„Twierdza przysparza wrogów” – bo i tak jesteś nieświadomy, sparaliżowany i ślepy lunatyk

I znowu ręce załamałam. Za głowę się wzięłam. Oczy wywróciłam. Przerażające jest to jak na przestrzeni lat ludzie potrafią się kolosalnie zmienić (niech mi nikt tu nie ściemnia, że ludzie się nie zmieniają, bo się zmieniają i cześć i kropka) lub uparcie stać w jednym miejscu.

Wniosek wysunęłam bazując na przestrzeni lat, obserwując całą masę znajomych w Polsce i w Anglii.

No i w necie gdzieś tam się w oczy obił przezacny cytat. Idealnie jak znalazł.

„Twierdza przysparza wrogów.”

Twierdzę budujesz Ty sam. Wrogów kreujesz Ty sam. Tak, TY.

Twierdza to forteca, która powstaje przez lata Twojego życia. Każda cegiełka to jeden człowiek, każdy rząd cegieł to jedna sytuacja, każdy piętro więcej, nieważne czy w górę czy w dół – to trauma, uraz.

Wrogami nie są realni ludzie. To wytwory Twojej wyobraźni. To ludzie, na których patrzysz poprzez pryzmat swoich doświadczeń. To ludzie, których sobie wyobrażasz, że są tacy jakimi Ty sam je widzisz. Oni nie są tacy naprawdę. Ty ich wymyśliłeś. Ty dopasowałeś im negatywne cechy charakteru na swoje własne potrzeby. Ty zapakowałeś ich do konkretnych szufladek całkiem bezpodstawnie.

Egoizm zaślepia, egoizm nie ma nic wspólnego z empatią, kiedy mówisz:

“Ale ja Cię doskonale rozumiem”.

Bo nie rozumiesz. Słyszysz, ale nie słuchasz. Możesz się wypierać tego, że słuchasz i rozumiesz, ale coś Ci napiszę. Takie coś wychodzi dopiero po jakimś czasie, podczas różnych Waszych wspólnych sytuacji.

Pięć lat temu powiedziałaś swojej dobrej, ale to naprawdę dobrej kumpeli o czymś ważnym dla Ciebie, ona wysłuchała, potakiwała, powspółczuła, jak to na taką kumpelę przystało. Myślałaś, no fajnie mieć taką osobę, zrozumie a to dużo daje, co nie? Ale… teraz się spotykacie, czy tam rozmawiacie znowu na ten temat. I co się okazuje? Dobra, ale to naprawdę dobra kumpela tego tematu zwyczajnie NIE PAMIĘTA. Ewentualnie się zająknie:

„No coś tam wspominałaś, nie wnikałam w szczegóły.“

Jak się czujesz? Przykro Ci prawda? Zaczynasz wątpić, czy ona rzeczywiście Cię wtedy słuchała? A co z innymi Waszymi rozmowami? Zaufanie wyparowało? Cegła leci na budowę murku?

Tu już nie chodzi o przyjaźń, bo przecież rozmawia się z masą innych znajomych też. Tu chodzi o słuchanie. Jeśli słuchasz kogoś na kim Ci zależy, jeśli umiejętnie rozmawiasz, skupiasz się na tej rozmowie, skupiasz się na samej osobie to pamiętanie sytuacji, tematu i tej osoby nie przysporzy Ci żadnych problemów w przyszłości.

Egoizm jest wąski, bardzo wąski. I okrutnie ograniczony.

Egoizm jest stronniczy.

Tą stroną jest tylko i wyłącznie Twój pryzmat, przez który patrzysz na innych. Pryzmat ten sprawia, że odbierasz rzeczywistość fałszywie, odbiór jest rozmazany. Widzisz tak jak chcesz. Jesteś ślepy. Jesteś nieświadomy realnych ludzi, realnych sytuacji. Obierasz stronę taką jaka Ci pasuje, jaka dla Ciebie jest wygodna. Obierasz stronę dopasowaną do Twego poziomu ślepoty. Egoizm jest zamknięty, ciasny. Jest pokolorowany przez uprzedzenia, stereotypy, przez zasłyszane z kosmosów informacje, plotki z pudelka towarzyskiego.

