Chodzący konfesjonał czyli smutna empatia bez wzajemności

No dobra, uprzedzam od razu. Mało sarkazmu dziś będzie. Będzie za to frustrująco, gorzko i smutno. Jednak ciągle po mojemu. I nie napiszę tego, bo tak faktycznie się czuję, jestem i wyglądam, jak to macie w zwyczaju oceniać, napiszę tak jak zwykle, na podstawie moich wieloletnich obserwacji. 

Odkryłam niedawno w Peterborough przemiłą portugalską kawiareneczkę. Serwuje oryginalne pasteis de nata, które pokochałam w Lizbonie swego czasu. Wracam tam po parę sztuk ilekroć jestem w Peterborough. Chciałam powiedzieć o tym jednej koleżance w pracy, wiedziałam, że wybiera się do Portków w niedługim czasie. Zaczęłam od faktu istnienia takowych ciasteczek. Nawet nie doszłam do sedna tematu, kiedy ona nagle zaczęła swój słowotok na temat okolicznych wojaży po południowych Portkach.

Co ja miałam jej przerwać. Byłam tam, widziałam, potakiwałam, powskazówkowałam co jak i gdzie i za ile. Niech se ma.

Do tematu kawiarenki już nie wróciłam. Nie dowie się koleżanka jak się sama zakocha w tych ciasteczkach i po powrocie będzie ich szukała po naszych okolicach.

Byłam uległa? Mogłam jej przerwać i jakoś taktownie przypomnieć jej po co zaczęłam w ogóle o tych ciastkach? Czemu przestawiłam się na jej temat i fałszywie się nim zainteresowałam? Co Wy, przecież zauroczona własnym tematem już dawno zdążyła zapomnieć o czym ja w ogóle gadałam.

Przerywanie w mówieniu jest powszechnym zjawiskiem. Upokarzającym, poniżającym nieco. Po trochu to świadczy o braku dobrego wychowania (pewnie za młodu Mamusia nie nawciskała wystarczająco “Nie przerywaj kiedy ktoś mówi.”) a po trochu świadczy o egoiźmie, tudzież gwiazdorzeniu się.

Trafisz na taką lokalną celebrytkę – odpuść jej. Jest tak zaślepiona własną wiedzą, że szkoda byłoby niszczyć jej świat, w którym ma zawsze rację. I nie jest absolutnie chętna by poznać nowe, inne informacje, opinie, poglądy. Po co, skoro już to wie?

Podobnie sytuacja się przedstawia z kwestią cierpienia, bólu, nieszczęścia. Jak lokalna celebrytka afiszuje się ukłuciem się w palec i robi niemiłosierną dramę wokół tej sprawy to co zrobisz?

Powiesz albo po ładnemu “O, jak mi przykro, musi bardzo boleć, współczuuuuuję” albo po brutalnemu “Ale co mnie to k* obchodzi???!!”

Widziałam w różnych sytuacjach obie te wersje i wersję ugrzecznioną przedstawiają przeważnie Ci, którzy mają na swoich plecach niezliczoną ilość noży.

I tak dochodzimy do empatii.

Chodzące konfesjonały to ludzie pogodni, elastyczni w relacjach społecznych, łatwi w obejściu, bez uprzedzeń rasowych, wiekowych, religijnych, wyglądowych, tacy z sercem na dłoni. Ludzie lgną do takich, dlatego miewają wielu znajomych i niemal każdy uważa ich za swojego najbliższego przyjaciela. Taki konfesjonał wysłucha, zrozumie, posłucha, przytaknie, zainteresuje się, pośmieje się wspólnie, pogłaszcze, powspółczuje, pomoże. Jest normalnie miły. A jak wiemy, bycie miłym wcale nie jest takie fajne.

“Jesteś moją najbliższą przyjaciółką, zawsze mnie rozumiesz.”

“Ty jakoś zawsze masz dla mnie czas, dobry z Ciebie kumpel!”

“Nie muszę Ci mówić o swoim problemie, ale i tak wiesz o co mi chodzi i zaradzisz, prawda?”

No same ochy i achy, co nie?

Więc co tu niefajnego?

Popatrzcie z drugiej strony. Te same osoby już nie są tak ciepłe, pełne zrozumienia i uczynne wobec Ciebie tak jak Ty.

Zapytała mnie ostatnio kumpela, dla której jestem opcjonalną przyjaciółką:

“Co się stało z M, że nagle zerwałaś znajomość z nim?” – bo chodziłam osowiała ostatnimi czasy.

“Wszystko się stało.” – odpowiedziałam. “Bo wiesz, ja mam inne po…”

“Życie. Ty zawsze szybko się podnosisz, jesteś twarda, silna. Dasz radę!” i zaczęła coś tam mamrotać o swoim facecie. Nie wiem co. Nie patrzyłam.

