często wybrana praca jest tylko narzędziem do osiągnięcia określonych celów. Uciekają od odpowiedzialności, od wyścigów. Bo po co? Zostawiają to młodym. Im wystarcza to co mają, co posiadają.

Przypomnijcie sobie, ile razy słyszeliście od dziadków, od rodziców “Oj, dajcie spokój, nie potrzebuję niczego, wszystko mam, po co mi to?” Dziwiło i dziwi Was to, prawda?

Nie chodzi o to, by dopasować się do wymogów matrixa/systemu. Chodzi o to, by zrobić z niego swojego sprzymierzeńca. Świat ma Ci służyć, a nie Ty jemu.

Internety to produkt systemu, by manipulować, rządzić, władać. Ale internety mogą też rozwijać, budzić, popychać do przodu. Nie rób niczego z czym nie rezonujesz. Nie skupiaj uwagi na konkurencji. Myśl o sobie.

 

 

Pracuję w hucie, zarabiam mniej niż średnia krajowa (po co mi więcej?), jeżdżę ukochanym kilkunastoletnim autem, swego czasu podróżowałam dużo (teraz nie mam chwilowo parcia), nie narzekałam i nie narzekam na brak pieniędzy, lubię wydawać w tikejmaksie, kupuję drogie organiczne jedzenie, nie posiadam ‚bogatego sponsora’. Jestem szczęśliwa.

Ale ja jestem ‚dziwna’, jak to stwierdziła kiedyś kumpela z huty. Raz ją zapytałam:

  • „Ile może zarabiać menedżerka naszej firmy?

  • No nie wiem, jakieś 700-800 funtów tygodniowo.

  • Łomatko… Ja nie chciałabym tyle zarabiać…

  • (cisza, osłupienie i w ogóle zonk na kumpeli licach)

  • No co? No co bym zrobiła z taką kasą??

  • (cisza… i po chwili) Kupiłabyś se tę wełnianą kurtałkę w tikejmaksie!

  • Ale ja ją kupię. A co z resztą? Nie chce mi się bawić w wydawanie, starczy mi to, co wydaję teraz.

  • Dziwna jesteś, ale to już wiem od dawna…”

Moje notki tutaj są poparte wieloletnimi obserwacjami w bliższym i dalszym kręgu. Nie czytałam żadnych poradników o zdobywaniu przyjaciół i hajsu.

Jeśli ktoś chce wiedzieć więcej o swoich czakrach – odsyłam do zgłębienia się w temat Human Design. Tylko poszukajcie kogoś dobrego, zaufajcie intuicji przy wyborze doradcy. Generalnie oczyszczajcie czakry, wybaczajcie, pozbądźcie się złości, żalu, nienawiści, krzyków, spacerujcie dużo, czytajcie książki, wyjdźcie do ludzi i nie zawahajcie się ich używać do swoich celów. I jeszcze bądźcie za to wdzięczni. Po to siebie mamy.

 

Edit: Że ludzie lubią się czepiać, zwłaszcza Ci z obsesją perfekcji i brania wszystkiego serio, tudzież moich notek, uprzedzam, że pojęcie „dużo pieniędzy” w moim tytule jest pojęciem bardzo względnym i posiada spectrum od kilkuset złotych miesięcznie aż do kilkuset tysięcy dolarów dziennie (czy tam więcej).

 

 

Reklamy

114 thoughts on “Jak mieć dużo pieniędzy i robić to co się kocha? wersja Anetki – cz.2

  1. Znowu pudło. Mieszasz mnóstwo pojęć.

    Jak myślisz, że jesteś taka genialna i przebudzona, żeby wycwanić ów Matrix, to się grubo mylisz. Ale widocznie musisz się przejechać, aby to zrozumieć. A pisze to ktoś, kto ten hajs ma, i wie, z czym to się je. Mimo to życzę powodzenia.

    Polubienie

  2. Aneta, to nie jest takie proste, jak piszesz. Ja jestem tzw. Starą Duszą i niestety ale coś takiego, jak karma istnieje. Jednak nie jest to coś, co może być negatywne, np. poczucie winy ale może być tak, że taka dusza nie chce już bawić się w zarabianie ale niestety na tym świecie, przynajmniej w obecnych czasach, bez pieniędzy nie ruszysz. I tu zaczynają się schodu dla takiej duszy. Coś o tym wiem, bo mam tak ja (to znaczy, radzę sobie w materii, ale to jest dalekie od tego, jak chciałbym sobie w niej radzić naprawdę bo Stare Dusze też posiadają pragnienia posiadania, ale one nie chcą już wchodzić w to posiadanie za pomocą wyścigu, czyli tego, co Ty nazywasz Matrixem).

    Moim zdaniem na chwilę obecną nie da rady wyzwolić się z Matrixa i mieć jednocześnie wygodne i dostatnie życie. Za dużo zależności. To jest to, o czym pisze user ,,Nikt”, widać, że ma smykałkę do zarabiania i dlatego go tak irytuje to, co Ty piszesz, bo dla niego korzystanie z Matrixa jest dziecinnie proste (tak mi się wydaje po jego wpisach). Problem w tym, że dla mnie i pewnie też dla Ciebie to takie proste już nie jest i dlatego odbieramy to w inny sposób. Np. ja w ogóle nie umiem wpasować się w tzw. normy społeczne. Ubranie oficjalnego ubioru powoduje u mnie tak silne negatywne emocje, że nie noszę takiego, a więc i automatycznie wypadam z wszelkich możliwości pójścia drogą, aby większe pieniądze zarabiać (czyli np. stać się pracownikiem jakiejś dużej firmy itp.). To moja dusza wysyła negatywne impulsy ilekroć próbuję zbliżyć się do tego ,,matrixa”, inna sprawa, że powodów, dla których tak reaguje, może być sporo.

    I nie jest też tak, że im bardziej przebudzona dusza, tym mniej pragnienia posiadania. Ja uważam, że widzę i czuję sporo , i bardzo chciałbym żyć na dobrym poziomie materialnym ale co z tego, skoro dusza mówi ,,nie” wszystkiemu, co na Ziemi jest kojarzone z takim dobrobytem (czyli wpasowaniem się w standardy, Matrixem). Wydaje mi się, że to ani kwestia karmy ani innych rzeczy, tylko że świat jest programowany pod wymagania dusz młodych, względnie dojrzałych a jak ktoś ma Duszę Starą, no to już życie takie miłe nie jest, przynajmniej dla mnie. Może to kwestia umiejętności pogodzenia się z ograniczeniami, albo czegoś innego, nie wiem. Ale takie osoby mogą odczuwać spory dyskomfort, żyjąc tutaj.

