Przyjaźń? Nie, dziękuję.

Gromadziło się to i gromadziło we mnie od jakiegoś czasu. Narastało oburzenie, wściekłość, rozczarowanie, załamywanie rąk, ból, niemoc, wszystko razem też ujdzie. Ludzie są chaotycznie nieokreśloni. Parę takich sytuacji, rozmów, rzuconych w emocjach niedbale słów i wszystko się definiuje samo przez się.

Przyjaźń nie istnieje.

Ludzie lubią komplikować sobie życie. Lubią szufladkować, etykietować, nazywać rzeczy po imieniu. Nieważne czy boli to czy nie. Ważne, że ma imię, nazwę. A coś, co ma imię i nazwę staje się automatycznie wyrazem w ich słowniku. Staje się znajome, daje poczucie bezpieczeństwa. Bo znamy to już, bo właśnie tak powinno być a nie inaczej. A jak jest inaczej to nie, nie, nie moja liga, boję się, boję się wyjść poza strefę komfortu mojego własnego słownika.

Jesteśmy wychowywani według norm i znaczeń ogólnie przyjętych przez ludziów w garniturach i sutannach. Narodziny, przedszkole, religia, szkoła, ambicje rodziców, studia, hobby, dziewczyna, ślub, chrzciny, komunie, urodziny znajomych, pogrzeby. Wszystko to ma swoje odgórnie ustalone nazwy. Dopóki się trzymamy społecznego słownika – czujemy się bezpieczni.

Jeśli nie trzymamy się go – cała wieś o nas gada, wytyka palcem. A to już łoho, nie takie fajne.

Tak samo z przyjaźnią.

Od małego nas “zmuszają” do posiadania przyjaciół, znajomych, no kogokolwiek, kto by zechciał z nami gadać. Nie masz takowych koło siebie – coś nie tak z Tobą. Rodzice patrzą podejrzliwie na swoje skarbeńki bawiące się same w kącie, zwalają na siebie winę w wychowaniu. Aspołeczność u skarbeńków nie jest normalna. Ludzie są stadem, tłumem a dziecko MUSI SIĘ nauczyć żyć w stadzie, podążać RAZEM Z tłumem.

Co z tego, że introwertyzm modny i akcentowany i dostosowywany i doceniany w niektórych zawodach. Poza pracą istnieją kawiarnie, plotki, paby, zwolnienia, współczucia.

Przyjaciele są ważni. Samotność jest be.

Masz przyjaciół jesteś okej. Nie masz nikogo jesteś be.

Mamy swoje życia, swoje sprawy, o których nie chcemy mówić. I jest nam z tym dobrze. I żyjemy długo i szczęśliwie.

I niby wszystko jest jak najbadziej w porządku, dopóki nie zauważymy, że inni nagle zechcą nam nieco pomóc.

  • “No weź Antek, zaprzyjaźnij się z kimś. Człowiek nie może być tak po prostu sam.”

Nie mów mi co mam robić, to po pierwsze. Po drugie – może ja lubię być sama? To, że mamy multum wspólnych pasji wcale nie znaczy, że jestem taka sama jak Ty. Ponoć nie jestem zbyt rozmowna, człek typu „mówcośmówcoścopowiesz” się tylko męczy ze mną. I w ogóle, na jakiej podstawie twierdzisz, że ja jestem sama? Hę? Może tylko na taką wyglądam? Sprawiam “samotne” wrażenie? A w ogóle wiesz jaka jest różnica między “samotnym” a “osamotnionym”? Nie wiesz. Używasz tych słów zbyt lekko. Różnica jest kolosalna, panie, KOLOSALNA.

I tu dochodzimy do tego:

  • “W święta nikt nie może być samotny.”

A może ja świąt nie obchodzę i te dni są dla mnie jak każde inne? Nie pomyślał nikt o tym podczas składania życzeń bożonarodzeniowych? Szufladka typowa – Polak a więc katolik na zyliard procent. Wciskają tacy na siłę oklepane życzenia. Zwłaszcza Ci, którzy uważają, że są moimi przyjaciółmi. Albo myślą, że ja jestem ich przyjaciółką. I niby mnie znają. Niby. I co ja mam z takimi zrobić? Suche “dziękujęwzajemnie” wystarczy, nie naruszy ich ego. Gdzie tam. Ego jest życzliwe i uprzejme, bo tak trzeba. Ego nie ma taktu ani empatii. I to ma być Wasza wielka przyjaźń?

  • “Jesteś moją przyjaciółką, wszystko o mnie wiesz.”

