Stereotypy czyli egoistyczna znieczulica pospolita do entej potęgi.

Niektórym to trzeba przypominać pewne oczywiste rzeczy. Ale i nawet te przypominanie to jak wściekłe rzucanie grochem o szklany mur. Chyba trzeba się urodzić z tym czymś? Nie wiem, tacy się po prostu nie zmieniają.

Niedawno była jedna sytuacja u mnie w pracy. Niby nie pierwszy raz, wiem też, że nie ostatni. Naumiana w swoim fachu (no powiedzmy “naumiana”) koleżanka zaczęła się wydzierać na nienaumianą osobę. Bo ta źle robi i nie ogarnia. I jeszcze do niej ani po rusku ani po angielsku ani po polsku. No nie łapie niczego. Osoba nowa, błąka się u nas w pracy i w ogóle nie wie co i jak z czym się naszą pracę je. A koleżanka się wydziera, rzuca czym popadnie, wkurza się, delikatnie mówiąc, sypiąc stosownymi epitetami niedostępnymi dla moich uszu.

Natychmiast reaguje inna koleżanka, bojowniczka realizmu, ludzi się nie boi, więc zaczyna swoje.

Następuje ostra wymiana kwiecistych zdań pomiędzy naumianymi w swoim fachu Paniami.

“Ale co się tak drzesz na nią?? Nowa jest, co się dziwisz, że nie umie?? Nie oceniaj, BO NIE WIESZ CO JĄ SPOTKAŁO !!!!”

Się wydarła bojowniczka.

Kilka dni później sama miałam przyjemność być ofiarą arogancji krzykliwej koleżanki. Oczywiście, że to ona ma rację. Nie szkodzi, że nie zna wszystkich faktów, liczy się to, że to własnie na nią cała wina zostaje zwalona, mimo, że odpowiedzialność była po mojej stronie, nie szkodzi, że nie chciała mnie wysłuchać do końca:

“Ale ja tylko m…”

“*&@#@*(^#(@*!#^&(!P@*&# !!!!”

Machnęłam ręką. Ja przecież głupszym zawsze ustępuję.

Żebym nie była aż tak okrutna, się koleżankę gderliwą zna dobrze, tyle lat przecież razem w pracy, trza umieć współpracowac bez względu na wszystko, ale nie znam jej prywatnych spraw, nie wiem jakie ma relacje z mężem, jaka jest wobec swoich dzieci, nie wiem. Dlatego nie osądzam ją od strony człowieczej. Jej życie, jej problemy, jej konsekwencje, ale rany julek, weźcie nie odreagowujcie tego w pracy.

Pisałam kiedyś o szacunku do drugiego ludzia, o tutaj:

Dlaczego nie jesteś moim znajomym – szacunek i wdzięczność

Lubię „Ludzi, którzy nie smarują innych epitetami i nie zwalają swoje „bo nie wyszło” na boziduchawinne ofiary.”

“Zwracam też wielką uwagę na to, w jaki sposób wypowiadacie się o innych na portalach społecznościowych, w codziennych rozmowach. Zwłaszcza w sytuacjach, kiedy coś poszło nie po Waszej myśli. Jejku, ile epitetów leci. Bezpodstawnych, krzywdzących epitetów. Co z tego, że nie znacie całej sytuacji, nie wiecie jak jest naprawdę, co dzieje się w domu danej osoby? Ślepo ufacie mediom, psiapsiółkom i babciom z okien na osiedlu.”

No i przechodzimy ładnie do stereotypów. Znamy to. Tutaj jesteśmy najlepszymi hipokrytami, jakimi nosi kosmos. Sorry, ale na innych galaktykach nie spotkałam się z tak bolesną formą niewrażliwości. Ziemia wymiata. Bogactwo obelżywych przymiotników i pomysłowość w ocenianiu na podstawie wyglądu/zachowań/miejscaurodzenia naprawdę, ale to naprawdę nieustannie mnie poraża.

Oddaję głos tutaj Pasjonatom i ich jednej piosence.

Muza fajnie wpada w ucho, często ją se podsłuchuję. Ale zaraz zaraz, przecież to rap. A w Polsce rap to co? Dilerzy prochów? Burdele osiedlowe? Pisane sprajem na odwal gdzie popadnie HWDP? Bluzgi? Dresiarze z kijami bejzbolowymi?

“No w kurwę, stereotypy płyną, kto jest winny?
Lepiej nie wiedzieć siedzieć z góry pooceniać innych.”