    Polubienie

    • Zgadzam się częściowo – karma istnieje. Miałam i mam do czynienia z karmicznymi relacjami. Ale w przeciwieństwie do młodych dusz, my mamy tę ‚przewagę’, że możemy się rozliczyć z karmą jeszcze za naszego życia, i mamy tę świadomość, żeby kolejnych karmicznych zobowiązań nie ‚wytwarzać’. Zresztą – są dusze, które przychodzą na Ziemię bez żadnych łańcuchów karmicznych, z określoną misją.
      Tak, masz rację w wielu rzeczach, po prostu nie pisałam o tym szerzej, bo to temat na wiele, wiele notek.
      Dla mnie korzystanie z matrixa też jest dziecinnie proste. Jak już pisałam – wszystko zależy od wielu, indywidualnych czynników, tudzież wieku & pochodzenia duszy.
      Również co do samego życia & programowania ziemskiego można by rozkminiać i rozkminiać. Nie piszę wszystkiego tutaj co wiem. Ludzie nie są jeszcze gotowi.
      I pobyt starych dusz na Ziemi również jest ściśle indywidualny.

      Polubienie

    • To prawda, różne są cele duszy. Ja np. mam maksymalną niechęć do systemu ziemskiego. Czyli nie umiem uznać jakiegokolwiek autorytetu, podporządkować się zasadom, zrobić coś co jest wymagane aby coś mieć itp. Wydaje mi się, że pochodzę z jakiegoś świata, gdzie wszystkie istoty miały wszystko bez niczego, gdzie panowała idealna harmonia i gdzie nie było podziałów społecznych, nie było różnic w posiadaniu czegokolwiek. Tymczasem na Ziemi jest zupełnie inaczej. Aby coś mieć, trzeba coś dać. Problem w tym, że dla mnie na Ziemi wszystko skoncentrowane jest wokół takich bardzo przyziemnych, wręcz odzwierzęcych potrzeb. A moja dusza za nic nie chce w te niskie obszary wejść. reaguje automatycznie niechęcią, negacją, negatywnymi emocjami. Ona chciałaby żyć w świecie, gdzie życie polega na nieustannej sielance, gdzie wszystko jest skoncentrowane wokół idei wyższych. No i mam problem, bo żyć jakoś trzeba a nie dostrzegam tutaj niczego, co by mnie specjalnie interesowało, co chciałbym robić.

      Co do misji, uważam, że nie warto się w nie bawić. Tego świata zbawić się nie da, za dużo tutaj dusz młodych, które nie chcą słyszeć o rozwoju, o czymś pozamaterialnym. Dla nich liczy się właśnie hajs, a cena nie gra roli – stąd niszczenie środowiska, wojny, rywalizacja, przemoc. Jak u zwierząt.

      Tak więc dla mnie ten Matrix to duża niedogodność bo moja dusza w ogóle nie chce się dopasować pod jego reguły.

      Polubienie

    • Wiem, że są takie cele też. Poznałam wiele takich Starych Dusz, właśnie z podobnymi do Ciebie awersjami do systemu ziemskiego. Ja już z tego wyszłam dawno temu, na obecne wcielenie przyszłam świetnie zaadaptowana do tutejszych warunków. Nie trzeba się bawić w dawanie & branie, ale to i tak zależy od samej duszy i wyższych Jaźni zanim przybędzie na Ziemię. Negatywne reakcje duszy są często mylone z ego. Nie wszyscy maja siłę i chęci, by podnosić wibracje Gai (zbawiać świat). Jedno wiem, nie ma przypadkowych pobytów i wcieleń tutaj, wszyscy są tu po coś, tylko w większości nie wiemy, po co… A często najprostsze co możemy zrobić, to po prostu wydupczyć ego i być tu i teraz. Tak, mi jest łatwo to napisać. Ale walcz, próbuj, działaj. Uda Ci się kiedyś uciec z tego strachu.

      Polubienie

  3. Właśnie, względne.

    Więc dlaczego chcesz pouczać innych, jak to się robi, skoro zarabiasz – tak czuję – dużo mniej niż ,,duże pieniądze” rozumiane jako naprawdę spora gotówka (dajmy na to rzędu kilkunastu lub kilkuset tysięcy $/miesiąc)? Nie uważasz, że mylisz pojęcia ,,zarabiać dużo pieniędzy” z ,,zarabiać pieniądze” na tym, co się kocha? Precyzja jest podstawą w biznesie, bez tego nie zrobisz ani kroku!

    Polubienie

  4. Już pisałem. To byłoby widoczne w ty, co piszesz. Ludzie zarabiający duże pieniądze nie podają tak śmiesznych przykładów, że ktoś gdzieś te pieniądze zarabia. Brak Ci pewności, tego czegoś co bije od ludzi, którzy ten hajs zarabiają, to się czuje.

    Polubienie

  5. Dobrze powiedziane, przystosowanie. Ja właśnie absolutnie nie wydaję się być tu przystosowany.

    I wydaje mi się też, że w tym życiu nie da rady tego zmienić bo jeśli dusza i coś tam jeszcze tak sobie to zaprogramowały, to trudno to będzie odkręcić.

    A Ty masz jakiś pomysł?

    Polubienie

  6. Ale co odpuścić albo wybaczyć? Fal nie ogarniam :).

    Ja chciałbym, aby ktoś wszedł we mnie na przykład jako medium i zobaczył, dlaczego tutaj jestem i jeśli znalazłby blokady, to żeby je zdjął z duszy. Możliwe jest coś takiego?

    Polubienie

  7. A dałoby radę, aby ktoś, np. medium weszło we mnie i dowiedziało się, dlaczego tutaj jestem i zdjęło blokady na dostanie i szczęśliwe życie tutaj?

    Polubienie

  8. Bardzo fajnie napisane, zauważyłem po sobie , że czym więcej zarabiałem, tym szybciej praca mnie nudziła az w końcu z niej odchodziłem, miałem tak kilkukrotnie, nie mam presji na hajs i nigdy nie miałem, nie dlatego ze jestem leniwy ale po prostu czułem ze nie tędy droga 🙂

    Polubienie

  9. Aneta – poczytam.

    L – mi się wydaje, że cos jest tutaj nie tak z równowagą. Podczas, gdy jedni mają ,, za dużo”, inni cierpią skrajny niedostatek. No bo jak inaczej wytłumaczyć miliony, setki milionów ludzi z tzw. trzeciego świata kontra parę milionów ludzi z zachodniego świata, żyjących grubo ponad stan?