Niektórzy z nas mają predyspozycje do bycia wręcz fantastycznym słuchaczem, umiejętnym rozmówcą. Chodzące konfesjonały, o których pisałam tutaj: Chodzący konfesjonał czyli smutna empatia bez wzajemności To nie przyjaźń. Przyjaźń nie działa w jedną stronę. To, że znam sekrety niektórych ludzi nie czyni mnie automatycznie przyjaciółką 90% moich spowiedników. Życie nauczyło mnie okrutnie sporo w tej kwestii. Zimnosukowatość i fałszywe zainteresowanie pomagają. Granice cierpliwości się ma. W końcu też jestem człowiekiem. Się proszę ciężko nie dziwić i nie mieć pretensji jak przychodzi co do czego. Bo i tak mnie to nic a nic nie obchodzi. Tak samo jak Ciebie nie obchodzi to co ja robiłam w zeszły weekend (do Twojej wiadomości, PRZYPOMINAM TRZECI RAZ, że się przeprowadzałam i musiałam wynająć zdzierającą centy z pensji z mojej huty ekipę, bo Ty wolałeś jechać na wyprzedaże do Lądka Zdroju).

  • “A to Kaśka, moja najlepsiejsza ever przyjaciółka.”

Przedstawia Ci tę Kaśkę Twoja najlepsiejsza ever przyjaciółka. Tasak w serce, co nie? Bycie namber łan już nie jest takie fajne. Spycha, pomiata, poniża. Poczucie akceptacji, bezpieczeństwa, zaufania i lojalności spadają z hukiem na niezbadane dotąd czeluścia oceanów. I prawdopodobnie utopiły się bez możliwości zmartwychwstania. Szufladkowanie boli, widzicie. Zaufanie trudno na nowo zbudować, nieważne u kogo i jakiego rodzaju to relacja. Ale co Was to obchodzi. Kaśka jest fajna!

Osobiście cała się srożę jak ktoś używa stopniowania słowa dobry względem swoich “przyjaciół”. Najlepszy przyjaciel, no okej. Dam głowę uciąć, że taki ziomek ma całą listę takich najlepszych przyjaciół. No, może ujmę to tak – guru i spowiednik to najlepszy przyjaciel a reszta to po prostu zwykli przyjaciele? To tak można? Guru i spowiednik nie pomoże przy zawiezieniu Ciebie na lotnisko, bo zajęty grzebaniem przy motorze to może ten ziomek zadzwoni do przyjaciela numer 3 na liście? Też nie może, bo gra w ceesa? A może numer 9 pomoże? Nie, bo ja na Korfu się opalam, aha, nie wiedziaaaaałeeem… I se myślisz: to co to z nich za przyjaciele? A przecież przez głowę Ci nie przejdzie, by numer 3 i 9 nazwać “gorszym” i “najgorszym” przyjacielem, bazując na wyimaginowanej liście w Twojej głowie. Bo to nieładnie i w ogóle bez szacunku tak.

  • “Od tego są przecież przyjaciele.”

Od czego konkretnie? Od bycia doranyprzyłóż? Od posiadania nieskończonych pokładów cierpliwości, zrozumienia i wybaczenia? Od spędzania wspólnego czasu przy sprzątaniu koni czy składaniu modeli samolocików? Od marudzenia? Od otwierania drzwi swojego mieszkania o każdej porze? Bo chcesz się czuć potrzebnym? Bo chcesz dawać siebie KONKRETNEJ osobie?

Proszę Was.

Przyjaźń jako definicja narzucona przez społeczeństwo zobowiązuje nas do heroicznych czynów. Przyjaźń to łańcuchy, które my sami sobie nakładamy. Pozornie lubimy te łańcuchy, a tak naprawdę mamy potrzebę bycia potrzebnym, mamy potrzebę przynależności do kogoś. Bo przynależność to akceptacja a akceptacja daje nam poczucie bezpieczeństwa. A bezpieczeństwo to jest tłum ludzi, to jest złudne zaufanie do świata. Że jesteśmy w porządku. Że jesteśmy OK.

Przyjaźń nierzadko jest zwykłym strachem przed samotnością.

Życiowe sytuacje zmuszają nas do skorzystania z pomocy innych ludzi. Liczymy na przyjaciół koło siebie. Kiedy zawodzą pierwszy raz, zrozumiemy, zdarza się. Kiedy zawiodą już drugi i piąty raz zaczynamy sie zastanawiać nad sensem tej relacji. Równowaga zostaje zachwiana, powstają wątpliwości, zwiększa się dystans, zmniejsza się ochota do bycia na każde ich zawołanie. Przyjaźń umiera śmiecią naturalną. Stajemy się sobie obcy. Wybaczamy lub nie.

