Emocje się boją – czyli co rządzi naszym światem?

Z mojego, bo kosmicznego, punktu widzenia, ziemski padół jest całkiem fajny, żeby nie powiedzieć – “wypaśny”. Trochę się przeżyło, trochę się pobywało tu i tam. Jeszcze nie umieram, nie piszę tego w formie testamentowego podsumowania. Ale może warto się przyjrzeć bliżej tej kwestii? Bo ileż nasze relacje wówczas się poprawią! Będą po prostu “wypaśne”. 

Na tymże ziemskim padole są tylko dwie rzeczy, które mnie nieustannie zaskakują. I nie są to ludzie.

Dlaczego?

Jedna z mądrości internetowych, na pewno od Platona czy Sokratesa, brzmi:

Czasem człowiek sądzi, że ujrzał już dno ludzkiej głupoty, ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduje się, że ta studnia jednak nie ma dna.”

Nie, nie będę tu rozkminiać na czynniki pierwsze tejże głupoty. Głupi jest każdy, nawet ja, nie ma się czego wstydzić. Moja głupota dla kogoś, nie siedzącego w temacie, też może być bezdenna, wszak wybrałam sobie taki jakiś nie-normalny, nie przystający do norm matrixowych, lajfstajl.

Będę tu rozkminiać emocje.

I zatem.

U mnie, mądrość ta od Platona czy Sokratesa brzmiałaby właśnie tak:

Czasem człowiek sądzi, że ujrzał już dno ludzkich emocji, ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduje się, że ta studnia jednak nie ma dna.”

Jednak, w dalszym ciągu, to nie emocje mnie zaskakują. 

Emocje są wszędzie. Widzimy je, słyszymy je, reagujemy. Nasze emocje przechodzą przez swoisty pryzmat i przez ten sam pryzmat odbieramy emocje i uczucia innych. 

Bycie dzieckiem niesłyszącym pozbawiło mnie wielu bodźców dźwiękowych. Dlatego obserwacja ludzi była dla mnie niezwykłym, fascynującym spektaklem. Przez dziecięce i młodzieńcze lata rozbudzałam swoją intuicję: doskonalenie sztuki mowy ciała ludzi w najróżniejszych sytuacjach, pochłanianie szpitalnych & sanatoryjnych bibliotek, słuchanie głosów w moim środku, gapienie się w nocne niebo. Z tego wszystkiego łączyłam w jedno, analizowałam, roztrząsałam na atomy pierwsze, znowu łączyłam i kojarzyłam, i tak dalej i tak dalej.

Aż pewnego dnia, nagle tak, pozbyłam się 80% książek ze swojej domowej księgarni.

Dziś “obserwuję” ludzi na poziomie energetycznym, wibracyjnym. Jest to “obserwacja” pozbawiona słów ziemskich. Piszę ziemskich, bo ani w jęyku polskim, ani w angielskim, ani żadnym innym nie opiszę tego, co czuję w sobie i tego jak odbieram ludzi.

Szerzej jest to opisane w książce, która się pisze. Tutaj wracamy do emocji.

Żyjemy w matrixie, świecie sztucznym, zbudowanym na potrzeby wyższych celów. Jesteśmy w nim nieprawdziwi, nierealni, nie wykorzystujemy w pełni swoich potencjałów ani możliwości. Jest to działanie celowe, narzucone nam odgórnie. Wychowujemy się, mieszkamy, jemy i socjalizujemy się zgodnie z najnowszymi wytycznymi tegoż matrixu – #władza #porno #religia #hajs #rodzina #rak

Do tego matrixu należą też emocje. Poprzez wzbudzanie emocji bardzo łatwo jest manipulować ludźmi.

Zacznijmy od sentymentalnych wzruszeń. 