    Też nie mam parcia na hajs ale to przedkłada się na niestabilną sytuację materialną. A mnie się marzy, aby w ogóle nie pracować, jeździć po świecie, czytać, dowiadywać się. Tylko kto by mnie utrzymywał …..

    Polubienie

    • Trzeci Świat to dusze dziecięce, pierwsze fazy rozwoju duchowego. Nie myśl o nich, Ty już to przeżyłeś. Myśl o sobie, skup się na swoim tu i teraz. Zachodni świat to dusze młode, wyścig materialny zostaw im. Nie zazdrość, zazdrość to cecha ziemskiego ego. Poczytaj Zelanda i zmień myślenie 🙂

      Polubienie

    • Ja im nie zazdroszczę :). Mnie przeraża materializm Zachodu, stąd ostatnio tak dużo myślenia o tym, jak zrobić tak, aby jednocześnie żyć w dostatku i nie gonić za tym wszystkim, jest to trudne bo dziś zachodni sposób myślenia, życia ogarnia cały glob. Okropne to jest. A co do 3go świata to trochę bym polemizował z tym, czy to tak jest. To, że duża grupa ludzi stamtąd zachowuje się dość ,,prymitywnie”, to nie znaczy, że tak jest w całości. Popatrz, ile tam jest ciągle nieodkrytych miejsc albo różnych miejsc, gdzie ludzie żyją całkowicie inaczej niż reszta świata. Wydaje mi się, że Stare Dusze nie mają swojego miejsca, jest ich mało i są rozproszone po świecie. To nie ich planeta, albo zaryzykuję twierdzenie, że już nie ich (moim zdaniem kiedyś było ich tu o wiele więcej ale coś je stąd wygoniło).

      Polubienie

    • O pochodzeniu starych dusz i nie tylko takich można pisać i gdybać wiele notek. Fakt, jednostki takie są rozsiane na całej Ziemi i jest tak, że nie muszą wiedzieć, że są starymi duszami, że są w jakiś sposób przebudzone czy uduchowione kosmicznie. Ziemia też nie jest moim domem, ale to nie znaczy, że nie czuję się tu dobrze, wręcz przeciwnie – lubię tutaj wracać, tak jak się wraca do jakiegoś fajnego miejsca, w którym nabyłeś wspomnienia. Co do materializmu – po co o tym myślisz, po co gonisz, dlaczego twierdzisz, że jest okropne? Przecież cała sztuka polega na tym, by tomatrix Ci służył, nie Ty jemu. A jak to zrobić – wyczuj, znajdź złoty środek.

      Polubienie

    • Ja mam swoją koncepcję, czego u mnie jest takie parcie na ten idealizm społeczny. Od dziecka zaczytywałem się w legendach indiańskich, uwielbiałem słuchać a potem czytać o tym, jaka zgoda panowała pośród tych społeczności (oczywiście nie zawsze i nie wszędzie, ale potem, jako zapalony czytelnik historii wszelakiej znalazłem potwierdzenie tego w podaniach i badaniach antropologicznych). Tam było tak, że każdy miał swoją rolę społeczną ale każdy też miał swoją jurtę, wigwam, uchodziło za niemoralne aby ktoś ze społeczeństwa był pozbawiony dachu nad głową, pożywienia. Często to wódz był najbiedniejszym członkiem plemienia bo oddawał wszystko innym, liczyła się szlachetność, mądrość, pokora. Ci ludzie żyli w zgodzie z przyrodą. Potwierdzają to przekazy historyczne, badania. Oczywiście nie wszędzie tak było i to są bardzo stare dzieje ale fakt faktem, że te prastare kultury były raczej pokojowo nastawione. Do dziś jest mi szkoda Indian i tych pierwotnych ludów, tego jak zostali potraktowani przez białego człowieka. Nie znoszę naszej rasy, jest najgorsza ze wszystkich, jakie nosiła Matka Ziemia. Ją też okaleczyliśmy już, mam nadzieję, że w końcu biały człowiek dostanie za swoje.

      i ja właśnie tak się czuję, chciałbym żyć w takiej zgodzie z naturą i innymi, problem w tym, że ludzie dziś nie chcą zgody, pokoju. Wolą wojnę, wyzysk i pieniądz za wszelką cenę.

      i pewnie też nie jestem z Ziemi tylko z jakiejś innej planety, gdzie żyje się właśnie w taki sposób. Coś jak komuniści ale bez wojskowej dyktatury :).

      Polubienie

    • Bardzo możliwe, że są to wspomnienia Twojej duszy. Każdy kto wie, kim jest Gaja i jaką ma energię, historię – potrafi żyć z nią w harmonii. Wspomnienia wspomnieniami, ale żyjesz tu i teraz, i to nie przypadkiem 🙂 Zaakceptuj ten stan, bo co Ci zostaje? Walka i zaprzeczenie nie pomogą. A ludzka rasa nic nie winna, że jest jaka jest, paskudna historia i tyle. Po to jesteśmy, by im pomóc 🙂

      Polubienie

    • Nieświadomość nie zwalnia od niczego. Uważam, że jednak ludzie są w bardzo dużej części winni temu, co się tutaj dzieje. Wolą być obojętni, bo tak łatwiej. I nie jestem pewien, czy chcę im pomagać. Planecie na pewno. A ludzie … czasami, aby uleczyć pacjenta, trzeba wykroić część jego ciała, aby choroba się dalej ie rozwijała. Jak trąd na przykład. A ludzie są właśnie jak trąd, który toczy tę planetę.

      Polubienie

    • Przedszkolakowi wytłumaczysz co i jak na Ziemi, ale to młodzież będzie się buntować i zaprzeczać, dorosły spróbuje zmienić to po swojemu, a emeryt pod gruszą ? 🙂 Ziemia jest młoda, daj jej szansę.

      Polubienie

  10. Zajebiste. Nie przeczytałem wszystkiego, trochę pobieżnie, część ominołem, części nie zrozumiałem. Nie ma to znaczenia. Tekst jest super.

    A więc piszerz byle jak, kręcisz mącisz, piszerz jak leci, o matrixie o planetach, galaktykach, z imienia i nazwiska, samoświadoma swojej inności i wariactwa, masz co chcesz, gdzie pisać, co zjeść, być sobą, spędzać swój czas sobą i dla siebie. Czy można być bardziej bogatym.

