Przestańcie szlifować swoje pryzmaty. Po co gubić tęczę?

 

“- Jesteśmy lekarzami oczu.”
“- Co jest najbardziej niezwykłe w oku, że ludzie nie zdają sobie z tego sprawy?”
“- Oko nie widzi. Mózg widzi. Oko tylko przekazuje. Więc to co widzimy, nie jest determinowane przez coś, co przechodzi przez oczy. To co widzimy, jest determinowane przez nasze wspomnienia, nasze uczucia, i to, co widzieliśmy już wcześniej.”*

To, jak postrzegamy otoczenie, jak widzimy najbliższych, jak obserwujemy wszystko dookoła wcale nie jest takie obiektywne, jak nam się wydaje. Ta sama rzecz może być odebrana przez dwoje ludzi całkiem inaczej. Ta sama osoba, znajoma czy nieznajoma, również. Pierwsza reakcja jest odruchowa, wiadomo, wrażenie pierwszego razu jest ściśle związane z nami samymi. Nie widzimy świata obiektywnie, widzimy go poprzez pryzmat naszych uczuć, doświadczeń, stopnia wrażliwości. A te, jak wiemy, są bardzo, bardzo indywidualnie zindywidualizowane. Tak samo jak smutek nie jest jednakowy u ludzi wobec tej samej sytuacji, tak samo nasze patrzenie na coś nie jest takie samo. Ludzie są różni, boleśnie różni. My nie chcemy tego akceptować, szufladkujemy ich, wrzucamy do kilku stereotypowych worków, tak najprościej. Inaczej nie ogarniemy tego wszystkiego. Nasz poziom empatii jest zbyt płytki, zbyt mało pojemny, by pomieścić duszę drugiego człowieka. Duszę, bo z całym jego bagażem przeszłości, emocjami, doświadczeniami, no wszystkim. Może to też wina naszego mózgu, ewolucja, słaba intuicja, te rzeczy, może. Zawsze można na to zwalić. Ludzie żyją zbyt szybko, by się takimi pierdołami przejmować. Po co im to przy odrabianiu lekcji z algebry?

Wierzcie mi, tego można się nauczyć, wypracować w sobie. Pozwolić, by to się ładnie rozwinęło. Ale komu się to chce? Ludzie żyją zbyt egoistycznie. Po co to? Na co komu to? Złotówek od tego więcej nie przybędzie.

Można czuć drugą osobę, całkiem obcą, i można nie współczuć jednocześnie. Można być chłodnym emocjonalnie i zobaczyć w czyichś oczach “wszystko”. Można zobaczyć w oczach te “wszystko” i nie znać czyjejś historii. Można ogólnikowo znać czyjąś przeszłość, popatrzeć w jego oczy, zobaczyć te “wszystko” i … przerazić się.

Bo nie pojęlibyście tego, prawda? Skąd w nim tyle siły? Skąd u niej tyle uporu i chęci do zmiany, do życia? Skąd tyle zmęczenia? Skąd tyle determinacji? Skąd tyle miłości? Skąd, skąd, skąd?…

Zdumienie. Podziw. Respekt.

Które trwa tylko kilka chwil. Bo zaraz wracamy do siebie, bo nasze życie ważniejsze, bo ziemniaki trzeba obrać na obiad.

A kadr zostaje zamazany. Zapomniany. I nic się nie zmienia. Nie ewolujemy. Dalej jesteśmy stadem ślepo podążającym za bogiem chciwości.

“Więcej funtów!”
“Więcej zdrowia!”
“Więcej! Szybciej!”

A tamci walczą dalej.

Z pośpiechu niczego dobrego nie wynika. Dzieci mają bezpośredni i spokojny kontakt z rzeczywistością. Nie mają jeszcze własnego pryzmatu, który będzie przez kolejne lata doszlifowywany przez społeczeństwo i doświadczenia. Dzieci nie mają jeszcze silnie rozwiniętego ego. Ich pryzmat jest czysty a poprzez dzięciecą fascynację i ciekawość, zamieniają sposób widzenia na tęczowy, w mocnych, zdecydowanych barwach.

A gdzie tu taką tęczę znajdziesz przy łożku umierającej matki?

Znajdziesz. Tą tęczą jest właśnie zrozumienie, empatia. Postaw się na jej miejscu, spróbuj poczuć ją, zrozumieć. Mimo Waszych odmiennych doświadczeń, innej osobowości, jakiś tam procent wrażliwości na pewno znajdziesz. Spróbuj spojrzeć przez jej pryzmat, co przeżyła, co mogła czuć, kiedy mogła być szczęśliwa. Swoiste katharsis, ale poczujesz się lżej na pewno. I inaczej spojrzysz na swoje życie. I, być może, je zmienisz.

Albo nie. Bo przecież czasu nie ma na takie bzdury. Trzeba łożyska wymienić w aucie.

Od zawsze fascynowały mnie fotografie portretowe ludzi. Próbowałam dojrzeć w nich te “wszystko”. Ich postawa, pozycja, sposób ubierania się, typ wzroku zawsze mówią wiele na temat właścicieli. Żeby nie było, samo zdjęcie to tylko połowa sukcesu. Bo za drugą połową sukcesu stoi sam fotograf. Jego sposób postrzegania świata, jego poziom empatii, jego życie. I, niestety, nie każdy może być takim fotografem ludzi. Obiektywnym, wyzbytym ego, uprzedzeń, stereotypów fotografem. Nie każdy może być takim dzieckiem, nie każdy może być Człowiekiem.

I to jest właśnie piękne w życiu.
*Rozmowa ta pochodzi z jednej fotografii z książki “Humans of New York. Stories.”. Jego autor, Brandon Stanton, jest jednym z trzydziestu najbardziej wpływowych ludzi na świecie. Sławę zawdzięcza fotografii ulicznej oraz rozmowom z bohaterami jego niezwykłych portretów, które zamieścił w swoich dwóch bestsellerach.

IMG_20160316_150652085-2

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s