Nie zważasz na to, co mówisz. Słowa wypowiadane przez Ciebie nie mają żadnego znaczenia ani wartości, nijak się nie mają do danej sytuacji, do Twojej mowy ciała, mówisz mechanicznie, stwarzasz pozory zrozumienia. Jest głęboka przepaść między tym co mówisz a tym co robisz, tym co faktycznie znaczysz.

Sporo osób zna moją miłość do mórz i plaż. Mieszkając nad morzem w Anglii i bywając nad polskim Bałtykiem często jestem zapytywana o to, które z nich jest „lepsze”. Odpowiadam, że energie tych miejsc są zupełnie różne  i nie do porównania, tu inaczej i tam inaczej. I wiecie co słyszę w odpowiedzi?

„A tak, to prawda, masz rację, zgadzam się z Tobą, itd.”

Hę?

Żadna z osób, która mnie o to pytała nie była w Anglii i zna tylko Bałtyk. Albo zna angielskie morza, ale nigdy nie była nad polskim. Na jakiej podstawie te osoby mi przytakują? Potwierdzają? Zgadzają się? Szukają akceptacji u mnie? Dlaczego odpowiadacie mechaniczne, pomijając SIEBIE? Czemu się uczepiliście „mojej” strony, zamiast trzymać się swojej, własnej?

Jak możesz ROZMAWIAĆ, a co dopiero SŁUCHAĆ, kiedy nie masz pojęcia CO MÓWISZ?

Powiedz mi, kto to lubi?

Chyba tylko ludzie z kręgu Twojego poziomu ślepoty. A takie kółko fanów nie prowadzi do niczego dobrego. Zamyka Cię, trzyma Cię, nie pozwala wyjść. Każe stać Ci w miejscu. Jak jakiś sparaliżowany ślepiec.

I się dziwisz potem straszliwie, że starych znajomych gdzieś posiało. Lub nie zapraszają Cię na wesela. Pff, jakby wesele było jakimś wyznacznikiem przyjaźni. A nie, sorry, pseudoprzyjaźni.

Zdajesz sobie sprawę, że Ci starzy znajomi zostawili Cię, biednyś bardzo, opuścili Cię, ciule jakieś. Nie możesz dłużej na nich liczyć, nie zapraszają Cię, unikają rozmów z Tobą. Rośnie wzburzenie, emocje kipią, gotują się, plączą się, gmatwają. Ci znajomi stają się Twoimi wrogami. A Twoja twierdza urasta do rozmiarów rzymskiego koloseum z czasów swojej świetności. Tak, z walkami gladiatorów na śmierć i życie.

I tak trwasz w tym swoim wewnętrznym koloseum, w swojej wypacykowanej twierdzy, stoisz w miejscu. Żagiel bez wiatru. Nie ma co życzyć Ci szerokich fal, donikąd nie podążasz.

Ale cuda się zdarzają. Jakiś kubeł lodowatej wody, zapalniczka, przypadkowa osoba gdzieśtamkiedyśtam. Bo się któraś Bozia nad Tobą zlitowała.

I kiedy coś tam się przełamie, kiedy przekroczysz granicę kółeczka różańcowego, kiedy powiesz dość, bo kółeczko różańcowe Cię zawiodło lub wypędziło na cztery wiatry, wtedy zaczyna naprawdę srogo boleć. Pojawia się wściekłość, żal, rozczarowanie. Naturalna reakcja. Nie walcz z tym. Popłacz, poprzeklinaj kwieciście, poboksuj się, pobiegaj. Przejdzie. Gniew nie jest wieczną emocją.

Ale za to, kiedy ciutek odpoczniesz, uspokoisz się, przekonasz się do nowej sytuacji, zaczniesz widzieć i czuć całkiem inaczej. Spojrzysz szerzej, bo zdjąłeś klapki, które nałożyłeś sobie sam, przetrzesz załzawione oczęta papierem ściernym i wówczas uświadomisz sobie, że bezpowrotnie straciłeś akceptację i bezpieczeństwo, które zapewniało Ci te kółko. Boli, normalne.

Przecież nikt nie powiedział, że wolność jest bezpieczna. Nikt nie powiedział, że świadomość wymaga ryzyka. Nikt nie powiedział, że wolność to samotność. Coś za coś. Własne sumienie, własne poglądy, własny spokój ducha niosą ze sobą ogromną cenę.

Ale tylko wtedy masz pewność, że nie oszukujesz ani siebie ani ludzi wokół. Widzisz czysto. Czujesz wyraźnie. Nie śpisz. Nie lunatykujesz. Jesteś świadomy.