    A więc cześć! chciałem się przywitać, powiedzieć I super że jesteś i robisz to co robisz. I chociaż totalnie nie rozumiem tego co piszerz (nie czytam regularnie, z rzadka zreknę i dzisiaj jakoś tak), i czuje że te całe matrixy, stare dusze, to nie moje struktury poznawcze, bo mam własną perspektywę na wszechświat, to super napotkać, taką samą w inności osobę która jest.

    Polubienie

  11. O, i tutaj się różnimy. Ja nie zamierzam posługiwać się narzędziem, które służy do manipulowania. Matrix jest dla mnie nie do zaakceptowania. Tu nie ma żadnej możliwości kompromisu. Albo jest się oddanym sprawie, wierzy się w coś albo idzie się na wygodnictwo, tak jak ci, którzy biorąc skorumpowane pieniądze wierzą, że nic się nie stanie. A stanie się, bo jak jest popyt, jest i podaż. Dla wojny, przemocy i manipulacji nie ma żadnego wytłumaczenia. Nie tędy droga.

    Polubienie

  12. Tylko, że 99,9 procent ludzi ma to gdzieś. Myślą, że jak coś za siebie wyrzucą, ktoś to posprząta. Błąd. Smieci zawsze będą śmierdzieć, a im więcej po sobie nie sprzątamy, tym gorzej mamy wszyscy razem. Ziemia to nasz dom, powinniśmy dbać o niego wspólnie.

    Polubienie

    • Rozumiem. Ja chyba jednak wyzbyłem się tej chęci albo … sama rozumiesz, wybór między planetą a rasą ludzką. jak się zniszczy planetę to koniec. Ale rasę ludzką można odbudować, ponownie ukształtować. Już tak było kilka razy i wydaje mi się, że wszystko zmierza do tego, że niedługo stanie się tak ponownie. Bogowie bacznie się nam przyglądają. I mają nas serdecznie dość. Ja też mam dość ludzi.

      Polubienie

  13. Nie Ziemia tylko Ci, którzy wtedy nią kierowali. Planeta sama w sobie nie ma nic do gadania, to skała. To kreatorzy rodzaju ludzkiego zgodzili się na taki stan rzeczy.

    Polubienie

    • I tu się nie zgodzę. Bo co niby kochasz jak nie Ziemię z jej naturą? Skąd ona ma tę energię, o którą tak walczysz? Gaja to świadomość. Świadomością jest nawet komórka, która tworzyła lawę wulkaniczną eony lat temu przy powstawaniu Ziemi.

      Polubienie

    • Gaja ma spokojną naturę. Ale ona została zdominowana przez energię gadów. Bez pomocy nie wydostanie się z tego. A dziś 99,9 procent ludzi ma już mentalność gada. Jest za mało dusz o wyższej świadomości aby to przepchnąć. Przykro mi.

      Polubienie

    • Mi nie. Spotykam coraz więcej ludzi, którzy zmieniają swoje wibracje na wyższe. Damy radę ! Pomóż, a nie pesymizuj mi tu. Nie na darmo tu jesteś, żeby się jeszcze Twoja wiedza marnowała.

      Polubienie

  14. Bunt można uciszyć. Jeśli nie pomagają apele i tłumaczenia, należy przedsięwziąć stanowcze kroki. Przez tysiące lat zdawało to egzamin choć z perspektywy kogoś może to wyglądać na okrucieństwo. Ale o wiele bardziej okrutne jest pozwalanie ludziom na robienie tego, co robią dziś.

    Polubienie

    • Dlatego na przekór takim ludziom i postawom jak Ty – pojawiły się na Ziemi też dusze pozytywne, optymistyczne, kosmiczni wędrowcy, ‚misjonarze’, dzieci indygo & kryształowe (gwiezdne), itd. Im wystarczają bycie i praca energetyczna 🙂 Pamiętaj, że jest wiele wariantów rzeczywistości i alternatywnych wymiarów, samozagłada Ziemi jest jednym z nich (miałam te wizje wielokrotnie), ale niekoniecznie musi się ziścić NAPRAWDĘ. To nasz wybór.

      Polubienie

  15. Nie dogadamy się. Ja nie wierzę już w żadne misje a właściwie nigdy nie wierzyłem. Chciałem żyć spokojnie i po swojemu ale nie dano mi szansy na to. Skoro tak, mam wszystkich w dupie. Martwcie się o siebie, ode mnie pomocy już nie dostaniecie. Ludzie przestali się dla mnie w ogóle liczyć. W przeciwieństwie do Ziemi, do natury. Ja należy ratować. Za wszelką cenę.

    Polubienie

  16. To dajcie mi spokój i środki do dostatniego życia, wynieście się gdzieś gdzie będziecie mogli dalej prowadzić swoje niecne gierki i zostawcie Ziemię w spokoju. Bo ja nie zamierzam się dostosować do Was, do waszego świata i wymogów. I nie będę tez patrzył jak odbierane mi są wolność, swoboda i wszystko inne.

    Polubienie

  17. Waszą również. A co, nie podoba się, co mowie i co robię? Ale Wy wymagacie ode mnie, abym ja akceptował Wasze wybory i działania. Na tym to polega. Być może wybrała takie wcielenie, aby zaczekać na dogodny moment i rozwiązać kwestię tego, o czym tu mówimy raz na zawsze.

    Polubienie

  18. I tu dochodzimy do sedna problemu. naciskając taki guzik eliminujemy nie tylko siebie ale i wszystko, co tutaj żyje. Dlatego brzydzę się człowiekiem, nienawidzę go z całego serca, białego przede wszystkim. Może to nie przypadek, ze islamizacja postępuje tak szybko. Może to jest bicz boży na uczynki rasy, która w ciągu 2 tysięcy lat zniszczyła ten świat.

    Polubienie

  19. Jak bym miał silne ego to bym dążył do czegoś, tymczasem ja nie dążę już do niczego bo nie widzę żadnego sensu w robieniu czegokolwiek, szczególnie dla ludzi.

    Polubienie

    • Komu się chce pracować 😀 😀 😀 jeszcze, żeby hajs fruwał z obłoczków haaa.. a tak serio, to weź wyjdź gdzieś, przebiegnij się 10km, raz, drugi raz, w ogóle zrób coś, co uciszy Twoje ego. Mnie pomaga gotowanie, bieganie, spacer z naturą. A jeśli tak bardzo lubujesz się być pod jego władaniem – nie pomogę. Inicjatywa musi wyjść od Ciebie. Dopóki ego Tobą rządzi, dopóty nigdzie się nie ruszysz.