  • TV – każdy, kto ma tiwizor w swoim domu jest straszliwie podatny na wszystko, co się tam dzieje. I, co gorsza, temu tiwizorowi ślepo wierzy. Reklamy na zgagę & wzdęcia przy idealnych stołach rodzinnych; teleszoły, gdzie szansa wygrania 5 tysięcy złociszy przez Janusza z Radomia pozbawia Cię paznokci; gdzie niezaplanowana ciąża Annabelle z telebrazyliady jest przeżywana przez Twoją ciocię głębiej niż jej ciężarna córka chciałaby.

 

  • W codzienności również jest cyrkowo – “Ołmaajjgaaadd, jak ta świnia mogła Ci to zrobiiić?? No nie mów, że zjadłaaaaś???” (ta “świnia” zrobiła rosół z najtańszych kur z tesko a nie od kur wolnego fruwania karmionych ziarnami bez GMO od rolnika), albo: “A daj Panie, i tej Grażynie się odwróci, zobaczy moja Pani kochana, ja wiem jak to jest, Grażyna dostanie za to, że nie zaszczepiła swojego Brajanka, przyjdzie policja i zabierze niewinnego Brajanka, a zobaczy Pani!!” (tu wstawić pięści i groźny ton), “Oranynaprawdę, co też Pani droga opowiada!!?” (tu wstawiamy bladą twarz, otwarte usta, szerokie ze zdumienia oczy i jedwabistą dłoń z właśnie wyżelowanymi paznokciami). W hucie też mam ciekawe przedstawienia: “No, ja byłem w tym kancilu w końcu, i tam jebany urzednik mi p*oli, że nie mam tych papierów, co mu trzeba, no, ja mu, że po ch*ja mi te papiery, jak mają tę swoją bazę, namierzą, sprawdzą, to mają, co nie? Więc po co im k*a moje papiery, no k*a!” (tu wstawić tubalny głos, słyszalny na całą salę, czerwoną twarz i pięści latające szybciej niż pociski). Dodajmy tu jeszcze trwające zyliony lat rozmowy przez telefon o tipsach Maryny, plotki pudelkowe na salonach hut (lubicie ględzić, psioczyć, marudzić, wiem, to też jest nie Wasze, jest sztuczne).

 

  • Internety – o, tu już niesamowite złoża obfitości, normalnie studnia emocji bez dna! Fejs rządzi, a jakże. Udostępnianie chorych na różne białaczkoraki słoneczków, bo hajs potrzebny (80% z tego to kosi pomysłodawca “biednego zdjęcia” tudzież CEO organizacji charytatywnych na wszelkie raki). Wstawianie zdjęć swoich słoneczków w ich codziennych, jakże idealnych dla pedofilów, sytuacjach (bez jaj no, drodzy moi, one jeszcze niewinne, zgody Wam nie dały na upublicznianie, a to, że Was nosi, zaślepia, ze szczęścia jeszcze nie znaczy, że innych interere pierwszy ząbek czy pierwsza klasa). Dalej, wstawianie wyjściowych słitfoci z misiem/mężusiem i udowadnianie, że love wciąż między Wami się skrzy. Wyjściowo niby, jakbyście nie wychodzili razem codziennie, ale ludziom trzeba pokazać (“Żabciu, wstawmy dzióbka, ciocia Grażynka z Grenlandii się ucieszy”). Na instagramie full wypas przewodników – instagram pokazuje Ci jak masz wyglądać, jak masz gotować i jak masz ćwiczyć – emocje aż się buzują w środku, ze strachem na czele, bo nie nadążysz za hasztagami #vegan #fitbody #youcandoit #thinkpositive. O zwierzętach nie wspominam – starczy, że udostępnisz posta o niezabijaniu psów na cińskie festiwale i masz sumienie okej. Pliz.

 

  • Sport – mecze piłki nożnej, i innych ganianych za piłką, również są siedliskiem emocji, tych negatywnych i tych euforycznych. Zaraz powiecie, że patriotyzm, że rozładowanie, że nasi, że to męska sprawa i w ogóle. A tego, co się dzieje za kurtynami meczy – nie wiecie. A za kurtynami o tym wiedzą, że nie wiecie, ale przecież o to chodzi – na meczach się zarabia, na emocjach się zarabia. Zapłacisz za chwilę poprzeklinania, zachwytów, odreagowania a ja będę miała na chromowane wuce w apartamencie w Nju Jorku. Nie znam się na sporcie? Nie muszę się znać, by wiedzieć jak działa ten cały mechanizm. 

