Nowy Rok zaczyna się codziennie – buntownik we własnym życiu

Ubrałam niedawno choinkę. Miała być większa, ale w sklepie patrzę – większe okazy wyprzedane. No nic, zmieszczę się jeszcze jakoś z Wami wszystkimi na starym maleństwie.

Nie mam na choince standardowych bombek, dekoracji w jednym stylu kolorystycznym czy coś. Od kilku dobrych lat prosiłam i proszę wielu z Was o podarowanie mi jakiejś ozdoby na moją choinkę. Z jednym warunkiem – to coś ma być podpisane i dać się powiesić. A co to ma być to już pozostawiam Waszej kreatywności.

W efekcie na mojej choince wiszą niesamowite cuda z całego świata. Większość jest robiona własnoręcznie z niczego, trochę ozdób jest bardzo nietypowych jak emblemat Mercedesa, kostka cukru trzcinowego z Indii czy mini świnka-skarbonka, jest trochę misternie zdobionych bombek podpisanych bezczelnie grubym markerem gdzie popadnie 🙂 Choinka jest po prostu unikalna. Są na niej prawie wszyscy, których lubię i kocham.

I tak mnie wzięło na wspominanie o Was.

To był piękny rok. Przepiękny. Przełomowy. Sycąco intensywny. Niemal połowa życia za mną. Dopiero teraz czuję, że jestem na swoim miejscu i spokojnie, w swoim tempie podążam drogą ku przeznaczeniu.

Mój Nowy Rok zaczął się 20 stycznia. Histerektomia dała mi długo wytęsknioną wolność. Jeszcze wówczas nie wiedziałam, ile tak naprawdę się zmieni w moim życiu. Jeszcze nie wiedziałam, że będę tak głodna, spragniona i oczarowana tą wolnością, że sowicie wykorzystam potem każdy dzień. I sprawię, że będzie on wyzwaniem.

I zaiste tak było.

Nadrobiłam niemal wszystko, co odkładałam w życiu na później, na kiedyś. Podróże do dzikich miejsc natury na Ziemi pokazały mi, że wszędzie tam czułam się jak w domu. Jak w domu wieczorową porą, pod kocykiem, na sofie, z lampką wina. Takie obcowanie z dzikością uzależnia. Zamiłowanie do dobrego jakościowo jedzenia porównywałam do wybrzydzania chwilami w codzienności, dokonywania wyborów typu gdzie i z kim. Przestałam być miła, uprzejma. Postawiłam na niechcemisięwizm. Nadrobiłam zaległości również w kontaktach z ludźmi – naprawiłam relacje z paroma osobami, wybaczyłam, bo komuś bardzo zależało. Czas pokaże czy będzie warto. Generalnie jest lepiej, lżej, swobodniej.

Teraz wokół mnie są ludzie, na których mi zależy i ja sama czuję, że im zależy na mnie. Oni przetrwali moje mroki i piekła w ostatnich latach. To się docenia dopiero po jakimś czasie. Niby jestem oficjalnie couchsurferem, moje drzwi są otwarte, ale pewne granice pozostaną granicami.

Jednak najsmaczniejszą wisieńką na torcie minionego roku było poznanie latem pewnego mężczyzny. Od kiedy pierwszy raz go zobaczyłam, zwłaszcza od jego pewnej reakcji, wiedziałam już od razu, że wszystko w końcu ułożyło się w kompletną całość. Czas, który spędziliśmy razem nad morzem okazał się czasem, w którym przeglądałam się w lustrze. Widziałam w tym lustrze siebie, która gdzieś się zagubiła w ostatnich latach a która bardzo chciała się znowu odnaleźć. Lustro te było wielokrotnie tłuczone moimi pięściami. Później się poddałam, zrezygnowałam, machnęłam ręką. I odetchnęłam z niemożebną ulgą. Po tym to już tylko spokój i moc. Urosłam w środku, wypełniłam się szczelnie.

Spotkanie takich ludzi jak On jest okrutnie rzadkie, bardzo często też mylnie interpretowane przez powierzchowne ego oraz okupione walką rozumu z sercem.

Mężczyzna ten będzie ostatnim rozdziałem w mojej książce, którą mam zamiar skończyć w przyszłym roku.

“Dalej już pójdę sama.”

Takie osoby są zawsze NA CHWILĘ w Twoim życiu. To są swoiste lekcje, tak zwane przypominajki, zapalniki niezapalonych jeszcze zapałek, podmuchy żarzących się ledwo płomieni czy też kubły lodowatej wody. Jak przerobisz tę lekcję, musisz, ale to musisz tę relację potem zakończyć.

Przecież jedna i ta sama lekcja nie trwa całe życie, całe życie to może trwać jedynie powtarzanie błędów.