      Polubienie

  20. Nie rozumiem. Co ma wspólnego ego z niechęcią do dostosowania się. Ja czuję, że nie pasuję tutaj. Praca to jest nowa forma niewolnictwa: masz spędzić tyle a tyle czasu w jakimś miejscu i robić to co ktoś chce i potem zostaje ci zapłacone tyle i tyle. A jak chcesz więcej i inaczej to albo masz ku temu zdolności akceptowalne przez innych albo nie możesz nic zrobić chyba że nielegalnie.

    Podoba ci się takie coś?

    A mnie nie interesuje na tyle żaden zawód aby coś robić. Robienie czegoś co mnie nie pochłania powoduje tak skrajnie negatywne emocje, że miewam myśli samobójcze z tego powodu. I koło się zamyka.

    Polubienie

    • Ogromnie dużo ma, niemal wszystko. Bo to ego (ego jest ziemskie) odpowiada za Twoje pytania, wątpliwości, złość, nienawiść, niedopasowanie tutaj, żal i całą resztę. Tak Cię zaprogramowało, że nie widzisz nic innego poza strachem i wkurwem na ludzi, celowo Ciebie trzyma w niskich wibracjach. Stań z boku, wyjdź z siebie, z głowy, pobiegaj, zrób cokolwiek co uciszy Twoje ego. Spróbuj chociaż. Nie mówię tu o pracy, ale zwykłej codzienności. Praca i hajs przyjdą w swoim czasie, najpierw musisz się odprogramować z ego, bo ono Tobą zajebiście rządzi.

      Polubienie

  21. Ja nie potrafię zrozumieć tego, o czym ty piszesz. Jak mam wyjść z głowy, o co ci chodzi? Napisz to jakoś po ludzki bo ja nie rozumiem twoich opisów.

    Polubienie

  22. To właśnie ta codzienność mnie przytłacza, schemat, powtarzalność. Chciałbym od niej uciec ale nie potrafię sprostać wyzwaniom, które idą za zmianami. Nie potrafię się przystosować do otoczenia, bo odczuwam wtedy bardzo negatywne emocje i odczucia, które uniemożliwiają funkcjonowanie. I koło się zamyka. Nie potrafię nad tym zapanować, chyba że są osoby, które by cos takiego potrafiły zrobić.

    Polubienie

    • Nie ma takich osób. Ty sam musisz tego dokonać. Jesteś pod władaniem ego, który tuszuje i tłumi Ci radość życia oraz kosmiczną duchowość. Wyjść z głowy – robienie czegokolwiek co pozwoli Ci się zatracić, wpaść w letarg, zapomnienie, sprawi, że odczujesz, że przestajesz istnieć (taki leciutki efekt ayahuasco lub innych halucynogenów), i im częściej będziesz ‚wpadał’ w ten stan zatracenia tym mniejszą władzę nad Twoim życiem będzie miało ego.

      Polubienie

  23. To ja tak miałem przez lata, jak się zajmowałem czymś, co lubiłem. Ale kiedy próbowałem uczynić z tego sposób na zarabianie pieniędzy, przestawało mi to sprawiać radość, bo zamiast zatracania się była tylko walka o pozycję, o to kto wie lub ma więcej itp. I przestawało mnie to interesować. Dlatego znalazłem się dziś w miejscu, gdzie wszystko mnie już tylko frustruje. Stąd mam ochotę całkowitej izolacji od świata ludzi.

    Polubienie

    • To rób tak dalej, wróć do tego. Ale bardziej świadomie, bo już wspólnie z ego. Poczytaj Zelanda, Davida Hawkinsa, obserwuj siebie, swoje emocje, swój smutek, złość, itd. Ale nie identyfikuj się z nimi, nie przyjmuj ich do siebie, zaakceptuj je, porozmawiaj z nimi. Olej ludzi, zostaw ich w spokoju, skup się na sobie. Potraktuj ego jako nieproszonego gościa, nie walcz z nim, ale go oswajaj.

      Polubienie

  24. Dlatego już nie widzę dla siebie gdziekolwiek miejsca, bo widzę, jacy są ludzie. Oni odbierają mi radość życia, ich postępowanie męczy mnie niesamowicie. A żyć z czegoś muszę. Tylko że robienie czegoś, czego się nie lubi szybko nudzi, powoduje wypalenie. Błędne koło.

    Polubienie

  25. Aneta, ja muszę z czegoś żyć a w Polsce, w miejscu, w którym mieszkam, rynek pracy jest bardzo kiepski. Spędziłem 3 lata na emigracji w UK i nie chcę wracać. Nie moja kultura, czułem się tam obco i nie pracowałem w fajnych zawodach, tylko tam, gdzie było to możliwe. A że nie mam zdolności, które są teraz na topie, to w PL też zostają mi zajęcia tego typu.

    ja z tego chce się wyzwolić, tylko nie wiem jak, skoro nie chcę wyjechać.

    Polubienie

    • Rozmawialiśmy już wiele razy o tym, ale Twoje ego wciąż sprawia, że nieświadomie odmawiasz przyjęcia pomocy poprzez wałkowanie wciąż tego samego tematu i położenia w miejscu. Nie mam zamiaru wracać do tej kwestii. Albo coś zdziałasz i zaczniesz pracować ze sobą i szukać info po internetach, albo stoisz dalej i ziejesz nienawiścią do ludzi.

      Polubienie

    • Nie napisałam tego. Nie widzisz tego jak Twoje ego Cię zaślepia? I bardzo opacznie rozumujesz to co piszę do Ciebie? I jak Twoje ego się tak łatwo obraża? Przebudzenie przychodzi w każdej chwili, życzę Ci, by ta chwila szybko nastąpiła ❤

      Polubienie

  26. Czytam Waszą rozmowę i dochodzę do wniosku, że kompletnie nie rozumiecie się. Ale wina leży raczej po Twojej stronie, bo brak Ci umiejętności wejścia w położenie. Ja doskonale rozumiem osobę, której ciężko się jest odnaleźć na rynku pracy, nie tylko w Polsce, ale w ogóle. Technologizacja oraz centralizacja przemysłu wszelakiego pozbawia dzień po dniu tysiące osób dotychczasowych sposobów zarobkowania. Ludzie zmuszani są do emigracji do innych krajów, aby mogli znaleźć zatrudnienie. Najczęściej muszą się przekwalifikować i najczęściej wykonują tam pracę niezgodną z ich wykształceniem i aspiracjami. Mam kilku znajomych pracujących w Niemczech oraz Wielkiej Brytanii, więc wiem. Moi rodzice mają firmę zajmującą się wyrobem przedmiotów z drewna, zakład stolarski i z roku na rok jest gorzej. Firmy typu Ikea zalewają rynek tanim badziewiem, które po kilku latach trzeba wymieniać na nowe ale posiada umiejętność globalnej reklamy swoich produktów, więc duża liczba osób szukając takich wyrobów kupuje Ikee, a nie wyroby tworzone przez małe firmy, które są o wiele solidniejsze i bardziej kunsztowne. Twojemu rozmówcy właśnie o to chodzi, że on chciałby robić coś, co jemu sprawia przyjemność (czyli w czym ma talent) i na czym można zarabiać, a to jest dziś bardzo trudne, jeśli nie chce się iść w totalną komercję czyli produkować tandety którą kupią ludzie.