Strach

bardzo łatwo go wzbudzić u każdego poprzez:

  • konstruowanie nieprawdziwych teorii spiskowych – illuminaci istnieją? A Bilderbergowie? Loty na księżyc to ściema a na księżycu są bazy niefajnych istot, Ziemia jest płaska, chemitrails (takie smugi na niebach) zmieniają pogodę i rozsiewają w nas chemiczne pestycydy, dostające się do mózgu → zmiana zachowań na zamulone, depresyjne; jeszcze zmiana częstotliwości w muzyce z naturalnego 432Hz na męczące 440Hz, idąc tym śladem – wytwarzanie fal radiowych, które ‚niszczą’ myślenie; ufo ze spodkami, haha 😀

 

  • sianie fałszywego terrozyzmu w mediach – JuEsEj zapoczątkował wojny w Iraku & Syrii począwszy od imitacji zamachu na WTC, (bo ropa, moi państwo, ropa potrzebna do szminek Dijora), on też wraz z pseudoUE odpowiada za islamizację Europy;

 

  • tworzenie sztucznych akcji politycznych – kolorowe podpalenia, ‚wypadki’ wynajętych aktorów, rozróby w sejmach, złote afery, korupcje, gwałty przez uchodźców, fotoszopowane kadry fotograficzne różniastych scen – są to starannie wyreżyserowane teatrzyki dla publiki; media to czwarta władza, pomyślcie trochę.

 

  • grożenie trzecią wojną światową i końcami świata – która tak naprawdę się jeszcze nie zaczęła, bo nawet druga się jeszcze nie skończyła, elo, germanizacja wciąż w toku, nie widzicie tej zaowalowanej formy? PseudoEU jest kontynuacją hitlerowskiego posiadania Europy, ale już w bardziej wyrafinowanej, bo ekonomiczno-gospodarczej, postaci – ile znacie firm niemieckich? Idą ostro w konkury z drugą potęgą – cińszczyzną i ruszczyzną; a koniec świata, nie, Gaja nie ma w planach naszego totalnego unicestwiania, lokalne owszem, ale poradzi sobie doskonale bez ludzi, to jej taki ‚kop w doopę’ dla ludzi; 

 

  • kreowanie nowych nurtów ideologicznych & religijnych & ezoterycznych – szeroko pojęta ezoteryka typu numerologia, astrologia pudelkowa, New Age, 2012, pseudochannelingi, demiurgia z angelologią, lightworkerzy spod ciemnej alei, ufologia jest matrixowa; religijne ognie piekielne, samobiczowanie, a wkrótce pojawią się na niebach hologramy jezusowe (projekt BlueBeam), dawanie na tacę na majbacha; dalej sekty w oparciu o powyższe. Ludzka pomysłowość nie ma dna – jeśli coś się kluje, coś, czego się boisz, bądź bardziej niż pewny, że prędzej czy później znajdziesz krąg, który zrozumie Twój strach, a wtedy… klops! Przepadłeś. Mają Cię.

 