Ludzie wokół nas się cały czas zmieniają. Przedszkole, szkoły, studia, praca. W każdym z tych etapów mamy różniaste zapotrzebowania społeczne i indywidualne – my sami też się zmieniamy, dlatego też zmieniają się nasze oczekiwania względem konkretnych ludzi. Przyjaciel z podstawówki już nie jest taką samą osobą co przyjaciel po naszym ślubie.

Bardzo rzadko trafia się ktoś, kto jest z nami przez naprawdę spory szmat czasu, ba, całe życie, tak niezależnie od wszystkiego. Powiadają, że jeśli ktoś jest z nami przez 10 lat to już będzie z nami zawsze. Nie wierzę w to. Wszystko się może sypnąć w każdej chwili. Jutro przyjacielem może być ktoś inny. By zaspokoić Twoje inne już potrzeby i oczekiwania.

Pojęcie przyjaźni się zmienia non stop, jest nieustannie weryfikowane względem naszych doświadczeń w życiu.

Przyjaciel to nie ktoś, kto Cię po prostu wysłucha, potaknie, otworzy Ci drzwi o drugiej nad ranem, pożyczy hajs, pomoże w trudnej sytuacji. Przyjaciel to nie ktoś, z kim fajnie Ci się milczy siedząc na brzegu morza. Przyjaciel to nie imię i nazwisko w Twoim telefonie obok ICE. Przyjaciel to nie ktoś, komu ufasz. Przyjacielem nie musi być bratnia dusza czy siostra.

Przyjacielem jest osoba, którą Ty sam wybierasz, tylko i wyłącznie na własne ryzyko, na własną odpowiedzialność. Emocjonalą i uczuciową. Ty i tylko Ty sam tę osobę definiujesz pod kątem przyjaźni. Tylko Ty sam i nikt inny. Żadne normy społeczne tego świata nie wytłumaczą Waszej relacji. Żadne.

Nie każdy z nas potrzebuje długaśnej litanii przyjaciół. Są ludzie, którzy doskonale sobie radzą w swoim własnym życiu mając tylko taką JEDNĄ osobę. Na drugim kontynencie. Od 15 lat. Aspołeczne osobniki również stawiają na jakość, wierzcie, po prostu nie szastają na darmo wielkimi słowami, nie afiszują się nimi na fejsbukach.

Uszanujmy to. Nie wybierajcie innym przyjaciół. Nie szufladkujcie kogoś, kogo tak naprawdę nie znacie, nie oceniajcie przyjaźni kogoś, kto jest zupełnie różny od Was. Nie wyciągajcie bez powodu grubych łańcuchów bez uprzedniej zgody drugiej osoby. Traktujcie serio każdą relację, w której trwacie. Bo tylko tak możecie być szczerym wobec siebie i drugiego człeka.

I właśnie ten brak szczerości, tudzież lekkie traktowanie wielkich rzeczy, zniechęca mnie do ludzi.

 

aw295981

Reklamy

4 thoughts on “Przyjaźń? Nie, dziękuję.

  1. Ja się zaprzyjaźniłam sama ze sobą i to jest dla mnie najważniejsze, w końcu będę że sobą do końca życia:) a jeśli chodzi o „przyjaźnie” to racja, człowiek zmienia światopogląd, zmienia pracę, czy miejsce zamieszkania i drogi niektórych „przyjaciół” się rozchodzą, albo po prostu przestajemy być już komuś przydatni… Albo ktoś przestaje być nam potrzebny… Ludzie to interesowne bestie, niestety 🙂 tak już ten świat wygląda. Panta rhei.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ja mam opinie że każdy pojawia się w naszym życiu w jakimś konkretnym celu, coś się czasem zaczyna żeby potem mogło się skończyć,tak jak z przyjaciółmi są chwilowi, długodystansowi, maratonczycy, sztuką jak dla mnie jest zaakceptowanie takiej kolejności rzeczy, nie jednokrotnie zachodzilem w głowę co się zjebało że juz się razem nie bujamy. Odpowiedź była prostsza niż przypuszczałem – Nic się nie zepsulo, spelniliscie wobec siebie zadanie. I życie toczy się dalej…. z tym że już każdy w swoim świecie.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Ciekawy artykuł sprowadzający się do tego, że:
    1. Nie ma reguł przyjaźni.
    2. Przyjaźń, i nie tylko przyjaźń, to kwestia nadawania znaczenia w życiu tym, lub innym ludziom.

    PS. Interesujące wpisy, i pomyśleć, że trafiłem tu przypadkiem, przez Giełdę Sprzętu Wspinaczkowego…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s