    Nie wiem, kim jesteś z zawodu i co robisz w życiu, ale wydaje mi się, że Twoje rady to takie typowe ,,zacznij wierzyć i się stanie” podczas gdy tak nie jest w większości przypadków. Podajesz w swoich opisach jakieś odległe fascynacje kimś, kto zarabia grube miliony, ale na pytania życiowe, podstawowe nie udzielasz odpowiedzi. Dlaczego? Nie chcesz się dzielić wiedzą. A może po prostu należysz do ludzi, którzy dużo mówią, a mało robią? Tak mi się właśnie kojarzysz, jako osoba, która robi to, co akurat jest do zrobienia, nie mająca swoich korzeni, przenosząca się z miejsca na miejsce, bez większych ambicji czy jakiś szczególnych pasji. Takich osób jest dziś ogromna większość, bo postępująca globalizacja wymusza na nas takie zachowanie i wszystkich tych, którzy się temu opierają wypiera poza margines.

    Kapitalizm to naprawdę przejebany system, bo ten, kto owego kapitału nie posiada ma bardzo długą drogę do tego, aby go posiąść, szczególnie w takim kraju, jak Polska, gdzie dziewięćdziesiąt kilka procent kapitału narodowego przeszło w prywatne, czyli obce ręce i gdzie nikomu nie zależy, aby polskiemu społeczeństwu żyło się dobrze i spokojnie. Plus to, że nie każdy ma smykałkę do robienia interesów i chęci, aby pracować po 12 godzin dziennie i ten kapitał wyrobić. Moim zdaniem nigdy ciężko nie pracowałaś, nie musiałaś, a teraz mądrzysz się i udajesz silniejszą, podczas gdyby zaszła sytuacja, w której musiałabyś pójść do pierwszej lepszej pracy, w dodatku słabo płatnej i nie związanej z Twoimi zainteresowaniami, to byś przyliczyła padakę i zakryła się nogami. Łatwo jest radzić, jak się samemu nie zarobiło na coś. Takie ma wrażenie.

    Przyjedź do Polski, znajdź pracę i potem dawaj rady. A jak nie, to nie mąć w głowie ludziom, skoro żyjesz sobie wygodnie i bez większych ambicji życiowych.

    Polubienie

    • Twój komentarz trafił do spamu, teraz go zauważyłam. Jasne, nie pracowałam w Polsce, nie pracowałam fizycznie, po 12 godzin, na nockach, nie brałam kredytu, jasne, przecież ciężko wejść Ci w moje położenie 🙂 Mój blog nie jest dla Ciebie, który klasycznie analizuje tylko dla tych, którzy działają na poziomie energetycznym i chcą coś zmieniać w sobie. Muszę to uściślić pewnego dnia na głównej stronie.

      Polubienie

  27. Ja się nie obraziłem tylko nie widzę możliwości porozumienia się, bo reprezentujemy dwa totalnie różne światy. Mój świat to świat przywiązania się do tego, co odziedziczyłem po rodzicach, co mam przez wychowanie, tradycję. Ty chyba jesteś osobą bardzo osadzoną w tu i teraz, dobrze czujesz się w dzisiejszym świecie, radzisz sobie ze współczesnymi wymaganiami rynku pracy, z trendami. Ja nie, i tu jest ta różnica. Tylko dlaczego ja mam być stratny bo nie chcę iść ,,do przodu”? Czy każdy musi iść w tym kierunku? A nie chcę zasuwać jako portier czy pracować na zmywaku tyle tylko że nie posiadam ani zainteresowań ani umiejętności pozwalających mi na wykonywanie czegoś, co dawałoby mi w miarę konkretne zarobki pozwalające np. na swój własny dom i kilka innych rzeczy. Nie chce emigrować i szukać pracy za granicą ani przenosić się do wielkiego miasta, to nie moje klimaty są.

    A co do Internetu tu też kuleję bo ja wychowałem się w epoce przed-internetowej i nie uważam Internetu za miejsce, w którym szuka się pracy czy informacji typu jak sobie radzić, nie tak przynajmniej jak ja to widzę. Nie jest to moje narzędzie. i nie chce się dostosować, to nie mój świat.

    Polubienie

    • Przez ‚pójście do przodu’ nie mam na myśli iście do przodu w kwestii finansowej, zawodowej, itd, ale tylko i wyłącznie w kwestii duchowej, samorozwoju, wzrastania, dążeniu do przebudzenia. Ale, masz rację, nie wszyscy mają parcie na takie cele, by wzrastać duchowo. Ale z kolei tacy nie szukają informacji i pomocy na internetach, nie udzielają się na forach i nie komentują. Oboje wiemy, że to nie jest Twój pierwszy raz i zadam zasadnicze pytanie – co robisz na moim blogu? I Twoja odpowiedź, jak zwykle, będzie ta sama, zaprzeczająca. Nie wiesz co robisz. Dlaczego nie zaakceptujesz swojego stanu? „Aha, jestem taki i owaki, no i co z tego?”

      Polubienie

  28. Jaki nie pierwszy raz? Lasko, sama się gubisz.

    I masz rację, nie moim celem jest medytacja i inne tego typu. Ja chcę mieć łatwe i przyjemne życie. I tyle. Bez wysilania się aby to mieć.