Do dziś ją olewam i jestem wobec niej tylko uprzejma. Jak siebie znam przejdzie mi ten żal i znów będzie jak dawniej. Co z tego, że znam jej wszystkie sekrety i nie tylko jej, ale i też chyba wszystkich członków jej rodziny z ostatnich czternastu pokoleń? Co z tego, że znam jej każdą wadę, zaletę, reakcję, każdy rodzaj uśmiechu i złości? Co z tego, że ona nie jest jedyna, i tak naprawdę stoi tylko w kolejce do mojego konfesjonału?

Znam kilka takich ludzkich konfesjonałów w swoim otoczeniu, staram sie nie rozmawiać z nimi bez potrzeby. A jeśli już, to rozmowa między nami jest naprawdę treściwa i bez pitu-pitu. Taki rodzaj konkretnej wymiany informacji o nas samych. O dyskrecji nie ma co wspominać, jest bardziej niż oczywista.

Ciężko patrzeć na nich jak są rozrywani przez swoich fanów, jak bardzo starają się być mili, uśmiechnięci, pogodni. Znam ich życie, widzę po ich mowie ciała ile przybitych noży na swoich plecach noszą.

Empatia u takich ludzi jest kolosalnie przepaścista. Wolą przeprosić, przyznać rację i poudawać bezpiecznie powierzchowne współczucie niż wdać się w głębszą polemikę i atomową analizę bólu rozmówcy.

Nierzadko taki chodzący konfesjonał ma już określoną reputację i szacunek w swoim środowisku. Jest się tego świadomym, dlatego ciężko wyrobić w sobie postawę obronną. Nie możesz ot tak wybuchnąć złością czy rzucić jakimś kwiecistym mięsem wobec swoich spowiedników. Czasem nie da się być ładnie asertywnym. Inaczej od razu wielkie oczy, mega szok i w ogóle. Po prostu taka reakcja jest niezgodna z Tobą samym. Nie wiesz co przechodziła wcześniej dana osoba, co przeżyła, zresztą nie powinno się oceniać ludzi pochopnie. A mając tyle noży na plecach znasz siebie doskonale, znasz swoją wartość, masz do siebie arcywielki szacunek i honor. I dlatego te cechy automatycznie przejawiasz również wobec innych.

Ale czasem ma się zwyczajnie dość. Zwłaszcza kiedy dostajemy kolejny nóż w plecy, bo jak zwykle, byliśmy naiwni i głupi w swojej dobroci i lojalności.

Po przejrzeniu na oczy autorzy tych noży są natychmiast skreślani z naszego życia. Bez jakiejkolwiek możliwości powrotu. Granica cierpliwości się wyczerpała. Granica lojalności i szacunku również.

Komu o tym powiedzieć, komu się wyżalić, komu się wypłakać? Na pewno nie swoim spowiednikom, gdzie tam. Jeszcze Ci przerwą, dodadzą standardowej formułki o życiu i zaczną o swoich olabogach. Konfesjonały mają swoich zaufanych ludzi, twardo chronią ich przed światem. Można ich policzyć na palcach jednej dłoni. Dłoni z czterema amputowanymi palcami. Nie spowiadają się im z tego co usłyszeli od innych. Bo tak naprawdę co ich to obchodzi? Oni też mają prawo być egoistami, mają swoje uczucia, potrzeby, pragnienia. Mają swoje limity, granice możliwości, mają prawo krwiście poprzeklinać.

Mają prawo mieć czas tylko dla siebie. By zwyczajnie psychicznie i emocjonalnie odpocząć.

Chodzący konfesjonał musi od czasu do czasu wyjechać na urlop. Odseparować się od ludzi, przestać być miłym. Musi wyciszyć się, pozwolić zmęczonym myślom uciec w przestrzeń, gdziekolwiek i kiedykolwiek mu pasuje. I nabrać siły, zacisnąć zęby, pięści, posmarować jodyną rany po nożach i wrócić i żyć dalej. Pomagać innym, uczyć, inspirować.

Bo mimo wszystko jest warto.

A jak my sami możemy im pomóc? Niewiele, jeśli macie niewiele empatii w sobie. Nic, jeśli w ogóle jej nie posiadacie. Konfesjonały mało który człowiek zaspokoi pod wieloma względami. Po prostu dajmy im trochę szacunku w postaci przyzwoitego słuchania, zainteresowania się od czasu do czasu (czyli ciągnięcia tematu, który ONI SAMI napoczęli o dupie Maryni), dania im zwyczajnie świętego spokoju, bo kiedy mają własne problemy do ogarnięcia nie stać ich wówczas na płytkie tematy o ospach i szpilkach, nie pisania o 2 w nocy, bo chłopakktóryCisiępodoba zaproponował Ci seks bez zobowiązań i nie wiesz co robić, nie biadolenia codziennie o swoich sprawach rodzinnych, nie pytania na siłę z grzeczności „Jak tam?”, bo dla Was odpowiedź zawsze i wszędzie będzie:

Dziękuję, wszystko w porządku.”

clipboard01

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s