Ludzie bezstronni nie budują wokół siebie żadnych fortec, nie stawiają cudacznych obwarowań. Jedyne mury jakie wokół siebie budują to mury dotyczące ich prywatności. Prywatność to piękny rodzaj intymności, własne brudy, codzienność dwojga ludzi. I takie coś zrozumieją tylko oni sami. I tylko oni sami doskonale wiedzą, że jeśli dopuszczą kogokolwiek do środka – natychmiast zostaną ocenieni i ochrzanieni przez cudze pryzmaty.

„Przecież miałem taką samą sytuację, wiem, co czujesz.“

Nie, nie wiesz. Nie wciskaj mi kitu. Nie przeżyłeś mojego życia, nie mieszkasz z moją dziewczyną, nie znasz jej myśli, nie znasz moich myśli. Nie znasz Jacka, nie wiesz co przeszedł. Nie oceniaj. Jesteś inny. Ja jestem inny. Jacek jest inny.

„A nie mówiłem? Przecież Cie uprzedzałem, że tak będzie z Anką.“

Chcesz oklasków? Proszę bardzo <brawo_brawo> No i coś nie widzę Twojego pawiego ogona. To co właśnie powiedziałeś boli, wieje na lata świetlne egoizmem, bo:

„Popatrz na mnie, miałem rację, JA miałem rację, było mnie słuchać, widzisz jaki jestem mądry, przyklaskuj mi, śmiało, ależ nie ma za co, itd“

Tej zamaskowanej chełpliwości może być w sumie jakieś 80%, pozostałe 20% to współczucie dla Twego bólu i zrozumienie Twej sytuacji z Anką. Chociaż osobiście zaniżyłabym to drugie do 5%. Ej, ej ale zaraz zaraz, co z intuicją? Ano, coś tam tego jest, możesz sobie ją mieć, używać, słuchać, ale wierz mi, intuicja u ślepców nie istnieje. A nawet jeśli, to podobnie jak Ty i ona jest przesiąknięta pryzmatem. Niestety, nie ma innej opcji.

Ludzie bezstronni słuchają rzeczywiście. Wiecie dlaczego? Bo nie oceniają. Mają swoje własne pryzmaty, każdy ma do nich prawo, przecież każdy ma swoje doświadczenia, swoje wrażenia, odczucia. Ale tych pryzmatów nie używają wobec niewinnych niczemu osób. „Odreagowywanie“ nie jest fajne. Rani tylko. A empatia nie rani.

Oni nie stoją w miejscu. Prują ciągle do przodu, rozwijają się, są otwarci na wszelkie możliwości, próbują i popełniają błędy. Nie boją się zmian każdego rodzaju. Są odważni a ich serce ma 360 stopni szerokości. Jest oświetlone.

Widzicie fotografię, którą załączyłam? Okolice Westerplatte. Oblężenie. I zwycięstwo. Kiedyś twierdza, koszary, schronienie, centralne dowodzenie – dziś ruiny. Ale mnie właśnie te ruiny fascynują. Twierdza nie jest już więcej niedostępna. Można wejść, zobaczyć wszystkie zniszczenia, ślady walki, poczuć ogrom zdewastowania i bezbronność wobec czasu. Żadna twierdza nie trwa przecież wiecznie. Teraz wszędobylskie słońce przebija się, wejdzie w każdy zakamarek ruin, oświetli każdą słabość, ociepli zimne ściany, odbije się od nich, a odbite światło rozprzestrzeni się poza budynek, słońce doda spokoju i błogostanu. Słońce doda poczucie, że najgorsze minęło i już naprawdę nie masz nic do stracenia.

Tak samo Ty. Twoja forteca kiedyś się zawali, musi się zawalić, zostaną ruiny. Będziesz pokonany przez bomby, przez czas. Ale będziesz “goły”, otwarty, jakbyś zdawał się mówić:

“Chodź, pokażę Ci jak bardzo byłem zamknięty, jak twardo walczyłem, i jak bardzo zostałem zniszczony i pokonany.

Ale warto było. Wiesz dlaczego?

Bo musisz wiedzieć, że do zadnej, nawet najbardziej pancernej, twierdzy słońce się nigdy nie dostanie.

A słońce to życie.”

 

IMG_6864

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s