    Polubienie

  29. Ego jest potrzebne. To dlatego dziś mamy na świecie bezpłciowość, brak oczekiwań co do innych, do respektowania praw, autonomii. Mamy beztalencia, zalewający wszystko kicz i polityków-populistów wmawiających nam, jak mamy żyć w imię społecznej poprawności. Lewacka propaganda płynąca z Zachodu powoli zalewa cały świat a rosnące w tej atmosferze pokolenia nie są nawet świadome tego, jak są manipulowane. Rodzisz się, masz podstawione pod nos to, co chcą, abyś miał i 99 procent nie pyta, co dalej. Tak ma być. Niestety, spora część osób zajmujących się duchowością również to łyknęła, stad takie kwiatki jak wyzbycie się oczekiwań czy pozbawienie się ego czyli siły potrzebnej do działania w tym świecie. Człowiek staje się robotem, któremu wciska się gotowe produkty, mówiąc mu, że to dla jego dobra ale jak zaczynasz pytać i przeciwstawiać się, mówią Ci, że to twoje ego. I bardzo dobrze, że nasze ego tak reaguje. Jedność to mrzonka w tym świecie, wystarczy popatrzeć na większość ludzi i na nich bezmyślność. Tylko ktoś pozbawiony zdrowego rozsądku dopuszcza, aby dać się kierować przez taki tłum zmanipulowanych.

    Moja rada dla wszystkich: zacznijcie samodzielnie myśleć, inaczej ktoś pomyśli za was.

    Polubienie

  30. Jestem osobą bardzo konkretną i przyziemną, (nie rozumiem tych wszystkich czakr/piorunów kulistych/astrali, a jedyne co mi się udało osiągnąć to wzory hipnagogiczne pod powiekami i nieco doświadczeń poza ciałem) więc chętnie podzielę się swoim dokładnie rozpisanym przepisem na „bogactwo”.
    W 2010 roku umiałam przeżyć za 453 złote miesięcznie (czyli 300 złotych stypendium plus zasiłek pielęgnacyjny, niezmienny od lat). 207 złotych kosztowało miejsce w akademiku, a reszta starczała na jedzenie i buty. I nawet umiałam z tego odłożyć.
    Po takim dokonaniu, nawet przy zarabianiu minimalnej krajowej już zawsze będzie się bogatym – trochę jak w kawale o mądrym rabinie i kozie.
    A to wcale nie znaczy, że jestem gospodarna.
    Jestem zbyt leniwa, żeby wydawać pieniądze.
    Czy to źle o mnie świadczy?

    Polubienie

    • Ależ skąd. Czytając tu różne wypowiedzi, już niemal zwątpiłam w ludzki rozsądek. Twoje słowa jednak potwierdzają, że nie każdy musi : mieć pieniądze, bawić się w matrixy i inne karmy. Każdy ma prawo postrzegać świat na własny sposób i zgodnie z własnym odczuciem i doświadczeniem. Mało tego. Ma też prawo pisać, co mu przyjdzie do głowy, bo takie mamy czasy. I ma także prawo podejmować decyzję, czy czytać to, co ktoś napisze czy nie. Niby takie proste, a jednak… Powyższy tekst i dyskusja pod nim nikogo do niczego nie przekonały. Tak ja to widzę.

      Polubienie

    • Jesteś normalna. Nie uciekasz w system, nie gonisz za nim (chyba). Ale autorka tego bloga tego nie rozumie. Podobnie, jak większość ludzi uparcie twierdzi, że zaniechanie walki jest wyjściem. A system właśnie na to liczy. Że pozbawi nas jakiejkolwiek chęci na bunt, na przeciwstawienie się jemu.

      Polubienie

    • Albo się boisz albo kochasz. Strach nie pozwala Ci robić to co kochasz a co dopiero zarabiać na tym. System jest tak sprytnie rozegrany, by nie pozwalać ludziom na „samowolkę”, pozostawiając im pozornie jedyny wybór – pracę do śmierci na jego warunkach – fabryki, przemysł, banki, korporacje, itd.

      Polubienie

  31. Nie boję się, po prostu to co kocham jest ,,poza systemem” a więc nie można uprawiać ,,samowolki” jak to sprytnie ujęłaś. Więc nadal nie kumam, jak to jest bo według mnie właśnie poprzez system nie można robić wielu rzeczy w taki sposób, w jaki to kochamy. Tak to widzę. (Bo np. to co ja kocham według dzisiejszego systemu jest nielegalne albo nie ma na to szerszego kręgu nabywców).

    Polubienie

  32. Nadal nie rozumiem. Jeśli np. jakaś korporacja robi tak, aby być monopolistą na rynku i przez zalew tanich produktów pozbawia innych możliwości zarabiania i wytwarzania czegoś, to o jakiej współpracy mowa. Brzmi dla mnie niedorzecznie. Rozwiń prosżę swoją myśl.

    Polubienie

    • Poczytaj Zelanda i jego wahadła. Skupiając się na konkurencji sprawiasz tym samym, że jego siła rośnie, wysyłasz swoje myśli i energię na jego stronę. Skup się na sobie, reszta nie istnieje, ma spływać po Tobie.

      Polubienie

  33. Anetko, racja, z jednym wyjątkiem. Nie przebijesz głową muru czyli nie wygrasz z korporacją i reklamą, która powoduje, że ileś tam procent ludzi zamiast od ciebie kupi coś od tej korporacji. Media niszczą nam nasz świat a manipulacja jeszcze nigdy nie była stosowana na tak masową skalę, jak dzisiaj.

    Dlatego wciąż uważam, że nie nie jest w wielu wypadkach możliwe zarabianie na tym, co się kocha.

    Polubienie

    • Nie wygram, nie walczę, ale jestem świadoma tego. Nie rezonuję z tym, bo mnie to nie dotyczy, nawet jeśli jest ta sama branża. Nie jest możliwe, bo ludzie się boją, śpią. Nie myśl o nich, myśl o sobie.

      Polubienie

  34. No właśnie. Nie wygrasz. Plus to, że większość ludzi śpi, boi się powiedzieć ,,nie”. Tym samym takie jednostki, które chcą stawić opór, są na starcie skazane na niepowodzenie (no, może nie wszystkie ale większość). Ale to oznacza rezygnację z tego, co się kocha skoro to jest kontrolowane przez innych, którym nie zależy na tym, abyśmy np. mieli z tego jakiekolwiek profity. I koło się zamyka. Tym samym ciągle obstaje przy twierdzeniu, że jest bardzo trudno zarabiać na tym, co się kocha. Przykład: chcesz być rzemieślnikiem. Masz talent. Ale są ogromne fabryki, gdzie takie przedmioty są produkowane w ogromnej ilości. Firma ma ogromne pieniądze na reklamę. Więc ludzie kupią od nich, nie ode mnie. Tak to wygląda. Brak norm etycznych i prawnych tworzy wolna amerykankę, w której zawsze wygra ten, kto jest bardziej chamski, prymitywny i bezduszny.