  • szerzenie propagand profilaktyczno – zdrowotnych na wszelkie raki, które tak naprawdę te raki powodują – mammografia to kit, sory; szczepionki z dawkami kilkadziesiąt razy większymi niż kilkanaście lat temu (“Czemu moja Zuzia się tak inaczej zachowuje? Znam swoje dziecko, wiem, że coś źle. Coście jej dali??!”); przymusowe iniekcje podejrzanych zastrzyków – tak, eksperymenty na noworodkach & dzieciach & starszych osobach są całkiem powszechne; chowanie wiedzy o witaminach, minerałach i codziennych, najprostszych środkach (woda utleniona – a wiecie, że skład wód z cudownych źródełek jest ten sam co wody utlenionej? – soda, zioła); propagowanie ochrony przed słońcem (“Bo szkodliwe UV i raka dostaniesz”), nie zapominajcie, że witamina D3 naturalnie chroni naszą skórę przed poparzeniem, no, ale my na powietrzu nie bywamy, tylko w betonowych wieżowcach, odporność spada, chorujemy, smarujemy się, no bo UV szkodzi, ponoć. Dochodzi tu cały arsenał współczesnej pseudożywności typu GMO, gluten, pszenica, nabiał, konserwanty, sulfity, parabeny, słodziki, itd. Farmacja z lekami na wzdęcia (robaki i pasożyty, ale który lekarz Ci to powie?) i wirusy i raki musi się kręcić. Tak, prywatni lekarze i szpitale mają podpisane kontrakty z tymże koncernami farmy. W laboratoriach są hodowane śmiercionośne wirusy (Ebola, AIDS, wszystkie wątrobowe, EBV, itd) po czym po prostu – płyńcie, fruwajcie, wiejcie i zarażajcie! Boimy się, emocje negatywne urastają do płaczu, żalów, poczucia niewdzięczności, utraty, bólu, cierpienia. Niepotrzebnie. Ale o to chodzi matrixowi.

 

  • mydlenie oczu światowym zadłużeniem Ziemi (btw. u kogo ta Ziemia zaciągnęła ten światowy dług? U Plutona? Wenus?) Dlatego trzeba brać kredyty, a wzięcie dożywotniego kredytu to nic innego jak niewolnictwo państwowe, a niewolnictwo to strach, prawda? Nie spłacisz – jesteś uwiązana, ze swoimi marzeniami, planami, potrzebą wolności na Malediwach, na które też kredyt weźmiesz, konsolidacyjny, oczywiście; piniądze są drukowane non stop, dopóki są drzewa dopóty będzie papier na banknoty. Kredyty to bardzo elegancka forma posiadania Ciebie przez dane państwo – “Bój się. Spłacaj. Służ mi.”.

 

  • rozsiewanie społecznych stereotypów z “Co ludzie powiedzą?” na czele, ileż to strachu w tym zwrocie jest… se wyobraźcie tylko: “Co Mama pomyśli o moim nowym rycerzu?” (jest czarnoskóry), “Przecież nie powiem Kaśce, że kupiłam małemu ajpada, będzie zazdrosna, urażona, że jej nie stać”, “Wstydzę się powiedzieć ginekologowi o problemach w seksie, co on se o mnie pomyśli?”. Opinie sąsiadek z osiedlowego monitoringu są ważniejsze niż Twoje szczęście.

 

  • propagowanie seksu – już dawno przestał być pięknym, rycerskim uczuciem (właściwie to on jest tak naprawdę niepotrzebny do szczęścia). Też jest wgrany w Wasze mózgi. Jest ochoczo i kwitnąco napędzany przez branże porno we wszelkich mediach (wymiata branża fonograficzna z muzycznymi klipami, gdzie tekst spełnia pięciorzędną rolę) – uległość i posiadanie kobiet, kreacja samca u władzy, straszenie niżem demograficznym, przeludnieniem i nadchodzącą islamizacją (“Nie damy się, róbmy swoje dzieci!” albo “Zgwałcił Kamilę? Zgwałćmy jego Isaarę a jemu jaja utnijmy!”); albo słyszysz od psiapsióły: „Nie macie seksu ze sobą? Co z Wami nie tak?” albo “Nie kocha mnie? Zdradza mnie na pewno? Sk*yn jeden!”, “Czemu ona mi nie daje? Idę na czerwonegotuba.” – zamiast porozmawiać z partnerką – płacisz za chwilę ulgi, płacisz prezesowi czerwonegotuba, płacisz matrixowi. Seks ma w sobie potężny element strachu i poczucia braku bezpieczeństwa → władza, niekochanie i „bo chcę dzieci!”