“Ludzie prości stereotypów pełna studnia,
Zmiana sposobu myślenia jest tak trudna,”

No tak, myślenie bardzo boli. Lenistwo. Brak empatii. By wymieniać tylko i wymieniać. Nie zdajemy sobie sprawy, jak przez to dużo można stracić w swoim życiu. BARDZO DUŻO. Hipokryzja stała się fałszywym szacunkiem. A od szacunku do wrażliwości granica bardzo cieniusieńka. Wrażliwi potrafimy być tylko wobec tych, na których nam zależy. W danej chwili, oczywiście. Znajomość pójdzie do piekła – pójdzie tam też nasza wrażliwość do tej znajomości. Rany, co to jest?

Pasjonaci to bardzo pozytywni ludzie, daleko im do kijów bejzbolowych (tak myślę :P), mam zaszczyt znać jednego z nich 🙂

Kiedyś kumpela pytała skąd wiem tyle o ludziach, mimo iż ich praktycznie nie znam. I wpadł mi do głowy pomysł o tzw. treningu empatii czy tam wrażliwości. Ja to akurat mam we krwi, wiecie, głuchota i poleganie na swoich oczach i sercu, lata doświadczeń w sumie, także dziś to już niemal odruch, jedna myśl i się wie.

No więc, usiądźcie sobie na jakiejś ławeczce w parku czy niezbyt ruchliwej ulicy. Ludzie mają chodzić w zasięgu Twojego wzroku. Nie gap się, nie wytrzeszczaj oczu z miną pełną swoich uprzedzeń, obserwuj dyskretnie (da się, da się…), okulary lustrzane załóż, jak Ci brak pewności siebie.

Nie zawieszaj wzroku na łatwym obiekcie. Weź pod lupę hmm np. o, ta nastolatka w stylu emo, ubrana cała na czarno, z włosami jak Błękitna Laguna na Malcie. Liczne piercingi, szlug w ustach, diabelski makijaż, glany do kolan. Pierwsza myśl? Satanistka? Biedna, wpadła w złe towarzystwo? Jest sama, więc pewnie przyjaciół nie ma. Biedna znowu. Ale skoro tak się ubiera to jej wina, odstrasza. Szlug to pewnie trawka. Marne życie widzę u niej, wpadnie w nałogi, puści się z podobnym do niej satanistem i będzie siedziała w domu na benefitach i malowała brwi swojemu dziecku. A zdjęcia wstawiała na fejsa, pod którym napiszę “Boże, co za wyrodna matka.” I jeszcze będzie paliła, nie ogarnie nerwowo. I urodzi trzecie koślawe dziecko. Biedne dziecko, nic nie winne takiej matki. Trzeci ojciec pewnie zdupczy jak pozostali. Może ją chłopak rzucił? Trudno, niech się uczy dziewczę życia, jest brutalne. Nie uśmiechniesz się do niej, prawda? Na pewno Ci pokaże faka.

I to wszystko na co Cię stać?

To teraz moja kolej.

No dziewczyna, jak każda nastolatka w okresie buntu. Plecy mocno zgarbione, radość to od niej nie bije, wzrok w dół, zatem rozmyśla o przeszłości, skupia się na problemach arcyważnych, nie radzi sobie, trauma jakaś? Ubiór świadczy o potrzebie bycia zauważoną, młodziutka, szuka siebie, musi spróbować wielu rzeczy zanim trafi na swoją drogę życiową. Może patologia w domu i ucieka a tym samym poprzez swoje zachowanie “błaga” by dom ją zauważył? Nie miała wystarczająco uczucia od matki? Ojciec bije i mimo, że lato to ma długie rękawy, by ukryć podcięte żyły? Może czyta po nocach poezje Lang Leav’a? Albo perską historię? Może biega przez płotki i jest w tym dobra? Może marzy o wyrwaniu się z domu i pójściu na MBA? Uśmiechnę do niej a ona mi pokaże faka? Nie, ona odwzajemni uśmiech.

Uważaj, jakiego rodzaju uśmiech wysyłasz. Odbiorca nie zauważy Twoich uniesionych kącików ust, on zauważy oczy. I wtedy w jednej milisekundzie zdecyduje czy Ty też jesteś warta JEGO uśmiechu.