Nie skończysz tego – Los prędzej czy później sam za Ciebie to zrobi, zabrzmi ostry dzwonek na przerwę a wtedy ojć, brutalnie zaboli. To jest bardzo trudne – pozwolić komuś odejść, odpuścić. Gdzieś tam w środku doskonale wiesz, że to już się wypaliło, że coś się skończyło i dalej będzie po prostu bez sensu. Nie przetrwa ta znajomość, nie ma szans. Palisz się już sama, nie potrzebujesz więcej podsycenia swojego ognia. A znajomość umiera śmiercią naturalną. Trzeba umieć wyczuć ten moment kiedy idąc wspólnie należy się zatrzymać, powiedzieć tej osobie „Żegnaj” i skręcić.

Doceniasz te lekcje, czujesz wdzięczność. Wierzysz, że przypadki nie istnieją, że pewni ludzie pojawiają się w naszym życiu w idealnym momencie. Nie wszyscy muszą przecież w nim zostać. Ludzie nie są wieczni, słowa też nie. Ale mimo wszystko, wychowano Cię ładnie, wypada podziękować, prawda?

Ale jak tu Życiu się dziękuje?

Każdy ma swoje sposoby, zależne od własnych potrzeb, okazji i intuicji – poprzez upublicznianie swoich pasji, bezinteresowne dzielenie się drobiazgami, słuchanie, sami czujecie co chcecie dać lub obwieścić światu. Mam swoją metodę. Dziękując tym osobom w jakiejś formie daję do zrozumienia Losowi, że lekcję odrobiłam na piątkę z plusem i jednocześnie zamykam zeszyt, książkę, koło.

Nie pozwalam tym samym, by dana lekcja w jakiś sposób wróciła w przyszłości.

On nie był jedyny w tym roku, który pomógł mnie postawić na nogi. Zakończyłam również kilka innych relacji. Nie były tak silnego kalibru jak z wyżej wymienionym mężczyzną, ale powiedzmy, że były znakami drogowymi w podejrzane zakręty, były podsuwanymi talerzami z nieznanymi mi wcześniej potrawami. Właziłam wszędzie, smakowałam wszystkiego. Mimo, iż jestem straszliwie wybredna to oczy i serce pomagały podejmować mi ryzyko.

Znalazłam swoje pasje, zamiłowania, namiętności.

Zachłysnęłam się nowymi możliwościami. Zachłysnęłam się tym, że jednak potrafię pewne rzeczy robić, MOGĘ je robić. Zaczęłam przekraczać fizyczne limity.

Coś, co przez pierwszą połowę życia było dla mnie absolutnie niemożliwe to teraz stało się codziennością. Coś, co kiedyś było znienawidzonym marzeniem to teraz stało się zwykłym planem do zrealizowania.

Wszystko to, co zaczęłam w tym roku będę kontynuować przez kolejne lata. Długo uśpione pragnienia w końcu się wybudziły i będą treściwie rozwijane.

Zaczynam się też wyrywać ze szponów słów, które były mi wpajane od małego. Zaczęłam słuchać siebie już tak inaczej, z różnych perspektyw, zaczęłam się droczyć sama ze sobą. Obecnie jestem na fascynującym i podniecającym etapie łamania swoich starych zasad w myśl cytatu:

 

„Przeznaczenie nigdy nie zapuka do drzwi Twojego domu. Trzeba za nim ruszyć.”

 

I taki będzie kolejny rok. Na pełnych skrzydłach. Mój rok. Rok kontynuacji bycia Buntownikiem.

„Buntownik nie żyje jak robot uwarunkowany w przeszłości przez religię, społeczeństwo, kulturę. Nic, co jest wczorajsze nie ma wpływu na jego sposób życia, jego styl życia. Każdego dnia jest gotowy, by zmierzyć się z niebezpieczeństwami, z nowymi wyzwaniami. To artysta, samotnik, geniusz. Nie należy go mylić z rewolucjonistą, który jest owładnięty ideami z przeszłości, Jezusem albo Karolem Marksem i, wraz z podobnymi sobie, pragnie przejąć władzę, by było im lepiej. Rewolucjonista usiłuje zmienić świat, buntownik – odrzuca go po prostu, tak jak wąż zrzuca starą skórę”.

Pamiętajcie moi drodzy, Nowy Rok nie zaczyna się 1 stycznia. On zaczyna się codziennie. Od Was zależy jak wykorzystacie każdy dzień, jak spożytkujecie swoją pozytywną energię, radość, miłość. Od Was samych zależy jakość kontaktów z innymi – czy przebaczycie komuś, czy odpuścicie gonienie za relacjami-widmo czy też zerwiecie łańcuchy toksycznej przeszłości. Od Was zależy Wasza szczerość, prawdomówność, uczciwość w byciu sobą. Nie ma czego się bać, naprawdę.

Róbcie to co kochacie, wyjdźcie do ludzi, wyjdźcie do świata, żyjcie odważnie, żyjcie z pasją. A reszta przyjdzie sama.

Czego Wam wszystkim życzę w 2017 roku 🙂

15356993_1151069404941463_451168047_n

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s