    Polubienie

  35. OK Czy ta książka jest pisana przystępnym językiem szarego zjadacza chleba czy używa słów typu energie, światy, itp. Bo jeśli tak, to nie chce mi się marnować czasu, nie kumam ezoteryki i nie jest to temat dla mnie.

    Polubienie

  36. Systemu nie da się ominąć chyba że chce się działać poza prawem. Tak to jest ustalone i 99 procent ludzi święcie w to wierzy. Fakt, dzięki temu mamy stabilność i bezpieczeństwo ale cierpią na tym Ci, którzy nie chcą się podporządkować pod społeczne zasady. I tu jest sedno problemu, a wygląda na to, że świat dąży do maksymalizacji porządku za cenę wyzbycia się przejawów buntu i odstępstwa od ogólnie ustalonych zasad. Dlatego jedynym wyjściem jest zejście na drogę przestępstwa, idea jest ważniejsza od ogółu.

    Polubienie

  37. Niestety ale żadne działanie nic nie pomoże. Ludzie nie chcą się obudzić, może dlatego, że są upośledzeni duchowo lub genetycznie? Nie wiem, ale wiem za to, że jeśli zaczniesz się przeciwstawiać, system zrobi wszystko, aby Cię usunąć. Przestaniesz płacić podatki to dobierze Ci się skarbówka. Nie założysz firmowego ubrania to dostaniesz wypowiedzenie z pracy. I tak ze wszystkim. A duchowość zaczyna się właśnie od odejścia od systemu, zanegowania jego wszystkich atrybutów i całkowitego odejścia od niego. Na przestrzeni tysiącleci pojawiali się ludzie i ruchy społeczne, które pokazywały, jak się to robi. Ale ludzie nie chcą ich tolerować, są solą w oku rządzących bo takie osoby łamią ustalone zasady, powodują chaos i anarchię w ściśle zaprojektowanym systemie. Stąd powstają takie ,,kwiatki” jak książka Zelanda, która w subtelny sposób pokazuje (za pomocą jakiś wymyślonych praw, nazywanych wahadłami), że nie da się przeciwstawić czemuś, co jest większe od człowieka. A już w Biblii, tysiące lat przed naszą cywilizacją ludzie twierdzili, że nie ma nic potężniejszego we Wszechświecie niż nasza wolna wola, wola Boga. Ale ludzie wolą czytać bzdety, albo iść na upokarzający kompromis, spełniać rozkazy byleby przeżyć. A wystarczy powiedzieć ,,nie”. Tylko to wymaga odwagi i świadomości. Oraz tego, że trzeba liczyć się z tym, że system będzie chciał Ci w takim momencie zabrać wszystko, co Ci dał: pieniądze, wpływy, kontakty, wszystkie te materialne otępiacze, bez których człowiek zdaje się już nie jest w stanie się obejść. Ty jesteś właśnie taką osoba: niby coś tam piszesz na temat wolności, ale tak naprawdę wolna nie jesteś. Robisz dokładnie to, co system chce, abyś robiła. Uważasz, że wolność wewnętrzna jest wyjściem. Niestety, ale to nie jest prawda. Uciekając do wewnątrz robisz dokładnie to, co chce system: pozbawić wszelkich oznak buntu i nieposłuszeństwa. I tyle ode mnie. Kupa bredni.

    Polubienie

    • „Ludzie nie chcą się obudzić, może dlatego, że są upośledzeni duchowo lub genetycznie?” – nie, że nie chcą, nie mają takiej możliwości, właśnie przez manipulacje medialne i systemowe.
      „jeśli zaczniesz się przeciwstawiać, system zrobi wszystko, aby Cię usunąć.” a czemu się przeciwstawiać zaraz?
      „duchowość zaczyna się właśnie od odejścia od systemu, zanegowania jego wszystkich atrybutów i całkowitego odejścia od niego.” – wcale nie…. coś Ty… średniowiecze i samobiczowanie to nie te czasy już.
      „Ty jesteś właśnie taką osoba: niby coś tam piszesz na temat wolności, ale tak naprawdę wolna nie jesteś. Robisz dokładnie to, co system chce, abyś robiła. Uważasz, że wolność wewnętrzna jest wyjściem.” – tak, pozornie tak, daję matrixowi duchowemu to czego ode mnie oczekuje 🙂 ale … 🙂 nie da się tego opisać, jeszcze nie jestem w fazie by moje odczucia przełożyć na język ziemski. Trzeba to czuć. Ja już te wszystkie fazy, co teraz opisujesz przeszłam dawno, nie uwstecznię się.

      Polubienie

  38. Czyli według Twojego stanu wiedzy nie da się na Ziemi uwolnić od Matrixa jednocześnie nie uwalniając się od potrzeb? bo według mnie tu tkwi haczyk: nasze Dusze pragną ciągle czegoś (i dobrze, bo się przez to rozwijają) ale pragnienie rodzi frustrację, kiedy nie może być zaspokojone. Matrix z kolei na tych potrzebach żeruje, sprytnie je kontrolując (dawkując, na zasadzie im więcej ktoś ma hajsu, tym więcej tych potrzeb może mieć, to taki przykład, ludzie są i tacy co nie muszą dużo posiadać). A według mnie świat byłby o wiele lepszy, gdyby nikt nie hamował zaspokajania tych potrzeb. Człowiek mógłby do woli doświadczać…aż by mu się to znudziło. Ale tak nie jest, bo Matrix to kontroluje.

    Polubienie

  39. A ja to widzę bardzo prosto. Dostosowałaś się dla świętego spokoju, dlatego piszesz tyle o Ego bo swoje przytemperowałaś, bo jakbyś niespokorniała, to by system Cie tak dojechał, że albo palnęłabyś samobója albo była sfrustrowaną laską, piszącą o tym, jak to jest źle.

    Od początku mówiłem, że nic tu nie trzyma się kupy. Twierdziłaś, że wiesz, jak zarabiać kupę hajsu na tym co lubisz, dowodów brak. Teraz piszesz o systemie i jak z niego wyjść, okazuje się jednak, że z niczego nie wyszłaś, po prostu zmieniłaś podejście, co jednak nie znaczy, że bimbasz sobie z milionem dolców na koncie.

    Podsumowując: system był, jest i będzie chyba że ludzie tutaj zechcą coś zmienić. A przeciętny Janusz żadnych zmian nie chce bo jest i za to za tępy i ma za mało jaj na to. Tyle. Kropka. Koniec.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s