A teraz spróbuj postawić się na jej miejscu. Normalnie wejdź w jej ciało, poczuj na sobie ciężkość glanów, spójrz jak jesteś ubrana, dotknij jakie masz miękkie włosy, zrób wdech z cygara i popatrz gdzie kierujesz swój wzrok. Na chodnik, jest ciężko wbity. Przypomnij sobie kiedy byłeś w jej wieku, co myśłałeś, jaką presję wtedy odczuwałeś i jak niesprawiedliwy był wtedy świat. Uciekałeś z domu, podpalałeś blanciki, wyszydzałeś pryszczate koleżanki z klasy. Brak poczucia bezpieczeństwa, brak akceptacji, uzależnienie finansowe od starych. Wyobraź sobie wszelkie scenariusze, które mogą być przyczyną załamanych rąk i esktremalnego ubioru. Ciężko na duszy, prawda?

Albo taka kobieta z tym jakimś dziwnym nastolatkiem. Ona już niemłoda, elegancko ubrana, trzyma pod rękę młodego chłopaka. Z porażeniem mózgowym. Oboje się śmieją, rozmawiają. Para czy matka-dziecko?

Pierwsza myśl? Boże, co za biedna kobieta. Całe życie musi poświęcać temu synowi, z dałnem w dodatku, nie wyobrażam sobie, bym mogła swoje dzieci tak wychowywać jak ona. Cały czas w domu, z nim, z nim, z nim, pieluszki też widzę, trzeba mu przewijać, albo chodzić z nim do męskiej toalety. Co za upokorzenie. Pewnie sama, bo który ojciec zechce takiego syna, który się tak głupio śmieje? No, ale to matka, a matki kochają dzieci, muszą kochać. Szacun. Ale nawet jeśli są parą, to ona jest cholernie głupia, zakochała się w takim, no jak tak można? Pewnie rodzina ją wydziedziczyła. I dobrze jej tak, ma za swoje. No, chyba, że to sponsorka, bo widzę szpilki od Gucciego. A jak ona umrzy to kto będzie się nim opiekował? Egoistka, myśli o sobie i seksie z takim dziwolągiem a nie o tym, co będzie z nim jak sama dostanie zawału/udaru/pomroczności ciemnej? I gdzie oni w ogóle idą? Pokazują się ludziom na oczy, dzieci patrzą. Ukłonisz się jej? Ukłonisz się IM?
A ja? Najogólniej to – może wyszli sobie na spacer? Może mąż w pracy, załatwia sprawy na mieście i zostawił ich w parku? Może razem są szczęśliwi, jeżdzą razem na Barbados, może stać ich, sądząc po luksusowych ubraniach. Może ciocia tej kobiety mieszka z nimi, pomaga im? Może mieszkają sami? I radzą sobie świetnie. No, życie. Nie są parą, nie wyczuwałam w nich tego typu relacji.

Bardziej szczegółowo – pierwsza myśl: nauka miłości w tym wcieleniu. Chłopiec niezdolny do okazywania uczuć na sposób akceptowany przez społeczeństwo, przyszedł na świat by uwierzyć, że miłość jednak istnieje, chciał się przekonać, że są dusze, które potrafią oddać się innym bezgranicznie, poświęcić swoje marzenia, pasje, swoje życie, tylko dlatego, żeby pokazać właśnie im co to znaczy “kochać”. Taki przypadek to w większości dzieci autystyczne genetycznie, żyjące w kompletnej izolacji emocjonalnej. Matka w tym przypadku ma lekcję odwrotną – musi wykrzesać z siebie wszystko co potrafi, resztki siły, hart, olbrzymi upór, całe serce, tylko po to by po kilkunastu latach usłyszeć od syna jąkające się “Dziękuję”.

Ludzie się przewijają, każdy z nich ma swoją historię, swoją karmę do odrobienia, swoje tło, niemożliwe do sprowadzenia się do kilku słów “jezujakibiedny”, “aletostraszne”, “cozagłupota”, “coludziepowiedzą”. Jest nieskończenie wiele “może”. Pozwólcie wyobraźni działać, uciszcie swoje ego, pozwólcie sercu mówić. Dzieci biorą z Was przykład, wiecie? A potem się dziwicie co za tępe pokolenie wyrosło. Gdzie tu miejsce na szlachetność, dobro, radość, pasję? Schrzaniliście coś po drodze, ale nie wiecie co.

Się dowiedzcie. Bo z Wami to jak walenie o worek bokserski. Worek jest cały, za to inni się napocą. Na darmo.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s