 

  • propagowanie odpowiedniego modelu rodziny – musi być tatuś, mamusia i skarbenek. I wszyscy należą do siebie (nie, nie, nikt tu do nikogo nie należy, obrączki to symbol niewolniczego dowodu ziemskiej miłości. Prawdziwa miłość jest wolna, w niewolnictwie jej nie ma! „Masz obrączkę a zatem należysz do mnie!„). Jest domek na kredyt, kanary co roku, kościół co niedziela. Nie spełniasz tych wymagań – „co ludzie powiedzą?” albo „Przykro mi, ale Pani model kociołapskiej rodziny nie wpasowuje się w nasze wymagania zasiłkowe„, albo „Wnusiu kochana, kiedy dacie mi wnuki? Chcę je zobaczyć i umrzyć.” Strach, egoizm, spełnianie czyichś oczekiwań. Czy tak wygląda wolność? Spokój? Radość? Nie. Macierzyństwo też macie zaprogramowane, jeśli już, a cała ta otoczka pięknego jego doświadczania jest Waszą lekcją do przerobienia. Uczcie się. Uczcie się też walających po pałacu skarpetek i przesolonej zupy.

 

  • fałszowanie dbałości o naturę – natura jest pomijana. Greenpace jest fałszywe, ekonalepki są skorumpowane, zioła z naszych pól są zakazywane, kleszcze wszędzie, zarazki roznoszą. Dekonsternacja, zamieszanie, obawy czy to szkodzi? Nie szkodzi? Brać, kupować? Siać? Zbierać? Podpisywać? O, albo: “Jedziemy na kocyk do lasu, grzybami się pochwalić, trza słitfocie zrobić na fejsa, niech wiedzą, że się fajnie bawimy i naturę kochamy”.

 

Jest jeszcze druga strona emocji, tych pozytywnych, szczęśliwych, a które właściwie emocjami nie są.

Są odruchami.

One tworzą wszelkiego rodzaju łańcuchy i reakcje “podaj dalej dobro” w naszym codziennym otoczeniu. Odruchy nie mają postów na fejsie ni insta, nie chwalą się, są proste, nieskomplikowane, skupiają się na ‚tu i teraz’, na chwilach, na empatii, na drugim człowieku. Odruchy są wyczuwalne przez zwierzęta, naturę. 

Odróżnijcie, zauważcie, obserwujcie:

  • emocje są sztuczne, wgrane, manipulowane, płytkie, ziemskie
  • odruchy są wrodzone, instynktowne, uczciwe, boskie, płyną z Waszego środka, mają potężną moc rozsiewania tegoż środka dookoła, wracają do Was

Ludzki pryzmat jest systematycznie i non stop okrutnie polerowany na kształt strachu zgodnego z najnowszą modą, jest pozbawiony wrodzonych odruchów, naturalnego śmiechu, tej pięknej radości ‚tu i teraz’, tej radości, która aż czasem się wyrywa z naszych serc. I która i tak jest tłamszona przez milion filtrów emocjonalno-strachliwych, zanim pokaże się ludziom.

A matrix zaciera rączki. I zarabia zyliardy na Waszym strachu i emocjach. Zarabia na Simsach, którymi jesteście Wy sami. Ktoś Was ogląda i ma z Was polewę.

Jak to mówią:

Dzieci są piękne. Ale potem idą do szkoły.”

Ja sprostowałabym:

Dzieci są piękne. Ale potem dostają szczepionki. I frytki z makdonalda w wyprawce.” 

Bo z religiami sobie same poradzą.

Dziecko, które przebrnie gładko przez ten cały gąszcz matrixowy, zanim wyjdzie na ludzi i do ludzi, to jest albo dzieckiem świadomych, zdeterminowanych rodziców albo jest dzieckiem z gwiazd. 

Reszta musi się napracować.

Obudźcie się. Działajcie.

Sprawcie, by życie na Ziemi DLA KAŻDEGO było wypaśne!

 

IMG_20170616_114524956

Swobodnie hasająca koźlęca gimbaza na lokalnej farmie

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s