Ludzie na pięć minut – milenijna ściana

wall

“Założyłam” ten kawałek ściany piętnaście lat temu. Przez kolejne siedem lat podpisywali się na niej dobrzy znajomi, którzy mieli zaszczyt gościć w moim pokoju. Młodość lekka, spokojna, niezobowiązująca taka. Potem opuściłam gniazdo rodzinne. Pokój był wielokrotnie remontowany, odnawiany, przemeblowywany. Mój kawałek ściany trwał, schowany za drzwiami. Z czasem dolną połowę przejęła na swoje próbne grafitti młodsza Sis.

Wczoraj na ulicy niespodziewanie wpadła na mnie dawna koleżanka, zarazem autorka jednego ze ściennych podpisów. Nie widziałyśmy się dobre osiem lat. Rozmawiałyśmy, jakby tych ośmiu lat nie było. Wielkimi “przyjaciółkami” to my wtedy nie byłyśmy, ale do tańca i do różańca perfekcyjnie się zgrywałyśmy. Szybki numer telefonu, będzie kawa na tygodniach. Cieszy mnie to. Autentycznie. I to wcale nie ma ukrytego celu, żeby odnowić relację i by było znów jak dawniej. Nie będzie, nie jestem aż tak naiwna. Ludzie się zmieniają. Ja też. Ale pogadać, popatrzeć jak się wyładniałyśmy przez te lata i śmiejemy się dalej z tych samych dowcipów – to jest bezcenne. Nawet jeśli nie spotkamy się już później nigdy, będę ciepło wdzięczna za tę kawę.

Dziś patrzę na inne podpisy, tylko z dwiema osobami utrzymuję do dziś kontakt, ale nawet i one mają swoje życia. Reszta przepadła jak piasek na wietrze. Jednak czuję, że kiedy się spotkamy gdzieś tam przypadkiem, zza rogu, znienacka, na drugim końcu świata, będzie trajektoria radości jak w naszych najlepszych latach. Chyba. Wolę trzymać się optymistycznej wersji, że poniektórzy “wybaczają”. Bo łzawy sentyment wygra.

Autorami podpisów byli ludzie na tzw “pięć minut”. Jak cała reszta ludzi w naszym życiu. Przychodzą, bawimy się w “przyjaźniedogrobowejdeski”, jemy czipsy razem i w końcu odchodzą. Jakoś nie płaczę z tego powodu, nie tęsknię. Nie napiszę, że chciałoby się wrócić do tamtych czasów, bo to głupie, nielogiczne. Po to ludzie się przewijają, byś miał wspomnienia, a wspomnienia należą do przeszłości. Nie mają żadnego fizycznego prawa teleportować się do przyszłości na nasze życzenie, tylko dlatego, że tęsknisz. A tęsknisz, bo rzeczywistość nie spełnia Twoich oczekiwań, kolejny przyjaciel dał ciała czy tam żona zupę przesoliła. Rozczarowujące, wiem, i chciałoby się cofnąć do czasów, w których jeszcze nikt nie palił, nie ćpał i nie pił. Jeszcze nikt tak nie bolał.

Każdy podpis ma fajną historię, ale chyba tylko jeden przebija wszystkie pozostałe. Z autorką nie byłam związana w żaden bliższy sposób przez licealne lata. Była najlepsza w klasie. Grzeczna, pomocna, taka kujonka w pozytywnym znaczeniu. Tak się złożyło, że byłyśmy pierwsze na liście z ustnej matury z angielskiego. Byłam po niej i po swojej kolejce wyszłam z egzaminu cała rozstrzęsiona co dało efekt zestresowanych łez. Ona to zauważyła i zaproponowała spacer. Który zakończył się herbatką w moim domu (liceum miałam bardzo blisko). I tak zostawiła podpis na tej ścianie. W późniejszych latach tylko raz miałyśmy okazję porozmawiać, niestety wirtualnie, naszaklasapeel, ale to było odświeżenie informacji “co porabiasz po liceum”. A właściwie po studiach. Jedyny podpis, na widok którego zrobiło mi się ciepełko na sercu.

No hej tam, jeśli spotkam któregoś z Was, kto podpisał się na mojej ścianie – wiedzcie, ja Was dalej kocham, wybaczyłam wszyściutko do dna, bo to było dawno i nieprawda, nic do Was nie mam, wpadajcie na mnie przypadkiem spokojnie, będzie mi dobrze. Wam też, bo ja się całkiem miła zrobiłam.

Przyznam, że z paroma osobami na własne życzenie urwałam kontakt i nie garnę się do naprawienia tego stanu rzeczy. Nie wszyscy musicie do mnie pasować, nie do wszystkich ja pasuję. Oszczędzajmy sobie czas na lepsze rzeczy w życiu. Ale okrutna nie jestem mimo wszystko. Nie lubię załatwiać rzeczy na siłę przez internety, ufam, że wszystko ma swój czas i miejsce. I jeśli przeznaczenie postawi mnie przed taką osobą buzia w buzię – pójdę na kawę z wielką przyjemnością.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s